Root NationArtykułyKsiążki i komiksyPo każdej nocy nadchodzi poranek: wydawnictwo „Ranok” opowiedziało serwisowi Root-Nation o tym, jak podniosło się po zniszczeniu magazynu i utracie 8 milionów książek

Po każdej nocy nadchodzi poranek: wydawnictwo „Ranok” opowiedziało serwisowi Root-Nation o tym, jak podniosło się po zniszczeniu magazynu i utracie 8 milionów książek

Svitlana AnisimovaSvitlana Anisimova

1 sierpnia ukraiński rynek książkowy wstrząsnęła straszna wiadomość: rosyjski atak zniszczył największe centrum logistyczne korporacji wydawniczej RNK-Ranok w Charkowie. W magazynie przechowywano książki i inne produkty sieci księgarni KnyhoLand, a także wydawnictw Ranok, Fabula, READBERRY, Korali Books, Shche Odnu Storinku, Varvar Publishing i wielu innych, które też wchodzą w skład grupy RNK-Ranok. W sumie zniszczono 8 milionów książek. Redakcja Root-Nation rozmawiała z menedżerką ds. mediów w Ranok, Viktoriią Lysenko, o pierwszych dniach po tragedii, reakcjach czytelników i partnerów, szacowanych stratach, harmonogramie odbudowy oraz planach firmy na przyszłość.

Ranok

Pierwsze dni po ataku

Root Nation: Atak na magazyn był szokiem dla całej branży wydawniczej i szeroko pojętej społeczności książkowej. Co zrobił zespół w pierwszych dniach po ataku i na przywróceniu jakich procesów skupiliście się w pierwszej kolejności?

Viktoriia Lysenko: Pierwsze dni po ataku były dla zespołu niezwykle trudne. Emocji było mnóstwo, ale praktycznie nie było czasu, żeby się z nimi uporać. Musieliśmy działać. Przede wszystkim musieliśmy zorientować się, jak naprawdę wygląda sytuacja: co zostało zniszczone, co da się uratować i które książki możemy szybko wrócić do obiegu. Jednocześnie myśleliśmy o naszych ludziach i bezpieczeństwie zespołu. Najważniejsze było to, że wszyscy przeżyli.

Już od pierwszych godzin po uderzeniu założyciel RNK-Ranok, Wiktor Kruhlow, rozmawiał z przedstawicielami mediów i odpowiadał na pytania o skalę zniszczeń, obszar dotknięty pożarem oraz ogólną sytuację. Następnego dnia utworzyliśmy sztab kryzysowy. Zebraliśmy osoby odpowiedzialne za różne obszary i dosłownie codziennie, czasem nawet kilka razy dziennie, sprawdzaliśmy: co się dzieje, co trzeba zrobić od razu, gdzie są największe zagrożenia i co możemy zrobić, żeby je złagodzić.

Pożar nadal się rozprzestrzeniał. Udało się go w końcu ugasić dopiero siódmego dnia, ale nie mogliśmy sobie pozwolić na czekanie. Zautomatyzowane Centrum Logistyczne (ALC) było głównym węzłem, przez który przechodziły książki nie tylko z Ranoka, ale też od wielu innych wydawnictw. Zamknięcie magazynu oznaczało więc, że ogromna część łańcucha dostaw zostanie wstrzymana.

W zasadzie musieliśmy odbudować cały proces od zera: znaleźć miejsce na przechowywanie książek przybywających z drukarni, wymyślić, jak przyjmować i realizować zamówienia na oficjalnej stronie oraz na stronie KnyhoLand, a także zorganizować wysyłkę książek do klientów, księgarni i szkół. Jednocześnie dokumentowaliśmy zniszczenia i straty.

Ranok

Szczególnie pilna była sprawa podręczników. Niektóre nakłady, które miały trafić do szkół w ciągu najbliższych kilku tygodni, uległy zniszczeniu. A rozpoczęcia roku szkolnego nie dało się po prostu przełożyć. Natychmiast zaczęliśmy więc sprawdzać, co da się ponownie wydrukować i gdzie, skąd wziąć papier, jak przeorganizować harmonogramy produkcji oraz jak jak najszybciej zrekompensować straty.

