Root NationArtykułyTechnologiaJak Chińczycy obchodzą amerykański zakaz chipów AI

Jak Chińczycy obchodzą amerykański zakaz chipów AI

-

Pomimo sankcji, zakazów i przeszkód, Chinom udaje się produkować chipy dla sztucznej inteligencji. Świadczą o tym ich osiągnięcia w dziedzinie sztucznej inteligencji i robotyki.

Kilka miesięcy temu wydawało się, że strategia sankcji USA w końcu osiągnęła swój cel. Marzenie Chin o autonomii technologicznej w dziedzinie sztucznej inteligencji wydawało się rozchodzić w szwach. Podczas gdy Dolina Krzemowa przelewała miliardy na nowe modele, Chiny były zmuszone liczyć każdy ograniczony chip Nvidii, który przeciekał przez kraty kontrolne. Ale rzeczywistość, jak to często bywa, była nie tylko bardziej skomplikowana, ale także znacznie bardziej kreatywna, a nawet niepokojąca dla Waszyngtonu.

China vs USA

Chiny nie tylko się zatrzymały. Zbudowały szemrany ekosystem, który pozwala im obchodzić sankcje w tak wyrafinowany sposób, że amerykańskie służby cybernetyczne już drapią się po głowach. Potajemne wynajmowanie serwerów w chmurze z zakazanymi chipami, „sieci neuronowe w walizkach” i inżynierowie kurierscy nie są już fikcją, ale nową geopolityczną rzeczywistością technologiczną.

Również interesujące: Jak rozpoznać fałszywe zdjęcia: Nowe wyzwania ery cyfrowej

Snickernet

Jedną z najciekawszych technik okazał się snickernet – dosłowne przenoszenie danych na dyskach twardych w walizkach. W marcu czterech chińskich specjalistów od sztucznej inteligencji poleciało do Malezji z piętnastoma dyskami twardymi każdy. W sumie jest to 80 TB danych do treningu modeli. Na miejscu wynajęli serwery z potężnymi procesorami Nvidia A100, a następnie trenowali je i optymalizowali. Wrócili do domu z gotowymi parametrami modelu. Żadnego importu sprzętu, żadnych naruszeń embarga, żadnych chipów w bagażu. Tylko cyfrowe „mózgi” zapakowane w torby podróżne. I nie jest to odosobniony przypadek.

China vs USA

Równolegle istnieje półlegalny rynek usług wynajmu. W Szanghaju, AI-Galaxy, firma stworzona przez byłych inżynierów Nvidii i AliCloud, oferuje dostęp do ośmiu procesorów Nvidia A100 za jedyne 10 dolarów za godzinę. Bez zadawania pytań. Firmy takie jak iFlytek, pomimo sankcji za współpracę z bezpieczeństwem państwa i prześladowanie Ujgurów, nadal po cichu rozwijają aplikacje AI, uzyskując dostęp do chipów za pośrednictwem szarych schematów.

Sankcje USA nadal obowiązują. Ale teraz wygląda na to, że są one omijane nie tylko przez indywidualnych hakerów, ale przez całe organizacje z jasną logistyką, sprawdzonymi trasami i korporacyjną etyką „inteligencji nad kontrolą”. A jeśli ktoś myślał, że geopolityka XXI wieku opiera się wyłącznie na dronach i listach sankcji, nadszedł czas, aby dodać kolejną kategorię: „cyfrowe walizki” i „przemyt obliczeniowy”.

Jest to również interesujące: Kryptografia: Czym jest i jak działa

DeepSeek – chwila prawdy w dziedzinie sztucznej inteligencji

Ale prawdziwy zimny prysznic dla rynku amerykańskiego przyszedł w styczniu. Bez głośnych prezentacji, bez Elona na Twitterze i bez eksplozji PR, mało znany chiński startup DeepSeek wprowadził na rynek model R1, który nagle zaczął dyszeć na szyjach liderów amerykańskiej branży AI. A wszystko to prawie za darmo. Mniej niż 6 milionów dolarów za cały rozwój. Dla porównania: OpenAI, Google czy Anthropic przepalają setki milionów na same wstępne etapy szkolenia, nie licząc kosztów PR, biur w chmurze i imprez firmowych.

