Root NationArtykułyAnalitykaTajemniczy obiekt 3I/ATLAS: kometa czy kosmici?

Tajemniczy obiekt 3I/ATLAS: kometa czy kosmici?

-

Obiekt o nazwie 3I/ATLAS pędzi w kierunku centrum Układu Słonecznego, a debata na temat jego pochodzenia nabiera tempa. Naukowcy i eksperci spierają się: kometa czy kosmici?

3I/ATLAS

Obiekt 3I/ATLAS, który od kilku tygodni trzyma społeczność astronomiczną w napięciu, zbliża się do wewnętrznego Układu Słonecznego z prędkością ponad 68 km/s. Im więcej się dowiadujemy, tym więcej pojawia się pytań.

To również interesujące: Czy współczesny człowiek może dożyć 150 lat?

Kometa czy statek obcych?

Wstępne obliczenia potwierdzają, że trajektoria 3I/ATLAS nie jest związana z naszą gwiazdą. Jest to obiekt międzygwiezdny – przybysz nie z obrzeży Układu Słonecznego, ale z innego miejsca w Galaktyce. Obiekty takie jak ten są rzadkością. Przed nim były tylko 1I/Oumuamua i kometa Borisova. I znowu nowy gość, znowu to samo zamieszanie: czy to skała, czy statek?

3I/ATLAS

Zdecydowana większość naukowców jest skłonna wierzyć, że mamy do czynienia z kolejną międzygwiezdną kometą. Ale nie wszyscy.

I teraz do gry ponownie wkracza znajome nazwisko – profesor Uniwersytetu Harvarda Avi Leb. Ten sam, który zasłynął już swoją hipotezą o sztucznym pochodzeniu 1I/Oumuamua, nie wyklucza, że tym razem możemy mieć do czynienia nie tylko z kosmicznym gruzem, ale z czymś znacznie bardziej ambitnym. W swoim nowym wpisie ostrożnie zauważa, że chociaż naturalne pochodzenie wydaje się najbardziej prawdopodobne, niektóre szczegóły pozostawiają miejsce dla wyobraźni. Krótko mówiąc, warto zachować otwarty umysł.

Co sprawia, że profesor jest ostrożny? Przede wszystkim dziwne zachowanie obiektu. Jako kometa, 3I/ATLAS zachowuje się nietypowo. Wykazuje aktywność pyłową, ale nie ma charakterystycznego kometarnego ogona.

3I/ATLAS

Normalnie, gdy zbliża się do Słońca, lód i gazy wyparowują, tworząc wydłużony pióropusz, ale tak się nie stało. Teleskopy wykrywają pył, ale bez ogona. Zamiast tego jego powierzchnia staje się coraz bardziej czerwona. Może to być sygnałem zmian w składzie lub konsekwencją interakcji z promieniowaniem słonecznym. Jednak w przypadku takich zjawisk naukowcy mają zbyt mało danych i zbyt wiele założeń.

Naukowcy tłumaczą tę niezwykłą „ciszę” 3I/ATLAS możliwą niewygodną geometrią obserwacji lub słabym formowaniem się pyłu. Ale nawet oni przyznają, że są to tylko hipotezy. A w kosmosie, jak wiesz, hipotezy czasami ukrywają prawdy, które są znacznie dziwniejsze niż fikcja.

To również interesujące: 15 najbardziej niesamowitych obiektów kosmicznych i koncepcji, których nie da się wyjaśnić

Dziwny ruch, dziwna trajektoria, dziwny rozmiar

Leb zwraca uwagę na kolejną niezwykłą cechę – trajektorię obiektu. I tu robi się naprawdę ciekawie. Według jego obliczeń, 3I/ATLAS przechodzi niezwykle blisko trzech planet jednocześnie – Jowisza, Marsa i Wenus. Taka konfiguracja jest nie tylko rzadka, ale wręcz niewiarygodna. Wyjaśnianie tego jako zbieg okoliczności jest jak wygrana na kosmicznej loterii. Podpowiedź Leb: jeśli istnieje trasa w tym locie, czy nie powinniśmy zapytać o nawigację?

A potem jest jeszcze więcej powodów do zdziwienia. Chodzi o rozmiar obiektu.

Szacuje się, że jego średnica wynosi aż 20 km. Jest to oficjalnie największy obiekt międzygwiezdny, jaki kiedykolwiek widzieliśmy w Układzie Słonecznym. Według Leb, taki gość może pojawić się raz na 10 tysięcy lat. A teraz jest tutaj. Czy to był zbieg okoliczności?

Ale to nie wszystko. Teleskop Hubble’a uchwycił anomalię, która wyróżnia się na tle wszystkiego, co wiemy o kometach. Wokół obiektu widoczna jest rozproszona chmura pyłu. Wydawałoby się, że jest to typowy pióropusz kometarny. Ale z jakiegoś powodu promieniowanie nie znajduje się za nim, jak w przypadku zwykłej komety „popychanej” przez Słońce, ale przed nim. Jest to sprzeczne z podstawową logiką astronomii. Obiekt nie wydaje się lecieć biernie przez bezwładność, ale wydaje się gdzieś poruszać. I robi to celowo.

