Root NationElektronikaCzytniki elektroniczneRecenzja Bigme B6: Mały czytnik e-booków z wielkimi ambicjami

Recenzja Bigme B6: Mały czytnik e-booków z wielkimi ambicjami

Svitlana AnisimovaSvitlana Anisimova

Co za zbieg okoliczności – akurat teraz szukam nowego czytnika. Mój stary czytnik dosłownie się zużył, bo w końcu odpadł mu jeden z przycisków. Chcę, żeby mój następny czytnik był kompaktowy, szybki, miał dobry wyświetlacz, długi czas pracy na baterii i był w rozsądnej cenie, więc znalezienie odpowiedniego modelu nie było łatwe. Na szczęście miałem okazję przetestować nie jeden, a dwa czytniki Bigme. Pierwszy to 6-calowy Bigme B6, czarno-biała wersja innego czytnika, który już recenzowaliśmy na naszej stronie.

Zawsze miałem słabość do kompaktowych czytników, więc rozmiar modelu B6 był dla mnie zaletą. Wygodnie leży w dłoni, czyta się na nim przyjemnie, a jeśli wolisz słuchać książek, możesz go nawet używać do odtwarzania audiobooków.

Ale przejdźmy po kolei.

Przeczytaj też: Recenzje i testy czytników e-booków

Bigme B6

Specyfikacja Bigme B6

  • Wyświetlacz: 6″ E Ink, 1072 × 1448, 300 PPI, 36 poziomów regulacji podświetlenia (jasność oraz ciepłe/zimne światło)
  • Procesor: 8-rdzeniowy MediaTek Helio P35 (to właśnie ten procesor najczęściej pojawia się w recenzjach, choć producent nie wspomina o nim na oficjalnej stronie)
  • System operacyjny: Android 14, obsługa AI, Google Play i obsługa aplikacji mobilnych
  • Pamięć: 4/64 GB (+ gniazdo kart microSD obsługujące karty do 1 TB)
  • Bateria: 2100 mAh
  • Łączność: USB-C, Wi-Fi 5, Bluetooth 5.0
  • Wymiary: 108,0 × 149,30 × 6,98 mm; waga: 176 g
  • Obsługiwane formaty plików: TXT, PDF, EPUB, FB2, AZW3, DJVU, CBZ, CBR, ZIP, RTF, HTM, HTML, MOBI, DOC, DOCX, XLSX, PPT, PPTX
  • Dodatkowe funkcje: mikrofon i głośnik, jeden fizyczny przycisk zasilania

Pozycjonowanie i cena

Moim zdaniem Bigme B6 to urządzenie, które urodziło się, by być czytnikiem e-booków, podczas gdy jego twórcy zawsze marzyli, by wyrosło na tablet. Oprócz wyświetlacza E Ink masz tu BigmeGPT, który potrafi generować czarno-białe obrazy (trochę niżej znajdziesz obraz czarnej dziury wygenerowany przez AI), a także kalkulator, kalendarz, widżet pogodowy i przeglądarkę, która potrafi nawet otworzyć YouTube. Czy to wszystko ma sens na czarno-białym wyświetlaczu E Ink, to z pewnością kwestia dyskusyjna. Ale jak na urządzenie, które na stronie producenta kosztuje 179 dolarów, to całkiem ciekawy zestaw funkcji.

Bigme B6

System Android 14 z dostępem do Google Play pozwala zainstalować różne aplikacje do czytania lub słuchania audiobooków, jeśli wolisz treści audio od tekstu pisanego. To sprawia, że B6 jest solidnym konkurentem dla czytników o podobnych rozmiarach.

Na przykład jest Kobo Clara BW (około 160 dolarów), który też ma 6-calowy wyświetlacz o rozdzielczości 300 PPI i podobną wagę. Działa jednak na zamkniętym systemie operacyjnym bez Androida i bez wsparcia dla oprogramowania innych firm, co oznacza mniejszą elastyczność, ale też mniej rozpraszających elementów. Jest też nieco droższy PocketBook Verse Pro (około 189 dolarów). On również nie ma Androida, ale oferuje Bluetooth, obsługę audiobooków oraz stopień ochrony IPX8 przed kurzem i wodą.

Wśród alternatyw z systemem Android warto wspomnieć o Onyx Boox Palma2. Ma 6,13-calowy wyświetlacz, system Android 13 oraz 6 GB pamięci RAM i 128 GB pamięci wewnętrznej, ale kosztuje też znacznie więcej. A nawet jeśli, to powodzenia w znalezieniu go w magazynie na Amazonie lub na oficjalnej stronie w cenie początkowej 269,99 dolarów.