Jednocześnie zaczęliśmy rozmawiać o sytuacji i możliwych sposobach udzielenia pomocy i wsparcia z naszymi partnerami, innymi wydawnictwami oraz międzynarodowymi kolegami. Napisaliśmy do zagranicznych autorów i wydawców, poprosiliśmy czytelników o zamawianie w przedsprzedaży książek ich ulubionych autorów oraz przygotowaliśmy koperty na datki. Nawet tak duże wydawnictwo jak Ranok nie jest w stanie samodzielnie poradzić sobie z konsekwencjami ataku tej skali. Naprawdę doceniamy to, jak szybko poczuliśmy wsparcie społeczności książkowej.

Kolejnym ważnym priorytetem było wsparcie zespołu. Dla naszych pracowników nie była to tylko strata mienia – na własne oczy widzieli, jak płoną efekty ich wieloletniej pracy. Ogromną pomocą okazało się to, że wszystkie makiety, bazy danych i dane operacyjne były przechowywane w chmurze. Fizyczne książki uległy zniszczeniu, podobnie jak magazyn, ale nasza wiedza, doświadczenie i kapitał intelektualny pozostały nienaruszone.

Ranok

Root Nation: Jak teraz wygląda logistyka i przechowywanie ocalałych nakładów? Czy rozważaliście przeniesienie magazynu w bezpieczniejsze rejony?

Viktoriia Lysenko: Już od 2022 roku, na długo przed atakiem, zaczęliśmy działać w modelu rozproszonym. Część naszych książek była przechowywana w magazynach zapasowych w innych miastach. Dane firmy były dublowane i przechowywane w chmurze oraz na kilku serwerach. Publikacje Ranok są drukowane w 14 drukarniach w różnych regionach Ukrainy. Więc chociaż straciliśmy 70% naszych zapasów, nie straciliśmy firmy. Udało nam się wznowić część wysyłek z naszych magazynów zapasowych. Dostawy podręczników do bibliotek szkolnych z tych magazynów nigdy się nie zatrzymały, nawet na godzinę.

Jeśli chodzi o sprzedaż, wszystkie nasze sklepy internetowe działają, choć z ograniczonym asortymentem. Zamówienia są wysyłane z naszych magazynów zapasowych, a firma nadal funkcjonuje. Czas realizacji zamówień i dostaw się wydłużył, ale mamy nadzieję, że nasi czytelnicy to zrozumieją.

Ten atak pokazał, że na Ukrainie nie ma już żadnego całkowicie bezpiecznego miejsca. Nie możemy trzymać całego zapasu książek, papieru ani gotowych produktów w jednym miejscu. Zamiast jednego dużego obiektu zbudujemy sieć mniejszych magazynów. Jednocześnie potrzebujemy scentralizowanego centrum logistycznego, żeby rozproszony system nie spowolnił dostaw. Takie podejście jest droższe i trudniejsze w zarządzaniu, ale od 1 sierpnia nie możemy już oceniać logistyki wyłącznie pod kątem opłacalności. Musimy sprawdzić, czy firma będzie w stanie dalej działać, nawet jeśli jeden z jej obiektów zostanie trafiony.

Ranok

Przeniesienie siedziby nie rozwiązuje kluczowych wyzwań, przed którymi stoi duże wydawnictwo. Program rządowy może pomóc w przeniesieniu firmy, znalezieniu odpowiednich lokali lub przeniesieniu sprzętu. Nie jest jednak w stanie przenieść całego ekosystemu wydawniczego. Ranok to jedno z największych wydawnictw na Ukrainie i nie jest to tylko biuro czy magazyn. Obejmuje zespoły redakcyjne, autorów, drukarnie, logistykę, dziesiątki tysięcy metrów kwadratowych powierzchni magazynowej oraz miliony książek w obiegu.

