Urządzenia do noszenia i okulary z technologią AI szybko zyskują na popularności i stopniowo kształtują nowy trend technologiczny. W tym artykule przyjrzymy się, czym są te urządzenia, jakie możliwości dają i dlaczego stały się głównym tematem dyskusji w całej branży technologicznej.
Ludzie od zawsze szukali sposobów, by technologia stała się przedłużeniem ich samych. Od narzędzi pomiarowych noszonych na nadgarstku po okulary widzące więcej niż ludzkie oko – ta ewolucja trwa już od dziesięcioleci. Do 2026 roku przybrała ona charakter prawdziwej zmiany antropologicznej. Urządzenia do noszenia nie są już niszowymi gadżetami przeznaczonymi głównie dla pasjonatów; coraz częściej stają się kompleksowym interfejsem między ludźmi a światem cyfrowym, narzędziem medycznym, środkiem zwiększającym produktywność i – co ważne – punktem centralnym jednej z najbardziej zaciętych rywalizacji korporacyjnych naszych czasów. Nie chodzi tu tylko o pojawienie się kolejnego rynku elektroniki użytkowej. Rodzi to szersze pytanie: gdzie kończy się człowiek, a zaczyna urządzenie?
TREŚĆ ARTYKUŁU:
Rynek nabierający tempa: liczby i granice naszego zrozumienia
W tym przypadku surowe dane rynkowe mówią więcej niż jakakolwiek metafora. Globalny rynek technologii noszonych został wyceniony na 92,9 mld dolarów w 2025 roku, a według prognoz do 2033 roku wzrośnie do 229,97 mld dolarów, co oznacza średni roczny wzrost (CAGR) na poziomie 12,1%. Dla porównania – ta kwota przewyższa roczne budżety wielu krajów na całym świecie.
W 2024 r. łączna liczba dostaw na całym świecie wyniosła 537,9 mln sztuk, z czego 342,2 mln stanowiły urządzenia noszone w uchu. Tymczasem liczba użytkowników smartwatchy na świecie osiągnęła w 2025 r. 562,86 mln, co oznacza wzrost o 23,7% w porównaniu z rokiem poprzednim.

Jednak za tymi zbiorczymi danymi kryje się ważniejsza zmiana: struktura rynku ulega radykalnej przemianie. W 2024 roku po raz pierwszy odnotowano spadek dostaw smartwatchów, ale w 2025 roku znów zaczęły rosnąć. Jednocześnie w 2024 roku dostawy inteligentnych pierścieni wzrosły o 88%, co czyni je najszybciej rozwijającą się kategorią w sektorze technologii noszonych. Ta zmiana to coś więcej niż tylko zmiana kształtu urządzeń. Sygnalizuje ona fundamentalną reorientację rynku – od urządzeń, które przede wszystkim symbolizują status i wyświetlają informacje, do urządzeń zaprojektowanych do ciągłego monitorowania ludzkiego ciała. Urządzenia do noszenia coraz częściej działają dyskretnie, zbierając dane przez całą dobę i płynnie wkomponowując się w codzienne życie.

Około 40% nowych urządzeń do noszenia wprowadzonych w 2026 roku wykorzystuje funkcje sztucznej inteligencji, a 70% konsumentów przy wyborze urządzenia stawia na funkcje związane ze zdrowiem – takie jak monitorowanie EKG, śledzenie nasycenia krwi tlenem i monitorowanie tętna. Rynek coraz bardziej kieruje się w stronę zastosowań medycznych, co wskazuje na stopniowe zbliżanie się urządzeń noszonych dla konsumentów do technologii medycznej. W rezultacie tradycyjne rozróżnienie między „monitorem aktywności” a „urządzeniem medycznym” staje się coraz mniej wyraźne.
Przeczytaj też:Wszystko o NVIDIA RTX Spark: superchip, który na nowo definiuje komputery osobiste
Od nadgarstka do palca: anatomia nowego poziomu precyzji
Jednym z najbardziej znaczących osiągnięć w segmencie monitoringu medycznego jest najnowsza aktualizacja inteligentnego pierścienia Oura. Ogłoszony 28 maja 2026 r. i dostępny w sprzedaży od 4 czerwca, Oura Ring 5 jest pozycjonowany zarówno jako najmniejszy na świecie inteligentny pierścień, jak i najbardziej ambitne pod względem klinicznym urządzenie tej firmy do tej pory. Pierścień jest o 40% mniejszy od poprzednika, wykonany z lekkiego, hipoalergicznego tytanu i oparty na nowej architekturze sprzętowej, która – według firmy – zapewnia dokładniejsze pomiary dla szerszej gamy typów palców i odcieni skóry niż jakakolwiek poprzednia generacja.

