Root NationGryRecenzje gierRecenzja Monster Hunter Wilds – Udoskonalona, ale niepozbawiona wad ewolucja

Recenzja Monster Hunter Wilds – Udoskonalona, ale niepozbawiona wad ewolucja

-

Za każdym razem, gdy wychodzi nowa odsłona Monster Hunter, społeczność wpada w ekstazę. Hype jest realny, rekordy sprzedaży lecą w górę, a Capcom liczy kolejne miliardy. To absolutna czołówka firmy, jej kura znosząca złote jaja. Dosłownie zbyt wielka, by upaść.

Kiedy myślę o Monster Hunter, od razu przychodzi mi do głowy inne łowieckie uniwersum – Pokémon. Podobieństw jest więcej, niż mogłoby się wydawać. W obu seriach polujemy na rzadkie stworzenia, choć w jednej z nich nie kończy się to patroszeniem ofiary. Największe podobieństwo? Fanbase, który potrafi przymknąć oko na problemy.

Ścieżki Monster Hunter Wilds i Pokémona pokazują brutalną prawdę o dzisiejszej branży – techniczny szlif przestał być warunkiem sukcesu w przypadku uznanych marek. Optymalizacja RE Engine w Wilds kuleje tak samo jak techniczne zapóźnienie Game Freaka, ale nie przeszkadza to grze w odniesieniu spektakularnego sukcesu. Dopóki fundament – gameplay loop – pozostaje mocny, dopóty seria może ignorować krytykę.

Jeśli jesteś fanem serii, pokochasz tę część. W końcu to właśnie ta rozgrywka – polowanie, starcia i progresja – są tu kluczowe, prawda?

Monster Hunter Wilds emanuje surową, dziką energią. Capcom balansuje na cienkiej granicy między ewolucją a wiernością korzeniom. System walki to czysta poezja, przypominająca dobrze wyćwiczoną choreografię.

Read also: Recenzja Civilization VII: Konsolowcy dostali lepszą grę, ale nie wszystko jest idealne

Mechanika broni została dopracowana jak nigdy dotąd. Kombosy są płynniejsze, a każda broń ma wyraźnie zarysowane zalety. Lancja zyskała lepsze opcje blokowania i mobilności, wielki miecz oraz młot wciąż uderzają z siłą pociągu towarowego. Nowy tryb Focus Mode nagradza precyzję, czyniąc walki bardziej satysfakcjonującymi, ale bez spowolnienia ich dynamiki.

Kampania jest bardziej przystępna niż wcześniej, ale weterani mogą poczuć brak prawdziwie wymagających wyzwań – przynajmniej na premierę. Powracają wzmocnione wersje potworów, podbijając replayability, choć główna linia fabularna jest mniej wymagająca niż w poprzednich częściach.

Wilds stawia większy nacisk na fabułę niż wcześniejsze części. Historia śledzi ekspedycję Gildii do Zakazanych Ziem, tajemniczego regionu pełnego wymarłych gatunków i zapomnianych cywilizacji. Postacie, takie jak Nata i Fabius, mają więcej osobowości i emocjonalnego ciężaru niż dotychczasowi NPC-e w serii. Przerywniki filmowe i dialogi są lepiej zintegrowane, dzięki czemu narracja wydaje się bardziej spójna.

Read also: Recenzja Like a Dragon Pirate Yakuza in Hawaii: Yakuza znajduje swoje morskie nogi

Niestety, pojawia się sporo nielogiczności. Gra przedstawia łowców jako niezbędnych obrońców ekosystemu, choć ich rola wydaje się mocno przesadzona w kontekście możliwości innych postaci. A co do samego poziomu pisania… cóż, nie oszukujmy się – to wciąż bajeczka dla przedszkolaków. Już w pierwszej godzinie naliczyłem tyle logicznych luk, że straciłem rachubę. Do tego dochodzą gadające koty z uroczymi głosikami i dialogami rodem z Minionków („Czy możemy już iść? Prawie zmoczyłem futro!”). Po co to komu? Na szczęście można przełączyć język Palico na oryginalne „Felyne”, oszczędzając sobie tej żenady.