Największe zakłady drukarskie w kraju od dawna mają siedzibę w Charkowie. Drukuje się tu około 70% wszystkich ukraińskich książek. Po prostu nie da się przenieść tych zakładów z dnia na dzień. Zautomatyzowane Centrum Logistyczne to ogromny magazyn zbudowany zgodnie z europejskimi standardami. Wykorzystywało zaawansowane technologie do szybkiego sortowania, śledzenia, przechowywania i przetwarzania dużych ilości książek, a także dedykowane terminale do załadunku ciężarówek. To nie był jakiś mały element wyposażenia przemysłowego – to był obiekt na ogromną skalę, w zasadzie samodzielna fabryka.

Nawet gdybyśmy całkowicie przenieśli produkcję, papier i tak musiałby być transportowany z Europy, a duże nakłady nadal trzeba by drukować w ukraińskich drukarniach, z których wiele znajduje się w Charkowie. Podręczniki muszą też być szybko dostarczane na terenie całego kraju. Podział produkcji między zakłady w różnych miastach znacznie zwiększyłby zarówno koszty produkcji, jak i czas realizacji. Poza tym przeniesienie nie rozwiązuje problemów związanych z finansowaniem, ubezpieczeniem od ryzyka wojennego ani dostawami papieru.

Ranok

Dlatego naszym rozwiązaniem nie jest przeniesienie całej działalności magazynowej z jednego dużego obiektu do drugiego, ale zbudowanie systemu rozproszonego. Oznacza to kilka mniejszych magazynów w różnych regionach, zróżnicowane trasy logistyczne oraz unikanie skupiania kluczowej części naszych zapasów w jednym miejscu. Ten model jest droższy i trudniejszy w zarządzaniu, ale w czasie wojny to bardziej odpowiedzialne podejście. Wojna nauczyła nas, że odporność oznacza zdolność do utraty jednego elementu po ataku przy jednoczesnym utrzymaniu sprawności całego systemu.

O konsekwencjach ataku i przywróceniu działania

Root Nation: Odbudowa będzie wymagała ogromnych zasobów. Czy planowane są jakieś wspólne inicjatywy z fundacjami charytatywnymi, żeby przyspieszyć odbudowę Ranoku? A może są dostępne jakieś programy dotacyjne?

Viktoriia Lysenko: Tak, badamy wszystkie możliwe sposoby odbudowy i na pewno nie spodziewamy się, że damy radę to zrobić sami. Skala strat jest tak duża, że wymaga połączenia zasobów – naszych, naszych partnerów, organizacji charytatywnych i instytucji międzynarodowych. Po ataku Fundacja Charytatywna Ranok-Ukraina rozpoczęła zbiórkę funduszy, żeby złagodzić skutki ataku i odtworzyć utracone nakłady. Zwracamy się też do ukraińskich i międzynarodowych fundacji, stowarzyszeń wydawniczych oraz organizacji partnerskich. Zebraliśmy już listę około 50 międzynarodowych instytucji, z którymi albo już się kontaktujemy, albo planujemy nawiązać kontakt.

Niektóre z tych działań będą miały na celu nie tylko zrekompensowanie utraconych książek, ale także odbudowę samej infrastruktury – logistyki, magazynów, sprzętu, systemów energetycznych i systemów zapasowych. I tu trzeba rozróżnić dwa odrębne zadania. Pierwszym jest uporać się z konsekwencjami ataku i przywrócić działalność już teraz. Drugie to zbudowanie systemu, który będzie bardziej odporny na przyszłe wyzwania. To właśnie to drugie nam się przyda.

Ranok

Rozważamy więc dotacje na odbudowę sprzętu, programy odszkodowań za zniszczenia wojenne, finansowanie partnerskie, przedpłaty oraz charytatywne kampanie zbierania funduszy. Trzeba jednak zrozumieć skalę problemu: istniejące instrumenty dotacyjne mogą pomóc w pokryciu kosztów zakupu części sprzętu, ale nie zrekompensują utraty zbiorów książkowych o wartości prawie 1 mld UAH.