Przeczytaj też: Recenzja Kobo Clara Colour: Życie jest piękne w kolorze

Bigme B6: Co znajdziesz w pudełku

Opakowanie Bigme B6 zazwyczaj zawiera trzy pudełka: sam czytnik z krótką instrukcją, markowe etui ochronne oraz małe pudełko z kablem USB typu C i szpilką do wyjmowania karty SIM. Zasadniczo wszystko, czego potrzebujesz. Szczególnie ucieszyło mnie, że w zestawie znalazło się etui. Czytnik jest tak lekki i ma tak delikatną konstrukcję, że trochę wahałbym się, żeby go trzymać w rękach bez jakiejś ochrony.

Magnetyczne etui typu folio pewnie trzyma urządzenie na miejscu i chroni wyświetlacz, co zawsze jest mile widziane, bo o ekrany czytników warto dbać. Sama okładka też jest magnetyczna. Zamknij ją, a czytnik przejdzie w tryb uśpienia; otwórz ją, a ekran się włączy. Osobiście uważam to za całkiem wygodne, ale jeśli wolisz, możesz wyłączyć tę funkcję w ustawieniach.

Wygląd i ergonomia

Bigme B6 jest dostępny tylko w kolorze białym. Ale to nie jest zwykła biel – wykończenie ma bardzo delikatny połysk, dzięki czemu lekko odbija światło. Tutaj praktycznie sam nasuwa się żart: „To przecież czytnik, Bella!”. Producent oferuje jednak więcej opcji kolorystycznych obudowy, więc możesz połączyć „podstawowy” biały korpus z szarym, różowym, fioletowym, zielonym lub niebieskim etui.

Jak już wspomniałem, czytnik świetnie leży w dłoni (chyba że masz naprawdę, naprawdę małe dłonie). Jest mniejszy niż typowa książka w miękkiej oprawie i waży zaledwie 176 g. Łatwo go nosić ze sobą i powinien zmieścić się do niemal każdej torby – a nawet do saszetki na pasku.

Bigme B6

Przeczytaj też: Recenzja Bigme B751CS: Kompaktowy flagowy e-czytnik

Dotykowe przyciski nawigacyjne znajdują się poniżej wyświetlacza, dzięki czemu cały ekran jest dostępny na tekst. To zdecydowanie zasługuje na dodatkowy punkt ode mnie, bo w niektórych czytnikach przyciski zajmują część przestrzeni użytkowej, a między nami mówiąc, to mnie zazwyczaj denerwuje. Tutaj jednak czytanie jest bardzo wygodne. Panel wyświetlacza jest zlicowany z ramką urządzenia i chroniony warstwą szkła, co ogranicza możliwość przedostania się wilgoci i kurzu pod powierzchnię.

Wyświetlacz

Wyświetlacz to chyba najważniejsza część każdego czytnika, a Bigme B6 zapewnia tu naprawdę solidne wrażenia. Wersja czarno-biała ma 6-calowy wyświetlacz E Ink o rozdzielczości 300 PPI. To więcej niż wystarczy, żeby tekst był ostry i wyglądał jak z drukarki, bez widocznej ziarnistości czy rozmycia, nawet przy mniejszych czcionkach.

Podświetlenie jest regulowane i oferuje 36 poziomów jasności, w tym opcję połączenia chłodnego (białego) i ciepłego (bursztynowego) światła. Dostępne są też cztery tryby zaprogramowane: „Lights Off”, „Daytime”, „Night” i „Under the Cover”. Wybór tych trybów jest dość elastyczny, a każdy z nich można dodatkowo dostosować do własnych preferencji.

Urządzenie oferuje też cztery tryby odświeżania ekranu: Standardowy, Tekst, Komiksy i Wideo. Dzięki temu możesz dostosować szybkość odświeżania strony do rodzaju przeglądanej treści. Przełączanie się między trybami zajmuje tylko kilka kliknięć w ustawieniach, w sekcji „E-Ink Center”. Możesz tam też stworzyć własną konfigurację, wybierając efekt wyświetlania, jasność, kontrast, tryb odświeżania i częstotliwość odświeżania.

Przeczytaj też: Recenzja Bigme B7 Pro: Złoty standard dla kolorowych e-czytnikow

Bigme B6

Ogólnie rzecz biorąc, wyświetlacz Bigme B6 sprawia wrażenie dobrze przemyślanego rozwiązania: ostry tekst, wygodne podświetlenie oraz duża elastyczność w ustawieniach. Do czytania książek to w zasadzie dokładnie taki ekran, jakiego potrzebujesz. Fani komiksów i powieści graficznych powinni jednak poszukać czegoś większego, najlepiej z kolorowym wyświetlaczem.