Lista potworów to udane połączenie znanych bestii z nowymi, dobrze zaprojektowanymi przeciwnikami. Starcia są różnorodne i uniknięto efektu recyklingu. Oprawa audiowizualna robi swoje – każdy przeciwnik ma unikalny charakter i styl walki. To jeden z największych atutów gry.

Interakcje ze środowiskiem również się rozwinęły. Nowy wierzchowiec, Seikret, ułatwia eksplorację, choć jego ścieżkowanie czasem szwankuje. Wciąż irytujące pozostają sytuacje, gdy potwory zbyt często uciekają, rozwlekając polowania w niepotrzebny sposób.

A co z wydajnością? Na konsolach Wilds działa przyzwoicie, ale daleko mu do ideału. Wersja na PS5 zmaga się ze skokami płynności – tryb Framerate nie utrzymuje stabilnych 60 FPS, tryb Balanced cierpi na nierówną synchronizację klatek, a tryb 30 FPS ma irytujący input lag. Do tego dochodzą niskiej jakości tekstury, rwąca animacja i fatalny model oświetlenia. Jakim cudem gra AAA od jednego z największych wydawców może wyglądać tak słabo? Horizon Forbidden West pokazuje, jak bardzo Capcom odstaje pod względem grafiki.

Werdykt

Monster Hunter Wilds to solidna odsłona serii, która udoskonala system walki i rozwija fabularne ambicje. Mechanika broni i projekt potworów należą do najlepszych w całym cyklu, a ulepszenia w kwestii dostępności sprawiają, że tytuł jest bardziej przyjazny dla nowych graczy. Niestety, problemy techniczne, irytujący interfejs i ograniczenia systemu umiejętności powstrzymują grę przed osiągnięciem pełnego potencjału. Z odpowiednimi aktualizacjami może stać się jedną z najlepszych części serii, ale na premierę pozostaje imponującą, choć nieco niedopracowaną ewolucją formuły Monster Hunter.

OCENY WEDŁUG SEKCJI
Prezentacja
9
Dźwięk
8
Grafika
6
Optymalizacja [PS5]
6
Rozgrywka
9
Narracja
6
Monster Hunter Wilds to solidna odsłona serii, która udoskonala system walki i rozwija fabularne ambicje. Mechanika broni i projekt potworów należą do najlepszych w całym cyklu, a ulepszenia w kwestii dostępności sprawiają, że tytuł jest bardziej przyjazny dla nowych graczy. Niestety, problemy techniczne, irytujący interfejs i ograniczenia systemu umiejętności powstrzymują grę przed osiągnięciem pełnego potencjału. Z odpowiednimi aktualizacjami może stać się jedną z najlepszych części serii, ale na premierę pozostaje imponującą, choć nieco niedopracowaną ewolucją formuły Monster Hunter.
Denis Koshelev
Denis Koshelev
Recenzent technologii, dziennikarz gier, entuzjasta Web 1.0. Od ponad dziesięciu lat piszę o technologii.
Więcej od autora
Subscribe
Powiadom o
guest

0 Comments
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Inne artykuły
Zapisz się na aktualizacje
Popularne teraz
Monster Hunter Wilds to solidna odsłona serii, która udoskonala system walki i rozwija fabularne ambicje. Mechanika broni i projekt potworów należą do najlepszych w całym cyklu, a ulepszenia w kwestii dostępności sprawiają, że tytuł jest bardziej przyjazny dla nowych graczy. Niestety, problemy techniczne, irytujący interfejs i ograniczenia systemu umiejętności powstrzymują grę przed osiągnięciem pełnego potencjału. Z odpowiednimi aktualizacjami może stać się jedną z najlepszych części serii, ale na premierę pozostaje imponującą, choć nieco niedopracowaną ewolucją formuły Monster Hunter.Recenzja Monster Hunter Wilds – Udoskonalona, ale niepozbawiona wad ewolucja