To zachowanie bardziej przypomina sztuczne urządzenie poruszające się w kierunku Słońca niż bierny kawałek lodu i skały.

Przeczytaj również: Branża robotów seksualnych: nowe zasady w erze technologii

Czy 3I/ATLAS to technologia obcej cywilizacji?

Aby uporządkować chaos kosmicznych spekulacji, Leb i jego zespół zaproponowali narzędzie – skalę. Ale nie byle jaką abstrakcyjną skalę, ale bardzo konkretną. Została ona nazwana na jego cześć – Skala Leba. Jest to dziesięciopunktowy system oceny, który określa prawdopodobieństwo, że obiekt jest sztucznego, pozaziemskiego pochodzenia.

3I/ATLAS

Na najniższym końcu skali znajduje się „1”: obiekt, który nie budzi żadnych wątpliwości i doskonale wpisuje się w ramy znanej fizyki. Na szczycie znajduje się 10: technologia, którą można uznać za bezpośredni dowód na istnienie innej inteligencji we wszechświecie.

Ocena uwzględnia wszystko, od nietypowych trajektorii i anomalii w promieniowaniu cieplnym po skład chemiczny, kształt, kolor i inne „dziwactwa”, które nie pasują do zwykłego obrazu.

I tu jest najciekawsza rzecz. Gdzie 3I/ATLAS znajduje się na tej skali? W tej chwili obiekt otrzymał 6 punktów. To nie jest tylko „powyżej średniej”. To bardzo wysoko. Dla porównania, większość komet, asteroid i innych międzyplanetarnych wędrowców rzadko przekracza nawet 3 punkty.

3I/ATLAS

Sześć punktów nie jest już poziomem „no, może”. To poważny sygnał. Nie jest to stwierdzenie, że mamy do czynienia z sondą innej cywilizacji. Ale nie jest to też zaprzeczenie. To jest właśnie ta granica, w której założenie staje się hipotezą, a nauka jest gotowa zadać więcej pytań, niż jest w stanie odpowiedzieć.

I to właśnie tutaj, jak mówi sam Leb, zaczyna się zabawa: albo mamy do czynienia z jednym z najdziwniejszych obiektów naturalnych w historii obserwacji, albo z czymś, na co po prostu nie jesteśmy jeszcze gotowi.

Również interesujące: Przemysł robotów seksualnych: nowe zasady w erze technologii

Nauka nie ma prawa bać się pytań. Nawet tych najbardziej szalonych

Nigdzie Leb nie stwierdza wprost, że 3I/ATLAS jest sondą obcych. Ale nie odrzuca też takiej możliwości. Zamiast tego naukowiec podkreśla, że prawdziwa nauka zaczyna się tam, gdzie większość ludzi zwykła się zatrzymywać. Tam, gdzie pytanie brzmi jak wyzwanie, a nie założenie, które „nie przechodzi” przez program szkolny.

Ponieważ nauka nie jest zestawem odpowiedzi z podręcznika. To umiejętność obserwacji i powątpiewania. To umiejętność zadawania nawet absurdalnych pytań i nie bania się tego, dokąd mogą one prowadzić. I, co najważniejsze, nie odrzucać hipotez tylko dlatego, że są przerażające, bo są niewygodne.

3I/ATLAS

Leb mówi wprost: jeśli zbyt szybko zaakceptujemy coś jako naturalne – tylko dlatego, że nie mamy odwagi myśleć inaczej – ryzykujemy utratę szansy. Szansy na zrozumienie, że nie jesteśmy sami we Wszechświecie. I że być może ktoś lub coś już przeleciało obok… lub właśnie się zbliża.

3I/ATLAS

3I/ATLAS wciąż jest w drodze. Zbliża się do Słońca, a wraz z nim prawdopodobnie kulminacja całej tej historii. Obserwacje trwają. Cokolwiek astronomom uda się zobaczyć w nadchodzących tygodniach i miesiącach, może być punktem zwrotnym. Nie tylko w zrozumieniu natury obiektu, ale być może także naszego miejsca w kosmicznym łańcuchu.

„Spotkanie z obiektem międzygwiezdnym jest jak randka w ciemno” – pisze Leb – „Nie wiesz, na co się piszesz, ale i tak idziesz”.

I właśnie dlatego warto mieć oko na tę historię. Bo nawet jeśli 3I/ATLAS okaże się tylko jasną, dziwną kometą z innego układu gwiezdnego, to wystarczy, byśmy uważniej przyglądali się niebu. I z większym niepokojem.

Przeczytaj również:

Yuri Svitlyk
Yuri Svitlyk
Syn Karpat, nierozpoznany geniusz matematyki, "prawnik" Microsoft, praktyczny altruista, lewopravosek
Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 Comments
Najnowsze
NajstarszeNajwięcej głosów