DeepSeek osiągnął przełom na „okrojonych” chipach Nvidia H800. Jest to specjalna wersja, która została wykastrowana na rynek chiński. Oznacza to, że startup zbudował konkurencyjny model sztucznej inteligencji nie tylko przy minimalnym budżecie, ale także na ograniczonym sprzęcie, który Zachód uznał za niezdatny do prawdziwego przełomu. I zrobił to po cichu. Bez głośnych haseł o „demokratyzacji AI”, bez manifestów wzywających do odpowiedzialnej przyszłości. Oni po prostu to zrobili.

China vs USA

Panika była natychmiastowa. W poniedziałek, 27 stycznia, giełdy ogarnęła prawdziwa cyfrowa gorączka. Akcje Nvidii spadły o rekordowe 17%, a rynek stracił 589 miliardów dolarów, co było największym jednodniowym spadkiem w historii Wall Street. Na ironię zakrawa fakt, że firma, która zdominowała rynek dzięki sztucznej inteligencji, straciła miliardy właśnie dlatego, że sztuczna inteligencja nagle stała się zbyt dostępna dla innych.

Aplikacja DeepSeek AI Assistant osiągnęła szczyt amerykańskiego App Store na kilka dni, przewyższając nawet ChatGPT. Tym samym chiński produkt z chipami objętymi sankcjami stał się najpopularniejszą darmową aplikacją w kraju, który nałożył te same sankcje. Poziom dysonansu poznawczego można tu mierzyć jedynie w teraflopach.

Przeczytaj także: Nowa supermoc OpenAI: Czym jest ChatGPT Agent

Szanghaj areną globalnego starcia

Światowa Konferencja Sztucznej Inteligencji (WAIC), która odbyła się w Szanghaju w dniach 26-28 lipca, wyglądała jak kolejna wystawa technologiczna z robotami, hologramami i sieciami neuronowymi w każdym pawilonie. W rzeczywistości jednak była to arena wielkiej geopolitycznej partii szachów pomiędzy dwoma głównymi graczami XXI wieku – Stanami Zjednoczonymi i Chinami. Ponad 800 firm, 1200 delegatów z ponad 30 krajów, a wśród uczestników „ojciec AI” Jeffrey Hinton i były CEO Google Eric Schmidt. Organizatorzy przekształcili wydarzenie w coś więcej niż tylko targi innowacji.

Podczas gdy amerykańskie korporacje wciąż przyzwyczajają się do nowej rzeczywistości sankcji, wycieków modeli i chińskich „walizkowych sieci neuronowych”, chiński premier Li Keqiang wychodzi na scenę i deklaruje, że przyszłość sztucznej inteligencji nie powinna być prywatną imprezą klubową w Dolinie Krzemowej, ale globalną spółdzielnią z biurem w Szanghaju. Globalna organizacja współpracy w zakresie sztucznej inteligencji jest tym, czym nowy „nóż w jedwabnym opakowaniu” w kontekście zimnej wojny technologicznej.

„Nie chcemy, aby sztuczna inteligencja stała się ekskluzywną grą dla kilku krajów i korporacji” – mówi Li Qiang. A publiczność bije brawo, chociaż wszyscy dokładnie wiedzą, kogo ma na myśli „kilka krajów”. Ameryka, która jeszcze wczoraj próbowała dyktować światu agendę AI pod hasłem „AI dla demokracji”, otrzymuje teraz odpowiedź w lustrzanym odbiciu. Sztuczna inteligencja powinna być dla wszystkich, ale na nowych, wielostronnych zasadach, w których Chiny nie są już drugorzędnym graczem.