Podręczniki to osobna sprawa. Zostały wydrukowane dla rządu przy minimalnej marży, więc potrzebne jest tu systemowe rozwiązanie rządowe: specjalny fundusz preferencyjny, finansowanie dodruków albo inny mechanizm podziału ryzyka w czasie wojny. Wydawnictwo nie może samo ponosić całego ciężaru dodruku podręczników zamówionych przez państwo.

Ranok

Chcielibyśmy skorzystać z okazji, by podziękować wszystkim, którzy się z nami skontaktowali i zaoferowali wsparcie. Dla nas to nie była tylko pomoc finansowa. To był sygnał, że nie jesteśmy sami i że ukraiński przemysł wydawniczy trzyma się razem. Dlatego jesteśmy otwarci na wspólne projekty z fundacjami charytatywnymi, międzynarodowymi darczyńcami, wydawnictwami i firmami. Jeśli pojawi się okazja, by zrobić coś więcej niż tylko rozwiązać dzisiejszy problem, a zamiast tego pomóc w odbudowie ukraińskiej infrastruktury książkowej, jesteśmy gotowi porozmawiać z każdym, kto chce wnieść swój wkład. Bo przywrócenie Ranoku to nie tylko sprawa jednej firmy. Chodzi o to, by ukraińskie książki mogły nadal być drukowane, przechowywane i docierać do czytelników.

Root Nation: Czy obliczyliście już łączną kwotę strat?

Viktoriia Lysenko: Jak dotąd mamy tylko wstępne szacunki. Zniszczono około 8 milionów książek – to około 70% całego naszego zapasu, obejmującego około 28 000 tytułów. Koszt zniszczonych książek wyniósł prawie 1 miliard hrywien według ceny zakupu. To kwota porównywalna z rocznym obrotem całej korporacji. Jeśli chodzi o same książki, to obejmują one tytuły wydane przez marki należące do grupy korporacyjnej RNK-Ranok, a także przez wydawnictwa współpracujące z siecią księgarni „Knyholend”, która ma 250 dostawców. Książki od wydawnictw spoza korporacji stanowiły około jednej dziesiątej całości. Pozostałe 6,2–6,6 mln książek to tytuły komercyjne wydane przez marki należące do korporacji: Ranok, Readberry, Fabula, Korali Books, Osnovy, Zhorzh, Shche Odnu Storinku, Varvar Publishing, Kenguru, Svoie i 4mamas.

Z całkowitej liczby zniszczonych książek 620 000 to podręczniki szkolne wydane przez Ranok dla klas 4, 6, 7, 8 i 9. Koszt zniszczonego Zautomatyzowanego Centrum Logistycznego i jego wyposażenia wyceniamy osobno. Według najbardziej ostrożnych szacunków strata wynosi co najmniej 5,5 mln dolarów – tyle właśnie zainwestowano przy budowie obiektu. Gdybyśmy mieli go zbudować dzisiaj, koszt byłby wyższy.

Ranok

Ostateczne straty będą większe, bo obejmą też koszty ponownego druku, zakupu papieru, zorganizowania nowej logistyki, wynajmu obiektów, utraconych zysków oraz prawnych formalności związanych z atakiem. Według naszych obecnych szacunków, pełne odbudowanie może zająć od trzech do pięciu lat.

O wsparciu dla czytelników i autorów

Root Nation: Jak na tę tragedię zareagowali zagraniczni partnerzy lub autorzy, z którymi współpracują wydawnictwa należące do korporacji „Ranok”?

Viktoria Lysenko: Otrzymaliśmy ogromną liczbę wiadomości od autorów, właścicieli praw autorskich, agentów literackich i partnerów wydawniczych. Wielu z nich nie poprzestało na samych słowach wsparcia: partnerzy są gotowi rozmawiać o odroczeniu płatności i tantiem, udzielać pomocy informacyjnej oraz organizować wspólne kampanie. Zagraniczni autorzy okazali swoje wsparcie, publikując aktualności o ataku na nasze centrum logistyczne (ALC), zwłaszcza ci, których książki wydaje VARVAR Publishing – Robert Rath (autor *The Uncountable and the Harbinger* (Warhammer)) i Charles Soule (Star Wars).