Wydajność

Pod maską kryje się 8-rdzeniowy procesor, 4 GB pamięci RAM i 64 GB pamięci wewnętrznej, z obsługą kart pamięci o pojemności do 1 TB. Czytnik szybko przewraca strony i otwiera aplikacje, choć początkowy proces uruchamiania jest zauważalnie wolniejszy. System Android 14 z dostępem do Google Play pozwala też na instalowanie różnych aplikacji. Znowu jednak – to czarno-biały czytnik, więc wybór gier jest dość ograniczony – backgammon, szachy, domino, krzyżówki albo może jakieś gry karciane.

Tak dla zabawy zainstalowałem World of Wonders. Chociaż sama gra zainstalowała się bez żadnych problemów, to w niektórych przypadkach po zmianie obrazu na ekranie pozostawały artefakty. Pewnie dałoby się popracować nad ustawieniami wyświetlacza i częstotliwością odświeżania, żeby to poprawić, ale szczerze mówiąc, nie wydaje mi się, żeby było to warte wysiłku, skoro masz już smartfona.

Przeczytaj też: Recenzja Bigme B1051: Tablet z kolorowym wyświetlaczem E Ink, rysikiem i klawiaturą

Kolejną zabawną, ale niezbyt przydatną funkcją jest możliwość oglądania filmów na YouTube. Oglądanie ich na czarno-białym wyświetlaczu E Ink było zdecydowanie nietypowym doświadczeniem. Dźwięk odtwarzał się bez zakłóceń, a „cząsteczki” e-ink odświeżały się całkiem nieźle. Ale… cóż, po raz kolejny musiałbyś mieć naprawdę wyjątkowy powód, żeby faktycznie chcieć oglądać film na czarno-białym czytniku.

Takie czynności dość szybko wyczerpują baterię. Zaledwie 21 minut odtwarzania wideo przy średniej jasności i ustawieniach temperatury barwowej spowodowało spadek poziomu naładowania baterii z 73% do 64%.

Żywotność baterii

Wszystkie te fajne, ale niezbyt przydatne (przynajmniej moim zdaniem) funkcje nie wpływają dobrze na żywotność baterii. Każda z nich zużywa część zasobów i tak już niezbyt wydajnego procesora. Jak kiedyś powiedział wujek Ben Parker: z wielkimi systemami operacyjnymi wiąże się wielka odpowiedzialność. A ta odpowiedzialność widać w żywotności baterii, która bardziej przypomina tablet niż czytnik e-booków.

Ustawiłem zarówno jasność, jak i temperaturę barwową na 18 – czyli mniej więcej w połowie dostępnego zakresu – wieczorem otworzyłem książkę i czytałem przez półtorej godziny. W tym czasie poziom naładowania spadł z 98% do 87%, czyli straciłem 11% baterii. Na tej podstawie można się spodziewać około 13 godzin czytania przy takich ustawieniach – z włączonym Wi-Fi i wyłączonym Bluetooth. Dla porównania spędziłem potem kolejne półtorej godziny na czytaniu przy poziomie jasności 15 – co wciąż jest dość jasne – z wyłączonym Wi-Fi. Tym razem poziom naładowania baterii spadł z 59% do 51%. Przy takim tempie pełne naładowanie wystarczyłoby mniej więcej na 18 godzin, plus minus.

A tak przy okazji, w ustawieniach czytnika możesz też sprawdzić, kiedy mniej więcej wyczerpie się jego „bateria społecznościowa” i urządzenie może przestać z tobą współpracować. To tylko przybliżona wartość, bo zależy od wielu czynników. W ustawieniach jest też sekcja „O urządzeniu” z pozycją „Czas pracy”. Jak widać, żywotność baterii jest lepsza niż w wersji kolorowej (serio, jeśli jeszcze nie przeczytałeś tej recenzji, naprawdę powinieneś – oto link), ale wciąż nie jest tak dobra, jak bym sobie tego życzył.

Bigme B6 Audio

Bigme B6 nadaje się nie tylko do e-booków, ale też do audiobooków. Po pierwsze, obsługuje Bluetooth 5.0, więc możesz łatwo podłączyć do czytnika słuchawki lub głośnik. Po drugie, ma wbudowany głośnik umieszczony na górze, a nie na dole, więc nie zasłonisz go przypadkowo, kładąc czytnik na brzuchu, kolanach czy stole. Dźwięk jest całkiem czysty, a regulacja głośności jest dostępna w tym samym rozwijanym menu, w którym znajdują się ustawienia wyświetlacza.