China vs USA

Oprócz pompatycznych oświadczeń Pekin zaproponował dwa konkretne mechanizmy. Mianowicie platformy dialogu pod auspicjami Organizacji Narodów Zjednoczonych oraz odrębną organizację międzynarodową zajmującą się koordynacją w dziedzinie sztucznej inteligencji. Istota tych propozycji jest prosta: kto kontroluje zasady, kontroluje grę. I podczas gdy Zachód nadal walczy z „drenażem mózgów” z własnych laboratoriów, Chiny przekształcają globalne instytucje, cicho, metodycznie, bez tweetów i dramatów.

Również interesujące: Sztuczna inteligencja w medycynie: Czy przyszłość już nadeszła?

Roboty jako tajna broń w wojnie handlowej

China vs USA

Na WAIC 60 firm zademonstrowało roboty, z których wiele miało podobne projekty i funkcjonalności. Jest to wynikiem intensywnej wojny cenowej między chińskimi firmami zajmującymi się sztuczną inteligencją, która drastycznie obniżyła koszty deweloperów budujących na modelach open source.

Chiny mają obecnie więcej robotów fabrycznych na 10 000 pracowników produkcyjnych niż jakikolwiek inny kraj poza Koreą Południową i Singapurem. Automatyzacja oparta na sztucznej inteligencji pozwala chińskim fabrykom obniżyć koszty produkcji i pozostać konkurencyjnymi nawet w obliczu amerykańskich ceł.

Robot spawalniczy napędzany sztuczną inteligencją w warsztacie w Guangzhou kosztuje dziś 40 000 USD, w porównaniu z 14 000 USD cztery lata temu.

Również interesujące: Bliżej niż kiedykolwiek: czym jest „Teoria martwego internetu”?

Strategia open source kontra strategia własnościowa

Podczas gdy amerykańskie firmy OpenAI, Google i Anthropic zamykają swoje modele w korporacyjnych sejfach, zamieniając każdą nową wersję w produkt marketingowy z NDA w trzech egzemplarzach, Chiny nagle nacisnęły przycisk „otwartego dostępu”. Startup DeepSeek udostępnił swój model R1 na niezwykle wolnej licencji MIT, co już teraz nazywane jest „momentem Androida” dla chińskiej branży sztucznej inteligencji. Tak jak Android zrewolucjonizował rynek mobilny, tak DeepSeek kładzie podwaliny pod nowy otwarty ekosystem AI. Będzie on duży, szybki i niekoniecznie kontrolowany przez państwo.

Ta zmiana paradygmatu nie ogranicza się do entuzjastycznych startupów. Najwięksi gracze w Chinach – Baidu, Alibaba, Tencent – synchronicznie zmienili swój kurs. Baidu, które przez lata trzymało swoje modele w tajemnicy, teraz otworzyło kod dla Ernie 4.5 i Ernie X1. Alibaba i Tencent, które tradycyjnie inwestowały więcej w infrastrukturę, nie pozostały w tyle. Otwarte modele, otwarte API, otwarte drzwi do globalnego rynku. Chiny, które niegdyś oskarżano o „kopiowanie Zachodu”, teraz tworzą alternatywny paradygmat, w którym otwartość jest ich strategiczną bronią.

W tym kontekście słowa Erica Schmidta na WAIC w Szanghaju były szczególnie symboliczne. Były dyrektor generalny Google przypomniał, jak ostra konkurencja z Microsoftem i Apple na początku XXI wieku popchnęła branżę do przodu i zasugerował, że podobny scenariusz jest możliwy teraz.

„Współpraca między Stanami Zjednoczonymi a Chinami w dziedzinie sztucznej inteligencji jest całkiem możliwa, jeśli istnieje wspólny cel” – powiedział dyplomatycznie. Pytanie jednak, kto teraz formułuje ten cel i czy nie stanie się on z definicji chiński.

Podczas gdy Zachód walczy o kontrolę nad interfejsami API i kluczami API, Chiny eksportują nie tylko modele sztucznej inteligencji, ale także ideologię otwartej przestrzeni technologicznej, w której nawet korporacje nie mogą trzymać wszystkiego w swoich rękach. Jeśli ten trend się utrzyma, otwarte chińskie modele mogą stać się globalnym standardem w nadchodzących latach. Wówczas zachodni giganci będą odgrywać taką samą rolę, jaką niegdyś BlackBerry odgrywało obok Androida.