Szczególnie wymownym przykładem jest polska pisarka Joanna W. Gajzler, autorka *Nekrovet*. Przekazała całe tantiemy z ukraińskiego wydania swojej książki na rzecz wydawnictwa Zhorzh, którego nakłady również uległy zniszczeniu w naszym centrum logistycznym.

Inny polski autor, Jakub Ćwiek, zaproponował bezpłatne przeniesienie praw do jednej ze swoich książek. Te gesty ze strony autorów jasno pokazują, jak bardzo ekosystem książkowy jest ze sobą powiązany i jak jeden rosyjski atak spowodował straty dla wielu ukraińskich wydawnictw naraz.

Zhorzh

Root Nation: Jak zareagowała społeczność czytelnicza? Czy zauważyłeś wyraźny wzrost sprzedaży e-booków lub zamówień przedpremierowych?

Viktoriia Lysenko: Kiedy wezwaliśmy czytelników do kupowania książek papierowych, zamawiania w przedsprzedaży nowości i kupowania e-booków, reakcja była niesamowita. Już 2–3 sierpnia zauważyliśmy, że sprzedaż w sieci księgarni Knyholend wzrosła dwu- czy nawet trzykrotnie. Ludzie celowo kupowali książki wydawnictwa „Ranok”, rozpowszechniali informacje o tym, co się stało, przekazywali darowizny i składali zamówienia w przedsprzedaży. W wielu księgarniach nasze wydania papierowe bardzo szybko się wyprzedały.

Dla nas to było ogromne wsparcie. Bo za każdą książką kupioną w tamtym czasie widzieliśmy nie tylko zwykłą sprzedaż, ale chęć pomocy w przetrwaniu kryzysu i kontynuowaniu pracy. Zamówienia przedpremierowe są teraz szczególnie ważne. Dzięki nim możemy otrzymać środki jeszcze przed wydaniem nakładu i przeznaczyć je na papier, druk oraz renowację konkretnej książki. Innymi słowy, czytelnicy faktycznie inwestują w to, by ta książka znów trafiła na półki.

Ranok

Widać też zainteresowanie formatami cyfrowymi. Jednak podawanie liczb, które nie są jeszcze reprezentatywne, byłoby przedwczesne. Potrzebujemy jeszcze trochę czasu, żeby zrozumieć, gdzie była to emocjonalna reakcja na wydarzenia, a gdzie zaczynają się kształtować nowe, długoterminowe nawyki czytelnicze. Ale najważniejsze dostrzegliśmy od razu: ludzie nie odwrócili się od ukraińskich książek. Wręcz przeciwnie – w momencie, gdy borykaliśmy się z największymi trudnościami, pokazali nam, że książki są dla nich ważne.

Root Nation: Czy planujecie poszerzyć ofertę e-booków lub audiobooków jako alternatywę dla wersji papierowych?

Viktoriia Lysenko: Zdecydowanie będziemy rozwijać nasze działania w zakresie publikacji cyfrowych. Niektóre książki, których nakładów nie uda nam się w najbliższej przyszłości przywrócić z powodu strat, udostępnimy czytelnikom w formatach cyfrowych. Dzięki temu ludzie nie będą musieli czekać miesiącami, jeśli potrzebują konkretnej książki już teraz.

W przypadku literatury edukacyjnej wersje cyfrowe i materiały uzupełniające mogą też pomóc w sytuacjach, gdy wydanie drukowane jest chwilowo opóźnione. Nie postrzegamy jednak formatów cyfrowych jako zamiennika wersji drukowanych. Będziemy tworzyć audiobooki wybiórczo, w zależności od praw autorskich, popytu i kosztów produkcji. Dobry audiobook to osobny produkt, a samo głośne czytanie tekstu to za mało.