Jednak najważniejsze innowacje nie dotyczą fizycznych cech urządzenia. Oura Ring 5 debiutuje z zestawem funkcji, które skutecznie przenoszą go poza kategorię konsumenckich monitorów aktywności fizycznej i wprowadzają w obszar ściśle obserwowany przez lekarzy, badaczy i analityków technologicznych: ciągłe pasywne biosensorowanie jako narzędzie do profilaktycznego i predykcyjnego monitorowania zdrowia. Integracja wyników badań laboratoryjnych, monitorowanie poziomu GLP-1 u pacjentów stosujących leki na otyłość i cukrzycę oraz udział w zatwierdzonym przez Komisję Etyczną (IRB) badaniu dotyczącym zdrowia mózgu – wszystko to wskazuje na ten sam trend. Mały tytanowy pierścień noszony na palcu stopniowo przekształca się w narzędzie do monitorowania zdrowia o znaczeniu klinicznym.
W marcu 2026 roku firma Oura ogłosiła strategiczne partnerstwo z wiodącymi placówkami opieki zdrowotnej, mające na celu włączenie danych z jej inteligentnych pierścieni do ścieżek opieki klinicznej w leczeniu chorób przewlekłych. Współpraca ta umożliwia lekarzom dostęp do ciągłych wskaźników zdrowia pacjentów – w tym zmienności rytmu serca, trendów temperatury ciała i wzorców snu – co wspiera spersonalizowane plany leczenia i strategie wczesnej interwencji. Wszystkie te zmiany razem pokazują szerszą transformację w świecie technologii noszonych. Urządzenia, które kiedyś miały głównie śledzić aktywność i samopoczucie, coraz częściej stają się częścią ekosystemu opieki zdrowotnej opartego na danych, gdzie ciągłe monitorowanie może pomóc we wcześniejszym wykrywaniu zagrożeń dla zdrowia i zapewnieniu bardziej spersonalizowanej opieki.

Wśród konkurencji Bond Ring wyróżnia się jako pierwszy na świecie „ciągły” inteligentny pierścień, który otrzymał zgodę FDA. Urządzenie mierzy EKG, ciśnienie krwi na poziomie klinicznym, temperaturę ciała, zmienność rytmu serca, SpO₂ oraz skład ciała, a dodatkowo jest wyposażone w czujniki światła otoczenia, hałasu i promieniowania ultrafioletowego, a także funkcje haptycznego sprzężenia zwrotnego. W tym kontekście wyrażenie „laboratorium zdrowia na palcu” nie jest już tylko dziennikarską metaforą – staje się dosłownym opisem funkcjonalności urządzenia.
Jednocześnie pojawia się kolejny trend. Według ostrożnych szacunków osoba korzystająca z dwóch lub więcej urządzeń do monitorowania zdrowia opartych na sztucznej inteligencji może generować ponad 500 unikalnych punktów danych dziennie. Mogą to być pomiary zmienności rytmu serca rejestrowane co pięć minut, nocne odczyty nasycenia krwi tlenem, trendy temperatury skóry, krzywe reakcji glikemicznej po posiłkach, liczba kroków, wskaźniki stresu, klasyfikacje faz snu oraz wskaźniki regeneracji.
Nie chodzi już o to, czy takie dane da się zebrać. Bardziej istotne pytania dotyczą tego, kto je kontroluje, kto je analizuje i gdzie przebiega granica między monitorowaniem medycznym a ciągłą inwigilacją ludzkiego ciała. W miarę jak technologie noszone stają się coraz bardziej zaawansowane, wyzwanie przenosi się z pozyskiwania danych na zarządzanie nimi, ochronę prywatności i etyczne wykorzystanie bardzo osobistych informacji biologicznych.
Przeczytaj też:Microsoft Build 2026: Od modeli językowych po nową architekturę bezpieczeństwa na poziomie systemu operacyjnego
Smartwatche w 2026 roku: dojrzałość i nowe funkcje
Smartwatche znajdują się w paradoksalnej sytuacji. Z jednej strony to najbardziej dojrzały i najszerzej stosowany segment rynku urządzeń do noszenia. Kategoria urządzeń noszonych na nadgarstku miała największy udział w przychodach – 51,4% w 2025 roku – a smartwatche nadal są flagową linią produktów dla Apple, Samsunga, Garmina i Huawei. Z drugiej strony to właśnie w tym segmencie najsilniej odczuwa się presję ze strony nowych konkurentów i zmieniające się oczekiwania konsumentów.