Również interesujące: Halucynacje AI: Czym są i dlaczego mają znaczenie

Amerykańska odpowiedź: za mało, za późno?

Plan działania Trumpa w zakresie sztucznej inteligencji, ogłoszony na kilka dni przed WAIC, koncentruje się na trzech filarach: przyspieszeniu innowacji, budowaniu amerykańskiej infrastruktury sztucznej inteligencji i prowadzeniu międzynarodowej dyplomacji. Plan zakłada usunięcie uciążliwych przepisów federalnych i promowanie amerykańskiej technologii na całym świecie.

Jednak reakcja amerykańskich firm technologicznych na przełom DeepSeek pokazuje, że branża została zaskoczona. Dyrektor generalny OpenAI, Sam Altman, przyznał, że R1 to imponujący model, zwłaszcza w kontekście tego, co są w stanie zaoferować w tym przedziale cenowym. Snowflake zdecydował się dodać modele DeepSeek do swojego marketplace po otrzymaniu zalewu zapytań od klientów.

Geoffrey Hinton ostrzegł WAIC przed scenariuszem, w którym sztuczna inteligencja wymyka się spod ludzkiej kontroli, porównując ją do słodkiego tygrysa trzymanego jako zwierzę domowe, który może stać się niebezpieczny, gdy dorośnie. Wezwał do stworzenia międzynarodowej społeczności instytutów bezpieczeństwa AI pracujących nad metodami szkolenia AI, aby była przyjazna.

Również interesujące: Czym jest DeepSeek i dlaczego wszyscy o nim mówią?

Przyszłość: dwie wizje, jeden świat

Konfrontacja między chińskim modelem otwartej współpracy a amerykańską doktryną America First w dziedzinie sztucznej inteligencji nie jest już tylko konkurencją technologiczną. To nowa forma globalnego przeciągania liny, w której stawką nie są przepływy pieniężne czy patenty, ale kontrola nad samą logiką przyszłości. Chiny, grając na polu open source, elastycznej logistyki obejściowej i strategii rządowej, już udowodniły, że nie muszą doganiać, ponieważ mogą wyprzedzić. I to nie przez kopiowanie, ale przez systematyczne łamanie reguł gry.

Sukces DeepSeek był kulminacją tej zmiany. Nie tylko zbudowali swój model za grosze. Pokazali, że innowacje mogą rodzić się tam, gdzie się ich nie oczekuje. Że ograniczenia nie są kajdanami, ale wyzwaniami. I że nawet z okrojonymi chipami możesz robić rzeczy, których nie spodziewała się ani Dolina Krzemowa, ani Waszyngton. Chiny przekształcają obchodzenie sankcji w dyscyplinę, a open source w geopolityczne narzędzie wpływu.

China vs USA

Nadchodzi chwila prawdy dla amerykańskich korporacji. Najbliższe miesiące pokażą, czy amerykańska elita AI będzie w stanie się dostosować. A co najważniejsze, czy nadal będzie sprzedawać inteligencję na zasadzie subskrypcji, podczas gdy świat szybko się zmienia. Ponieważ teraz nie tylko „najlepszy algorytm” decyduje o grze, ale także to, kto jest bardziej otwarty, elastyczny i strategicznie bezczelny.

Świat stoi przed wyborem: globalny ekosystem AI, w którym modele krążą swobodnie i współpracują między flagami, lub rzeczywistość dwubiegunowa, w której sztuczna inteligencja rozwija się pod dwiema ideologiami, z zamkniętymi bramami i oddzielnymi sieciami internetowymi. Karty są już na stole. Ale stawka rośnie, a gra o przyszłość dopiero się zaczyna.

Również interesujące:

Yuri Svitlyk
Yuri Svitlyk
Syn Karpat, nierozpoznany geniusz matematyki, "prawnik" Microsoft, praktyczny altruista, lewopravosek
Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 Comments
Najnowsze
NajstarszeNajwięcej głosów