W tej chwili nie musimy wybierać między książkami drukowanymi a cyfrowymi. Naszym celem jest udostępnianie ukraińskich książek w różnych formatach. Ale książki drukowane nigdzie nie znikną, zwłaszcza jeśli chodzi o czytanie i edukację dzieci. W tych obszarach ich rola wykracza daleko poza zwykłe umożliwienie przeczytania tekstu.

Przywrócenie nakładów drukowanych i zaopatrzenie szkół

Root Nation: Zniszczenie tak dużej liczby egzemplarzy wpływa na rynek. Czy sporządziłeś listę najważniejszych lub najbardziej poszukiwanych tytułów, które trzeba najpierw ponownie wydrukować?

Viktoriia Lysenko: Tak, ustaliliśmy priorytety dla publikacji. Absolutnym i niepodważalnym priorytetem są podręczniki. Siedem ukraińskich drukarni zgodziło się już na pilny dodruk 620 000 egzemplarzy. Następna jest kategoria A: najbardziej poszukiwane tytuły edukacyjne, dziecięce i beletrystyczne, książki z aktywnymi zamówieniami przedpremierowymi, a także tytuły, w przypadku których mamy ważne zobowiązania wobec czytelników, autorów i partnerów. Publikacje z kategorii B i C są oceniane osobno.

Fizycznie nie damy rady szybko odtworzyć wszystkich z około 28 000 zniszczonych tytułów. Zgodnie z naszym wstępnym planem w ciągu najbliższych dwóch lat dodrukujemy mniej więcej jedną trzecią z nich, skupiając się najpierw na tytułach, których czytelnicy potrzebują najbardziej. Część starszych wydawnictw pozostanie dostępna w formatach cyfrowych.

Dokładna lista tytułów komercyjnych jest na bieżąco aktualizowana w oparciu o popyt, zamówienia przedpremierowe, dostępność praw, zapasy papieru i możliwości drukarskie. Nie będziemy więc wymieniać konkretnych książek ani autorów, dopóki nie potwierdzimy faktycznej daty wydruku.

Ranok

Root Nation: Partia podręczników, która miała trafić do szkół następnego dnia, została zniszczona w magazynie. Jak ta strata wpłynie na dostawy literatury edukacyjnej i dziecięcej do szkół i czytelników?

Viktoriia Lysenko: To najbardziej bolesna sprawa, bo chodzi o podręczniki dla klas 4 i 9 zgodnie z nowymi programami nauczania. Nie da się ich po prostu zastąpić starszymi wydaniami. Niektóre z tych nakładów ucierpiały już podczas poprzedniego rosyjskiego ataku na drukarnię Konvi Print. Wydrukowaliśmy je ponownie, a teraz uległy zniszczeniu w magazynie. Innymi słowy, niektóre podręczniki trzeba teraz wydrukować praktycznie po raz trzeci.

Ranok

Część nakładów została dostarczona do regionalnych magazynów jeszcze przed atakiem, więc dostawy do szkół nie ustały. Według naszych wstępnych szacunków około 75% szkół miało otrzymać drukowane podręczniki na czas, podczas gdy 20–25% było narażonych na opóźnienia. Obecnie siedem drukarni zajęło się pilnym ponownym wydrukowaniem 620 000 egzemplarzy. Naszym celem jest jak największe nadrobienie strat w ciągu września.

Wszystkie potrzebne wersje cyfrowe są dostępne, więc nawet jeśli drukowana kopia się spóźni, proces edukacyjny i tak może się rozpocząć. Jednak posiadanie pliku cyfrowego nie zwalnia nas z obowiązku dostarczenia dzieciom prawdziwych podręczników. Przywrócenie niektórych tytułów dla dzieci i podręczników edukacyjnych może potrwać dłużej, bo priorytetem w wykorzystaniu mocy drukarskich są podręczniki szkolne. Nie rezygnujemy jednak z tych tytułów i stopniowo przywrócimy je do obiegu.