Producent twierdzi też, że głośnika można używać do nagrywania notatek głosowych. Urządzenie świetnie radzi sobie z rozpoznawaniem angielskiego, hiszpańskiego, a nawet koreańskiego, mimo mojego okropnego akcentu.

Wrażenia z użytkowania

Mimo mojej krytyki niektórych funkcji, moje ogólne wrażenia z użytkowania Bigme B6 są pozytywne, bo to urządzenie świetnie radzi sobie z tym, co najważniejsze – działa jak czytnik e-booków. Jako tablet może nie robi wielkiego wrażenia, ale jako czytnik sprawdza się pod każdym względem. Wygodnie leży w dłoni, czyta się na nim przyjemnie, ma mnóstwo miejsca na książki (z opcją rozszerzenia pamięci), a poruszanie się po bibliotece jest proste.

Wbudowana aplikacja do czytania nie radzi sobie zbyt dobrze z dodawaniem notatek, ale to funkcja, której nie każdy potrzebuje. I tu z pomocą przychodzi Google Play, dzięki któremu możesz zainstalować dowolne aplikacje do czytania, jakie tylko chcesz. Z drugiej strony jest fajna funkcja automatycznego przewracania stron. Możesz ustawić, jak długo ma ona działać, a także interwał przewracania stron w sekundach. Strony będą się wtedy przewracać automatycznie, dopóki nie wyjdziesz z tego trybu.

Bigme B6

Podobała mi się też „Kula nawigacyjna” – ten mały, pływający przycisk w prawym dolnym rogu. Działa jak mini-menu, dając szybki dostęp do maksymalnie dziewięciu aplikacji lub usług. Możesz ją skonfigurować przez odpowiednią aplikację na ekranie głównym, a rozwijane menu pozwala ukryć lub wyświetlić Kulę nawigacyjną. Możesz też przenieść go w dowolne miejsce na ekranie.

Czytnik nie ma fizycznych przycisków do przewracania stron ani menu. Kiedyś uznałbym to za wadę, ale Bigme B6 ma zamiast tego dedykowane przyciski dotykowe, więc okazały się dla mnie całkiem wygodne.

Przeczytaj też: Recenzja Bigme HiBreak Plus: niedrogi smartfon-czytnik z ekranem E Ink i kolorowym wyświetlaczem

Podsumowanie

Na początku byłem naprawdę pod wrażeniem tego, jak wiele potrafi to małe urządzenie: odtwarza pliki audio, strumieniuje wideo, uruchamia gry, a nawet generuje obrazy. Po tygodniu użytkowania zdałem sobie jednak sprawę, że większość tych funkcji to raczej podążanie za trendem niż zaspokajanie rzeczywistych potrzeb. Mi wystarczy, że ma mnóstwo miejsca na e-booki, szeroki zakres ustawień wyświetlacza oraz lekką i kompaktową konstrukcję.

Bigme B6

Dla mnie jedyną znaczącą wadą była żywotność baterii. Mój poprzedni czytnik był prostym, praktycznym urządzeniem bez żadnych dodatków ani sztucznej inteligencji (chociaż miał pasjansa i przeglądarkę), a wystarczyło mi ładować go tylko raz na dwa–trzy tygodnie, mimo że zazwyczaj czytam długimi sesjami. W przypadku Bigme B6 muszę pójść na kompromis i ładować urządzenie częściej. Poza tym wszystko działa dobrze, nawet jeśli niektóre z tych funkcji nie są jakoś szczególnie przydatne.

Gdzie kupić Bigme B6

OCENY WEDŁUG SEKCJI
Wygląd
10
Wydajność
8
Wyświetlacz
9
Oprogramowanie i sprzęt
8
Autonomia
7
Cena
9
Bigme B6 to urządzenie wielofunkcyjne: czytnik e-booków, odtwarzacz audiobooków i kompaktowy tablet w jednym. Owszem, żywotność baterii nie jest jego najmocniejszą stroną, ale w tym przedziale cenowym to solidny wybór.
Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 Comments
Najnowsze
NajstarszeNajwięcej głosów
Bigme B6 to urządzenie wielofunkcyjne: czytnik e-booków, odtwarzacz audiobooków i kompaktowy tablet w jednym. Owszem, żywotność baterii nie jest jego najmocniejszą stroną, ale w tym przedziale cenowym to solidny wybór. Recenzja Bigme B6: Mały czytnik e-booków z wielkimi ambicjami