W 2025 roku na rynku smartwatchy doszło do przetasowań: Apple, które odnotowało siedem kolejnych kwartałów spadków, straciło pozycję lidera na rzecz Huawei w pierwszym kwartale 2025 roku. Huawei wspiął się na szczyt globalnego rynku urządzeń noszonych na nadgarstku dzięki synergii ekosystemu HarmonyOS i premierze Band 10. To symboliczna zmiana: amerykańska firma, która w znacznym stopniu ukształtowała współczesny rynek smartwatchy, została wyprzedzona przez chińskiego konkurenta, głównie z powodu utraty udziału w najszybciej rozwijającym się regionalnym rynku na świecie.
W czerwcu 2026 roku Samsung ogłosił nowe funkcje monitorowania zdrowia w swoich urządzeniach Galaxy z serii wearables, w tym śledzenie parametrów życiowych, wskaźnik zdrowia serca, dzienne obciążenie serca oraz analizę wskaźników biometrycznych opartą na sztucznej inteligencji. W tym samym miesiącu Google poszerzył swoją ofertę urządzeń do noszenia, wprowadzając na rynek Fitbit Air – lekki, pozbawiony ekranu monitor aktywności fizycznej, skupiający się na ciągłym monitorowaniu stanu zdrowia. Trend jest jasny: główni gracze systematycznie przechodzą od „urządzeń z funkcjami zdrowotnymi” w kierunku „urządzeń medycznych w formie konsumenckiej”.
Przewiduje się, że przychody na rynku smartwatchy osiągną w 2026 roku 34,91 mld dolarów. 66% użytkowników regularnie śledzi swoją kondycję fizyczną, a 42% używa smartwatchy do monitorowania zdrowia serca. Liczby te odzwierciedlają nie tylko popyt konsumentów, ale też szerszą zmianę roli, jaką technologia odgrywa w zarządzaniu własnym zdrowiem: z biernego obserwatora staje się aktywnym pośrednikiem między osobami a systemem opieki zdrowotnej.
Przeczytaj też: NVIDIA N1 i N1X: chwila, na którą Windows czekał od dwudziestu lat
Inteligentne okulary: od Google Glass do ery po smartfonach
Jeśli smartwatche i pierścienie to ewolucja, to okulary z AI to potencjalna rewolucja. Rozwój ten przebiegał powoli, przez serię porażek i niespełnionych oczekiwań. Jednak rok 2026 dał mocne powody, by wierzyć, że w końcu nadszedł punkt zwrotny.