Root Nation: Czy musieliście przełożyć jakieś planowane premiery, żeby uwolnić zasoby na odtworzenie utraconych nakładów?

Viktoriia Lysenko: Tak, musieliśmy zmienić nasze plany wydawnicze. Ale to nie znaczy, że wstrzymaliśmy nowe wydania. Po prostu zmieniliśmy kolejność priorytetów. Teraz najważniejsze jest odtworzenie tego, co zniknęło, zwłaszcza literatury edukacyjnej, której dzieci potrzebują na samym początku roku szkolnego. Część środków, które planowaliśmy przeznaczyć na nowe projekty, musieliśmy skierować na dodruk zniszczonych nakładów, logistykę i odbudowę naszych zapasów.

Rzeczywiście odłożyliśmy niektóre nowe wydania. W niektórych przypadkach dostosowaliśmy nakłady, w innych zmieniliśmy harmonogramy produkcji. Nie możemy jednak całkowicie zaprzestać wydawania nowych książek. Wydawnictwo musi dalej działać, bo inaczej stopniowo stracimy nie tylko to, co zostało zniszczone, ale także naszą przyszłość.

Nowe książki to nie tylko część naszej misji – generują też kapitał obrotowy, który pomaga sfinansować odbudowę. Będziemy więc starać się dotrzymać harmonogramów wydawniczych dla tytułów, które są już prawie gotowe, bardzo oczekiwane lub mają już zamówienia przedpremierowe, a w razie potrzeby odłożymy na później mniej pilne projekty.

Ranok

W tej chwili nasze podejście jest proste: przywracamy to, co jest absolutnie niezbędne, nie wstrzymując dalszego rozwoju. Książki, które już czekają na swoich czytelników, powinny trafić do sprzedaży. Jednak w obecnej sytuacji musimy być znacznie bardziej elastyczni i rozważni w tym, jak rozdzielamy dostępne zasoby. Każdy zespół redakcyjny i wydawca przekaże konkretne informacje o datach premiery nadchodzących tytułów, gdy tylko zostaną potwierdzone harmonogramy druku.

„Możesz spalić miliony książek. Ale wiedzy nie da się spalić.”

Root Nation: Co daje waszemu zespołowi siłę, by dalej pracować i wydawać książki mimo trwającej agresji Rosji?

Viktoriia Lysenko: Przede wszystkim to ludzie. Nasz zespół zebrał się już następnego dnia po ataku i zaczął myśleć nie o tym, co straciliśmy, ale o tym, co zrobimy dalej. Nasi czytelnicy, którzy wciąż kupują książki, składają zamówienia w przedsprzedaży i nas wspierają. Drukarnie, które znajdują sposoby, by szybko wydrukować to, czego akurat potrzebujemy. Autorzy, partnerzy i koledzy z Ukrainy oraz innych krajów, którzy dzwonią i pytają nie tylko: „Jak się macie?”, ale też: „Co możemy zrobić?”.

To daje zespołowi ogromną siłę.

Doskonale rozumiemy, dlaczego Rosja atakuje książki, szkoły, wydawnictwa i magazyny. To nie przypadek. Kiedy niszczy się książkę, nie chodzi o zniszczenie papieru. Chodzi o to, by pozbawić Ukraińców wiedzy, pamięci, języka i możliwości opowiadania własnej historii. Jeśli przestaniemy wydawać książki, agresor osiągnie dokładnie to, czego chce. Dlatego dla nas dalsze wydawanie książek to ani akt heroizmu, ani chwytliwe hasło. To po prostu nasza praca. I to nasza odpowiedzialność wobec dzieci, czytelników, autorów i całego zespołu.

Magazyn można zniszczyć. Miliony książek można spalić. Ale wiedzy nie da się spalić. A chęci czytania, uczenia się i tworzenia czegoś własnego nie da się zniszczyć.

I odbudujemy Ranok. Bo po każdej nocy nadchodzi poranek.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 Comments
Najnowsze
NajstarszeNajwięcej głosów
Inne artykuły