Aby zrozumieć znaczenie tego, co dzieje się dzisiaj, trzeba cofnąć się do 2013 roku. Wtedy Google wypuściło Glass – parę inteligentnych okularów z małym wyświetlaczem, mikrofonem i kamerą, które miały stać się pierwszym krokiem w erę po ekranach. Porażka była totalna i bolesna: konsumenci odrzucili to urządzenie z powodu dyskomfortu, krótkiego czasu pracy baterii, oczywistej technologicznej przesady i – co najważniejsze – społecznego piętna.
W drugiej fazie ewolucji inteligentnych okularów pojawiły się proste kamery zamontowane w oprawkach oraz podstawowe funkcje wyświetlania powiadomień – kategorię, w której Google Glass był zarówno pionierem, jak i znacznie podkopał jej reputację z powodu kiepskiego UX, słabej wydajności baterii i społecznej alienacji.

Trzeci etap – ten, w którym obecnie się znajdujemy – wygląda zupełnie inaczej. Nie dlatego, że sama technologia zmieniła się w oderwaniu od reszty, ale dlatego, że wszystko wokół niej uległo zmianie: generatywna sztuczna inteligencja stała się na tyle wydajna, że działa na urządzeniach brzegowych, technologia baterii znacznie się poprawiła, a – co najważniejsze – współpraca z uznanymi markami modowymi rozwiązała problem akceptacji społecznej, który ostatecznie skazał Google Glass na porażkę.
Przeczytaj też: Pięć miast AI: kulisy eksperymentu Emergence AI – porządek, chaos i przetrwanie
Meta i sztuka stopniowej normalizacji
Strategia Meta w dziedzinie okularów AI zasługuje na osobną analizę, bo pokazuje zarówno wyrafinowaną logikę marketingową, jak i głębokie zrozumienie psychologii konsumenta. Pierwsza generacja Ray-Ban Stories pojawiła się we wrześniu 2021 roku w cenie początkowej 299 dolarów. Chociaż te eksperymentalne inteligentne okulary nie osiągnęły znaczącej sprzedaży w latach 2021–2023, to położyły fundamenty pod okulary z AI.
To właśnie sedno tej strategii: nie chodzi o to, by od razu zaimponować konsumentom, ale stopniowo przyzwyczajać ich do tego, że okulary z wbudowaną technologią to coś normalnego. Pierwsza generacja nauczyła użytkowników, by przestali zwracać uwagę na kamerę wbudowaną w oprawkę. Druga – Ray-Ban Meta (2023) – wprowadziła prawdziwe możliwości sztucznej inteligencji. Ta premiera była punktem zwrotnym: prognozowano, że globalna sprzedaż okularów z AI wzrośnie z 410 000 sztuk w 2023 roku do około 5,1 miliona sztuk do 2025 roku. Meta zamierza sprzedać 10 milionów par okularów z AI do końca 2026 roku.

Według IDC pod koniec 2025 roku Meta miała 72,2% udziału w globalnym rynku XR, dzięki współpracy z EssilorLuxottica i poszerzonemu asortymentowi, który teraz obejmuje oprawki sportowe marki Oakley. Jednak kluczowym produktem nie jest Ray-Ban. Kluczowym produktem jest Orion.
Przeczytaj też: Prywatność jako model biznesowy: usługi Proton i działania na rzecz internetu wolnego od inwigilacji
Orion: misja nowego postrzegania rzeczywistości
Orion to nie tylko gadżet; to pierwszy przekonujący argument za „erą po smartfonach”. Kosztuje 2999 dolarów i pozwala zajrzeć w przyszłość, w której technologia jest ciągła, niewidoczna i wszechobecna.
Z technicznego punktu widzenia Orion to rozproszony system obliczeniowy: ciężkie obciążenia obliczeniowe są przenoszone na bezprzewodowe urządzenie kieszonkowe, podczas gdy same okulary pozostają stosunkowo lekkie. Badania i rozwój firmy Meta w zakresie soczewek optycznych z węglika krzemu – materiału typowo stosowanego w wojskowych systemach radarowych – pozwoliły uzyskać pole widzenia wynoszące około 70°, najszersze wśród okularów AR, przy jednoczesnym zminimalizowaniu niepożądanych artefaktów optycznych.

Jednak najbardziej rewolucyjnym elementem nie jest optyka. Jest nim interfejs sterowania. Neuralna opaska na nadgarstek wykrywa sygnały elektryczne płynące z mózgu do palców, zanim dłoń w ogóle zacznie się poruszać, umożliwiając wybieranie, przewijanie i wpisywanie tekstu za pomocą mikrogestów, które są niezauważalne dla innych, z haptycznym sprzężeniem zwrotnym symulującym wrażenie naciskania cyfrowych przycisków. To nie jest metafora przyszłości – to opis urządzenia, które już istnieje w 2026 roku.
Praktyczne zastosowania są fascynujące: wizualna inteligencja w czasie rzeczywistym (skieruj okulary na zepsutą część silnika, a otrzymasz instrukcje naprawy), nakładanie tłumaczenia na tekst w obcym języku oraz kontekstowe przypomnienia o osobach uczestniczących w spotkaniu. To właśnie te zastosowania, które w 2013 roku były tylko obietnicą – a teraz, w końcu, technologia jest na tyle dojrzała, że pozwala je zrealizować.
Przeczytaj też: Przez nuklearny ogień: trinitit – materiał, który nie powinien istnieć
Google, Snap i walka o twarz konsumenta
Meta nie jest jedyną firmą w tym wyścigu. Podczas konferencji Google I/O 2026 firma zaprezentowała swoje pierwsze okulary smart dla konsumentów, skupiające się na funkcjach audio opartych na sztucznej inteligencji, bez wyświetlacza – kładąc nacisk na lekką i praktyczną konstrukcję. Okulary są dostępne w dwóch stylach oprawek: Gentle Monster – o odważnej, nowoczesnej estetyce – oraz Warby Parker – o bardziej klasycznym, profesjonalnym wyglądzie, co pozwala zaspokoić różne preferencje użytkowników. Dzięki sztucznej inteligencji Gemini okulary te zapewniają wydajność bez użycia rąk, pamięć kontekstową oraz integrację z aplikacjami innych firm.

Wybór konstrukcji „audio-first” bez wyświetlacza to świadoma decyzja. Nie wynika to z ograniczeń technicznych, ale z psychologii konsumentów: okulary bez widocznego ekranu są bardziej akceptowane społecznie i łatwiejsze do noszenia przez cały dzień. Brak wyświetlacza pozwala na lżejszą konstrukcję, dzięki czemu okulary są wygodniejsze w długotrwałym użytkowaniu. W połączeniu z efektywnym zarządzaniem baterią świetnie nadają się dla użytkowników, którzy potrzebują niezawodnej, zawsze dostępnej technologii w ruchu.
Snap podąża inną – bardziej ambitną, a jednocześnie ryzykowną – ścieżką. Snap Specs łączą okulary z AI i pełny zestaw VR w jednym urządzeniu. Wyposażone w dwa procesory Snapdragon (jeden do przetwarzania obrazu, drugi do renderowania AR), śledzenie rąk i mapowanie przestrzenne, wyświetlacze falowodowe z polem widzenia 51° oraz dość masywne soczewki, stanowią w pełni autonomiczne okulary AR, które przesuwają granice tego, co obecnie jest możliwe.

Snap ogłosił wieloletnią umowę z Qualcommem, dzięki której Specs będą wyposażone w chipy Snapdragon XR, potwierdzając wprowadzenie produktu na rynek jeszcze w tym roku. Ta współpraca pozwala na większe przetwarzanie AI bezpośrednio w urządzeniu, bez ciągłego polegania na chmurze, a także zapewnia lepszą wydajność baterii.
Apple trzyma się swojego tradycyjnie ostrożnego podejścia: po cichu się przygotowuje, zanim zrobi wielkie wrażenie. W maju 2026 roku firma przyspieszyła prace nad urządzeniami do noszenia z AI, w tym nad inteligentnymi okularami, AirPodami z AI o rozszerzonych możliwościach oraz nad zawieszką do noszenia, skupiającą się na inteligencji wizualnej i interakcji z AI. Jednak w chwili pisania tego tekstu Apple nie wprowadziło jeszcze na rynek inteligentnych okularów, choć analitycy sugerują, że Tim Cook osobiście traktuje ten projekt priorytetowo, angażując się w niego na skalę niespotykaną dotąd w jego karierze.
Przeczytaj też: Czym jest ANEEL i dlaczego tor może zmienić energetykę jądrową
Prywatność za szkłem: najniebezpieczniejsza granica
Żaden artykuł analityczny o okularach z AI nie może pominąć kwestii prywatności – nie jako modnego tematu, ale dlatego, że to właśnie ta kwestia zadecyduje o tym, czy te urządzenia staną się powszechne, czy pozostaną produktami niszowymi.
Studenci Uniwersytetu Harvarda wykorzystali aplikację PimEyes w połączeniu z okularami Ray-Ban Meta, by wyświetlać informacje w czasie rzeczywistym – w tym imiona, numery telefonów i adresy domowe – bezpośrednio z twarzy osób uchwyconych przez kamerę w okularach. Komentarz rzecznika Meta, że jest to możliwe przy użyciu dowolnej kamery, jest technicznie poprawny, ale całkowicie pomija dynamikę społeczną: właśnie dlatego, że okulary Ray-Ban wyglądają jak zwykłe okulary, stanowią o wiele potężniejsze narzędzie inwigilacji niż jakakolwiek rzucająca się w oczy kamera.

W lutym 2026 roku „The New York Times” poinformował, że Facebook planuje dodać do swoich okularów funkcję rozpoznawania twarzy. W czerwcu 2026 roku magazyn „Wired” podał, że firma już zaczęła dostarczać kod umożliwiający rozpoznawanie twarzy. Irlandzka Komisja Ochrony Danych wezwała do wprowadzenia surowszych środków, by zapewnić zgodność z wymogami RODO.
Reakcje organów regulacyjnych już nabierają kształtu. Unijna ustawa o sztucznej inteligencji, która weszła w życie w 2026 roku, może zaklasyfikować niektóre funkcje okularów Meta AI jako „wysokiego ryzyka”, jeśli wiążą się one z przetwarzaniem danych biometrycznych. Wymagałoby to przeprowadzenia ocen wpływu na prawa podstawowe, wprowadzenia środków zapewniających przejrzystość oraz procedur ograniczających ryzyko. W rezultacie niektóre funkcje już spotkały się z opóźnieniami lub ograniczeniami w UE.
To rodzi fundamentalne pytanie, które wykracza poza samą firmę Meta. Jeśli dziesiątki milionów ludzi będą nosić okulary z zawsze włączonymi kamerami, każda interakcja w przestrzeni publicznej stanie się potencjalnym nagraniem. Każda ulica praktycznie zamienia się w środowisko ciągłego nadzoru. Umowa społeczna regulująca prawo do anonimowości w przestrzeni publicznej nie jest dostosowana do rzeczywistości, w której „kamera szpiegowska” może wyglądać jak stylowa oprawka Ray-Ban.
Przeczytaj też: Koniec ery „ciała i kości”: 9 dziedzin, w których roboty już jutro prześcigną ludzi
Architektura przyszłości: trzy etapy rewolucji
Żeby zrozumieć, gdzie jesteśmy i dokąd zmierzamy, warto zdefiniować architekturę ewolucji okularów z AI. Rozwój inteligentnych okularów przebiega według jasnej, trzyetapowej trajektorii, gdzie każdy etap zwiększa złożoność wyświetlacza kosztem wagi, żywotności baterii i ceny. Pierwszy etap to ten, w którym obecnie się znajdujemy – okulary AI z naciskiem na funkcje audio; drugi etap to okulary z wyświetlaczem; a trzeci etap to prawdziwe okulary AR.
Pierwszy etap dominuje na dzisiejszym rynku: Ray-Ban Meta, współpraca Google’a z Warby Parker i Gentle Monster oraz ekosystem HarmonyOS firmy Huawei. To stylowe oprawki z wbudowanymi mikrofonami, głośnikami, kamerą i sztuczną inteligencją sterowaną głosem. Nie ma tu wyświetlacza ani cyfrowego nakładania obrazu na świat rzeczywisty – ale są one bardzo praktyczne w codziennym użytkowaniu.
Drugi etap reprezentują Snap Specs oraz urządzenia oparte na falowodach, takie jak Xreal: mały wyświetlacz projekcyjny w polu widzenia, pokazujący powiadomienia, wskazówki nawigacyjne czy napisy. To właśnie tutaj zaczynają pojawiać się prawdziwe funkcje „rozszerzonej rzeczywistości” – ale kosztem większej wagi, złożoności i ceny.
Trzeci etap to Orion firmy Meta oraz potencjalne przyszłe produkty Apple’a i Google’a: pełna cyfrowa nakładka obiektów na przestrzeń fizyczną, interakcja z trójwymiarowymi hologramami oraz zastąpienie fizycznych monitorów. To etap, na którym „inteligentne okulary” ewoluują w nowy interfejs komputerowy – a koszty produkcji wciąż znacznie przekraczają możliwości rynku masowego.
Przeczytaj też: Sieci kwantowe jako alternatywa dla klasycznego internetu: czego się spodziewać
Noszenie okularów jako problem społeczny
W dyskusjach technicznych na temat okularów z AI często pomija się kluczowy aspekt: akceptację społeczną. Nie każdą technologię da się neutralnie wtopić w przestrzeń publiczną – a okulary są szczególnie wrażliwym urządzeniem właśnie dlatego, że ludzka twarz pozostaje najbardziej osobistym i społecznie znaczącym interfejsem.
Google Glass poniosły porażkę nie tylko z powodu ograniczeń technicznych. Nie odniosły sukcesu, bo użytkownicy od razu zostali obdarzeni pejoratywnym określeniem „glasshole”, a społeczeństwo wysłało jasny sygnał: noszenie na twarzy urządzenia z kamerą jest postrzegane jako oświadczenie, że interakcja cyfrowa jest ważniejsza niż szacunek dla osób w pobliżu.

Meta rozwiązała ten problem dzięki współpracy z Ray-Banem – jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek modowych na świecie. Kiedy okulary z AI wyglądają identycznie jak kultowe oprawki Wayfarer, piętno społeczne znika wraz z widocznością. Magazyn „Wired” opisał produkty Meta jako „jedne z najlepszych okularów”, jakie firma kiedykolwiek testowała, i zauważył, że „bez wątpienia wygrywa walkę o urządzenia noszone na twarzy” – pomimo utrzymujących się obaw dotyczących prywatności.
Doniesienia branżowe wskazują na szerszy renesans mody i technologii: marki zaczynają traktować inteligentne okulary jak sezonowe produkty konsumenckie. To zmienia logikę ich przyjmowania – komfort i styl mogą przeważać nad specyfikacjami technicznymi przy podejmowaniu decyzji o zakupie. Jeśli ten trend się utrzyma, rynek okularów z AI ostatecznie skonsoliduje się wokół niewielkiej liczby kluczowych partnerstw z branżą modową, gdzie komponent technologiczny stanie się tylko jednym z wielu czynników, takich jak design, materiały i tożsamość marki.
Przeczytaj też: DLSS 4.5: Dlaczego ta technologia zmienia podejście do śledzenia ścieżek?
Przedsiębiorstwa i przemysł: niewidzialna rewolucja
Równolegle z rynkiem konsumenckim w sektorze korporacyjnym i przemysłowym zachodzi mniej widoczna, ale równie znacząca transformacja. Około 46% przedsiębiorstw wdrożyło technologie noszone w celu zapewnienia bezpieczeństwa pracowników, śledzenia w czasie rzeczywistym oraz automatyzacji przepływu pracy. Inteligentne okulary i urządzenia AR stanowią obecnie ponad 19% wykorzystania w środowisku korporacyjnym.
W logistyce okulary AR pozwalają pracownikom magazynu błyskawicznie zidentyfikować potrzebne przedmioty bez konieczności trzymania tabletu czy terminala ręcznego. W służbie zdrowia chirurdzy mogą przeglądać wyniki rezonansu magnetycznego bezpośrednio podczas operacji, nie odwracając uwagi od pacjenta. W produkcji technicy otrzymują instrukcje naprawy krok po kroku, nakładane bezpośrednio na elementy, nad którymi pracują.

Wykorzystanie urządzeń do noszenia w przemyśle wzrosło o 22% w sektorach logistyki, produkcji i budownictwa, głównie dzięki monitorowaniu pracowników i optymalizacji wydajności. Ta liczba jest ważna, bo przedsiębiorstwa jako całość stanowią bardziej przewidywalny i mniej zmienny rynek niż konsumenci. Jeśli duże korporacje wprowadzą na stałe okulary AR do konkretnych procesów roboczych, może to stać się silniejszym katalizatorem masowej produkcji i redukcji kosztów niż jakikolwiek trend napędzany przez konsumentów.
Przeczytaj też: Algorytm bez strachu i wątpliwości: dlaczego nie można powierzyć sztucznej inteligencji prowadzenia wojny
Geopolityczny aspekt technologii noszonych
Jest jeszcze jeden aspekt, który rzadko pojawia się w doniesieniach o technologii, ale ma strategiczne znaczenie: urządzenia do noszenia jako narzędzie geopolityczne. Huawei – firma o silnych powiązaniach z państwem – zajmuje obecnie czołową pozycję na rynku smartwatchów. Apple boryka się z ograniczeniami regulacyjnymi w Chinach, podczas gdy chińskie marki agresywnie ekspandują na rynki światowe. Tymczasem UE buduje własną architekturę regulacyjną poprzez ustawę o sztucznej inteligencji (AI Act), która ogranicza elastyczność działania zarówno amerykańskich, jak i chińskich firm w Europie.
Ta trójstronna rywalizacja – między Stanami Zjednoczonymi, Chinami i Unią Europejską – toczy się jednocześnie w obszarach sprzętu, oprogramowania, regulacji i ustalania standardów. Pytania takie jak: czyja sztuczna inteligencja zostanie wbudowana w okulary noszone przez miliardy ludzi, które firmy będą przechowywać i przetwarzać dane biometryczne oraz który system prawny określi granice dopuszczalnego użytkowania – wykraczają daleko poza elektronikę użytkową. Ludzka twarz – i technologie, które się na niej znajdują – staje się, dosłownie, polem bitwy dla konkurujących modeli suwerenności cyfrowej.
Przeczytaj też: Projekt Silica – wyjaśnienie: spojrzenie na „cyfrową nieśmiertelność”
Dokąd prowadzą te wszystkie drogi
Ludzkość wkracza w erę, którą można opisać jednym słowem: „wearability”. Technologia nie pozostaje już w kieszeni ani na biurku – przenosi się na ciało, do ciała i obok ciała. Inteligentny pierścień na palcu monitoruje zmienność rytmu serca i ostrzega o wczesnych oznakach choroby. Okulary tłumaczą język w czasie rzeczywistym i przypominają ci imię kogoś, kogo już spotkałeś. Zegarek przesyła dane do lekarza, który dostosowuje leczenie bez żadnego fizycznego kontaktu.
W sumie te systemy wskazują na stopniową zmianę w interakcji między człowiekiem a technologią: od pojedynczych narzędzi, z których aktywnie korzystamy, do ciągłych warstw rozszerzonej rzeczywistości wplecionych w codzienne życie.

Samo w sobie nie jest to ani utopia, ani dystopia. To nowa rzeczywistość z własnym spektrum możliwości i zagrożeń. Pytanie brzmi, czy jednostki, społeczeństwa i państwa będą miały wystarczająco dużo czasu i zrozumienia, by opracować odpowiednie normy, zanim technologia zakorzeni się zbyt głęboko, by można ją było skutecznie regulować.
Rewolucja, która się dzieje, jest rzeczywiście cicha – przynajmniej na razie. Ale pytanie, które stawia każdemu z nas, jest głośne i jasne: kto decyduje, jaką wersję rzeczywistości widzisz przez swoje okulary?
Przeczytaj też:
