Rynek stacjonarnych przetworników cyfrowo-analogowych i wzmacniaczy słuchawkowych jest pełen urządzeń, które różnią się głównie wyborem układów scalonych, mocą wyjściową i liczbą złączy. Z zewnątrz to zazwyczaj kompaktowe metalowe obudowy z wyświetlaczem, pokrętłem głośności i kilkoma przyciskami. MuseHiFi poszło inną drogą, próbując zamienić zwykłe urządzenie audio w charakterystyczny element Twojego zestawu na biurku. MuseHiFi Muse 300 to stacjonarny przetwornik cyfrowo-analogowy, wzmacniacz słuchawkowy i przedwzmacniacz z dużym, 5-calowym kolorowym wyświetlaczem, Bluetooth 5.4 i własnym systemem operacyjnym MUSE OS. Producent nawet reklamuje ten nowy model jako pierwszy na świecie stacjonarny DAC/AMP z dedykowanym systemem operacyjnym. Trudno zweryfikować tak kategoryczne stwierdzenie, więc zamiast tego sprawdźmy, na co naprawdę stać to niezwykłe urządzenie.

Przeczytaj też: Recenzje bezprzewodowych słuchawek dousznych (TWS) na naszej stronie
TREŚĆ ARTYKUŁU:
Najważniejsze cechy MuseHiFi Muse 300
Po pierwsze, warto dokładnie zrozumieć, do czego służy system MUSE OS. To nie jest Android i nie pozwala na instalowanie Spotify, Tidal ani innych aplikacji, więc Muse 300 nie jest samodzielnym odtwarzaczem sieciowym. Muzykę trzeba do niego przesyłać z komputera, smartfona, telewizora lub innego źródła przez USB, Bluetooth, wejście optyczne albo koncentryczne. MUSE OS to specjalistyczny, wbudowany system z interfejsem graficznym opartym na kafelkach. Obsługuje ustawienia, przełączanie wejść i wyjść, dostosowywanie ekranu oraz tryby dźwięku. Przyjrzymy się temu bliżej poniżej.

Sprzęt jest naprawdę solidny: przetwornik cyfrowo-analogowy ESS ES9039 Ultra DAC, układ Bluetooth Qualcomm QCC3095, zbalansowany obwód analogowy oraz stopień wzmacniacza dostarczający do 2,2 W na kanał przy obciążeniu 32 omów przez wyjście zbalansowane. Innymi słowy, Muse 300 łączy w sobie pełnoprawną sekcję audio, wszechstronną łączność i niezwykłe wrażenia użytkownika.
Przeczytaj też: Recenzja soundcore Space 2: dźwięk w wysokiej rozdzielczości, hybrydowa aktywna redukcja szumów i solidna żywotność baterii
Specyfikacja MuseHiFi Muse 300
- Typ urządzenia: stacjonarny przetwornik cyfrowo-analogowy, wzmacniacz słuchawkowy i przedwzmacniacz
- Przetwornik cyfrowo-analogowy: ESS ES9039 Ultra
- Architektura przetwornika cyfrowo-analogowego: HyperStream IV czwartej generacji
- Kontroler: 32-bitowy mikrokontroler
- Interfejs użytkownika: MUSE OS
- Filtr dolnoprzepustowy: 2× OPA1612
- Konwersja I/V: 2× ES9603
- Wzmacniacz operacyjny w torze sygnałowym: NE5532A
- Wzmacniacz słuchawkowy: dwa moduły oparte na układach TPA6120A2
- Interfejs koncentryczny: AK4118
- Maksymalna rozdzielczość przez USB: PCM do 32 bitów/384 kHz, DSD256
- Układ Bluetooth: Qualcomm QCC3095
- Wersja Bluetooth: 5.4
- Kodeki Bluetooth: SBC, AAC, aptX, aptX HD, aptX Adaptive, aptX Lossless, LDAC i inne
- Wyświetlacz: 5-calowy IPS
- Rozdzielczość wyświetlacza: 480×854 pikseli
- Wejścia: USB-B, optyczne S/PDIF, koncentryczne S/PDIF, Bluetooth
- Port serwisowy: USB-C do przesyłania danych i aktualizacji oprogramowania
- Wyjścia słuchawkowe: 6,35 mm i zbalansowane 4,4 mm
- Wyjścia liniowe: RCA i zbalansowane XLR
- Moc wyjściowa przez 6,35 mm: do 1100 mW przy 32 Ω
- Moc wyjściowa przez 4,4 mm: do 2200 mW przy 32 Ω
- Całkowite zniekształcenia harmoniczne i szum (THD+N): do 0,0006%
- Stosunek sygnału do szumu: do 129 dB
- Poziomy wzmocnienia: Niski, Średni i Wysoki
- Profile brzmieniowe: Zrównoważony, Wzmacniacz lampowy i ACG
- Filtry cyfrowe: 8 opcji
- Motywy interfejsu: cyberpunk, minimalistyczny i ACG
- Zasilanie: zewnętrzny zasilacz 12 V/5 A
- Wymiary: 228×140×100 mm
- Strona produktu na oficjalnej stronie internetowej
Przeczytaj też: Recenzja Fosi Audio BT20A MAX: Nowoczesny miniaturowy wzmacniacz
Pozycjonowanie i cena
Oficjalna cena detaliczna MuseHiFi Muse 300 to 439,99 $. Na AliExpress cena może się różnić w zależności od promocji, kuponów, regionu dostawy i podatków. Zanim urządzenie trafiło do powszechnej sprzedaży, było też dostępne na Kickstarterze za 349,99–399,99 dolarów, ale po zakończeniu kampanii producent przeszedł na standardową cenę detaliczną. Jak widać, Muse 300 plasuje się w górnej części segmentu średniej klasy stacjonarnych przetworników cyfrowo-analogowych z wzmacniaczem. Nie jest to już opcja dla początkujących, którzy chcą zapoznać się z wysokiej jakości dźwiękiem, ale nie jest to też topowy sprzęt dla audiofilów z ceną sięgającą czterech cyfr.

Urządzenie konkuruje z komputerowymi urządzeniami typu „wszystko w jednym” marek Topping, SMSL, FiiO, Shanling i xDuoo. Niektórzy konkurenci mogą oferować więcej fizycznych elementów sterujących, pilota, korektor parametryczny lub wzmacniacz o większej mocy. Z kolei Muse 300 stawia na design, duży wyświetlacz, autorski interfejs i trzy sprzętowe profile dźwiękowe. Innymi słowy, płacisz za coś więcej niż tylko układ ESS i moc wzmacniacza. Znaczną część koncepcji Muse 300 stanowią wygląd, ekran, animacje oraz ogólna interakcja z urządzeniem. Dla niektórych użytkowników to wszystko będzie dużą zaletą, podczas gdy inni będą w pełni zadowoleni z tradycyjnej czarnej skrzynki i pokrętła głośności.
Muse 300 należy więc postrzegać przede wszystkim jako stacjonarny przetwornik cyfrowo-analogowy i wzmacniacz słuchawkowy przeznaczony do współpracy z komputerem, smartfonem, telewizorem lub oddzielnym źródłem cyfrowym, a nie jako samodzielny odtwarzacz strumieniowy.
Zawartość opakowania
MuseHiFi Muse 300 jest zapakowany w jasne pudełko z holograficznym wykończeniem, które w świetle mieni się wszystkimi kolorami tęczy. W środku urządzenie jest bezpiecznie zapakowane i unieruchomione za pomocą piankowych podpórek z polimeru.
W zestawie znajdziesz:
- DAC/AMP
- Zasilacz
- Kabel audio USB-A do USB-B
- Adapter 6,35 mm na 3,5 mm
- Instrukcja obsługi

Ogólnie rzecz biorąc, w zestawie jest wszystko, czego potrzebujesz, żeby szybko zacząć. Fajnym akcentem jest to, że wszystkie porty i złącza mają fabrycznie założone gumowe osłonki, co od razu poprawia pierwsze wrażenie na temat produktu.
Przeczytaj też: Recenzja Kiwi Ears Cadenza II: podstawowe słuchawki douszne IEM o imponującej jakości dźwięku
Wygląd, materiały i jakość wykonania
W projekcie połączono elementy w kolorze jasnoszarym, ciemnoszarym i czarnym, co nadaje całości industrialno-futurystyczny wygląd. Muse 300 nie próbuje wtopić się w resztę twojego sprzętu – wręcz przeciwnie: ma być jednym z głównych elementów twojej stacjonarnej konfiguracji.

I naprawdę mu się to udaje – nawet gdy jest wyłączony, Muse 300 trudno pomylić z innym stacjonarnym DAC/AMP. Obudowa ma asymetryczny kształt klina, a przedni panel jest nachylony w stronę użytkownika. Dzięki temu informacje na ekranie są łatwe do odczytania, gdy urządzenie stoi na biurku obok klawiatury lub monitora.

Takie podejście wydaje się bardziej logiczne niż tradycyjne pionowe panele, które często są skierowane nie w stronę twarzy użytkownika, ale gdzieś w dół. Tutaj wyświetlacz znajduje się bezpośrednio w twoim polu widzenia, więc nie musisz się pochylać, żeby sprawdzić poziom głośności, aktywne wejście czy tryb wzmacniacza.

Obudowa opiera się na aluminiowej konstrukcji. Panel przedni wykonano z anodowanego aluminium o grubości 8 mm, a resztę obudowy z odlewu aluminiowego o grubości około 3 mm. Wyświetlacz chroni szklany panel, a jedyny element sterujący – przyciskowe pokrętło głośności – też jest metalowe. Urządzenie sprawia wrażenie solidnego i stabilnego, co jest szczególnie ważne przy podłączaniu grubych kabli i pełnowymiarowych słuchawek.

Ogólnie rzecz biorąc, Muse 300 wygląda oryginalnie i ekskluzywnie, a do jakości wykonania nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń.
Przeczytaj też: Recenzja bezprzewodowego głośnika WiiM Sound Lite: Hi-Fi dla wszystkich
Układ, porty i złącza
Znaczną część przedniego panelu zajmuje 5-calowy wyświetlacz IPS. Jego rozdzielczość to 480×854 pikseli (854×480 w orientacji poziomej). Jak na dzisiejsze standardy smartfonów gęstość pikseli jest dość niska, ale w zupełności wystarcza do wyświetlania poziomu głośności, menu, zegara i ozdobnych wygaszaczy ekranu. Podświetlenie ma pięć poziomów jasności.

Obok wyświetlacza znajduje się duże, metalowe pokrętło głośności z przyciskiem i ozdobnym podświetleniem. Nie ma żadnych innych fizycznych elementów sterujących, dzięki czemu przedni panel wygląda wyjątkowo schludnie. Jak wygodne jest to minimalistyczne podejście w praktyce – przekonamy się poniżej.

Wyjścia słuchawkowe znajdują się po prawej stronie urządzenia. Znajdziesz tu niesymetryczne wyjście 6,35 mm oraz symetryczne wyjście 4,4 mm.

To nietypowe rozwiązanie, ale ma praktyczne uzasadnienie. Kabel słuchawkowy nie zasłania wyświetlacza ani nie zwisa z przodu urządzenia. Jednocześnie wygoda użytkowania będzie zależała od tego, po której stronie użytkownika umieścisz Muse 300 i w którym kierunku biegnie kabel konkretnych słuchawek.
Główne złącza znajdują się na tylnym panelu:
- gniazdo gwintowane do podłączenia zewnętrznej anteny Bluetooth
- USB-B do podłączenia do komputera lub urządzenia cyfrowego
- optyczne wejście Toslink
- wstęp S/PDIF koncentryczny
- para niesymetrycznych wyjść RCA
- dwa symetryczne wyjścia XLR
- USB-C do funkcji serwisowych, aktualizacji oprogramowania i przesyłania danych
- Złącze zewnętrznego zasilacza 12 V

Wykorzystanie złącza USB-B zamiast USB-C jako głównego połączenia audio wydaje się nieco konserwatywnym rozwiązaniem. Z drugiej strony USB-B to wciąż powszechny standard w stacjonarnym sprzęcie audio, zapewnia bezpieczne połączenie kablowe i wyraźnie oddziela główne wejście audio od portu USB-C przeznaczonego do funkcji serwisowych.

Dzięki wyjściom zarówno RCA, jak i pełnowymiarowym XLR, Muse 300 nadaje się nie tylko do słuchawek. Możesz podłączyć do niego aktywne monitory studyjne, głośniki biurkowe albo osobny wzmacniacz mocy.

W menu znajdziesz przełącznik trybu wyjścia. W trybie stałego wyjścia liniowego (Line Out) Muse 300 działa jak zwykły przetwornik cyfrowo-analogowy (DAC) z stałym poziomem sygnału. W trybie zmiennym głośność wyjść analogowych reguluje się głównym pokrętłem, co pozwala używać urządzenia jako przedwzmacniacza.

Za łączność bezprzewodową odpowiada układ Qualcomm QCC3095 z Bluetooth 5.4 i dwoma procesorami DSP Kalimba o częstotliwości 240 MHz. Obsługiwane są standardy LDAC, aptX HD, aptX Adaptive i aptX Lossless, dzięki czemu Bluetooth to świetna opcja nie tylko do zwykłego słuchania muzyki w tle. Oczywiście ostateczna jakość dźwięku zależy też od tego, jakie kodeki obsługuje urządzenie źródłowe.
Przeczytaj też: Recenzja Fosi Audio K7: Kiedy dźwięk w grach wreszcie dorasta
Elementy sterujące
Sterowanie w Muse 300 opiera się na jednym pokrętle z funkcją przycisku. Długie naciśnięcie włącza lub wyłącza urządzenie, a obracanie pokrętła na ekranie głównym reguluje głośność. Podwójne naciśnięcie otwiera menu. W menu obracanie pokrętła przesuwa kursor, krótkie naciśnięcie potwierdza działanie, a podwójne naciśnięcie powoduje powrót do poprzedniego poziomu. Logika działania jest prosta i całkiem wygodna.

Wyświetlacz nie ma warstwy dotykowej. Na początku może się to wydawać dziwne, bo ten duży kolorowy ekran praktycznie zachęca do dotknięcia palcem wybranej opcji. Jednak jak już się przyzwyczaisz, po całym interfejsie można poruszać się za pomocą pokrętła, nie zostawiając odcisków palców na szkle.
Warto też zauważyć, że Muse 300 nie ma ani pilota, ani aplikacji mobilnej. Przy użytkowaniu na biurku nie stanowi to większego problemu, bo pokrętło masz zawsze pod ręką. Jednak po podłączeniu do telewizora, wzmacniacza mocy lub aktywnych głośników regulowanie głośności z kanapy może być trochę niewygodne.
Przeczytaj też: Recenzja słuchawek Kiwi Ears x Z-Reviews Serene Planar: Współpraca z Distinct Tuning
MUSE OS
Po animacji startowej pojawia się główny ekran informacyjny, na którym widać aktualne parametry przetwornika cyfrowo-analogowego i wzmacniacza: poziom wzmocnienia, aktywne wejście i wyjście, profil dźwiękowy oraz częstotliwość próbkowania. Na tym ekranie pokrętło służy do regulacji głośności, a wskaźnik pokazuje jej aktualny poziom.

Menu ustawień
Otwórzmy menu główne, naciskając dwukrotnie pokrętło.
System MUSE OS oferuje następujące ustawienia:
- trzy poziomy wzmocnienia
- wybór źródła sygnału
- wybór trybu aktywnego wyjścia
- ustawienia czasu
- osiem filtrów cyfrowych DAC
- trzy sprzętowe profile brzmienia
- regulacja jasności
- wybór motywu interfejsu
- wybór wygaszacza ekranu
- wersja oprogramowania i informacje o systemie
- resetowanie ustawień DAC/AMP
System MUSE OS oferuje trzy główne motywy interfejsu. Motyw „Cyberpunk” ma ciemne tło, neonowe akcenty i futurystyczne elementy. Motyw „Minimalistic” ma bardziej stonowany wygląd i lepiej pasuje do klasycznej konfiguracji pulpitu. Motyw „ACG” jest skierowany do fanów anime, komiksów i gier – zawiera jasne, ilustrowane grafiki.
Oprócz standardowego interfejsu wyświetlacz może pokazywać wygaszacz ekranu, gdy urządzenie jest włączone: zegar, miernik VU, analizator widma, animacje oraz własne obrazy JPEG. Innymi słowy, po włączeniu Muse 300 może też służyć jako cyfrowa ramka na zdjęcia albo ozdobny wyświetlacz informacyjny.

Sformułowanie producenta o „drugim ekranie dla twojego komputera” można interpretować na wiele sposobów. Sprawdziłem połączenie z laptopem za pomocą kabla USB-C obsługującego sygnał wideo, ale Muse 300 nie został wykryty jako zewnętrzny wyświetlacz. Tak więc, przynajmniej w obecnej wersji, lepiej traktować to jako dekoracyjny ekran informacyjny na biurku, a nie jako pełnoprawny dodatkowy wyświetlacz w systemie Windows.
Tryb pamięci USB
Dedykowany port USB-C z tyłu Muse 300 nie służy do przesyłania dźwięku – do tego jest port USB-B. To raczej port serwisowy, który daje dostęp do wewnętrznej pamięci i pozwala wgrać własne wygaszacze ekranu. Ta funkcja działa trochę nieintuicyjnie: samo podłączenie włączonego Muse 300 do kompa nic nie daje. Prawidłową procedurę znajdziesz w oficjalnym skróconym przewodniku.
Aby przełączyć Muse 300 w tryb zewnętrznej pamięci USB:
- Całkowicie wyłącz Muse 300 i odłącz kabel zasilający.
- Podłącz serwisowy port USB-C urządzenia do komputera za pomocą kabla obsługującego transfer danych. Najlepiej użyj portu USB-A w laptopie lub komputerze stacjonarnym.
- Naciśnij i przytrzymaj pokrętło/przycisk sterujący Muse 300.
- Trzymając przycisk, podłącz z powrotem kabel zasilający.
- System Windows wykryje wtedy pamięć wewnętrzną Muse 300 jako zwykły dysk USB o pojemności około 18 MB. Wyświetlacz urządzenia pozostaje wyłączony podczas tego procesu.
- Po skopiowaniu potrzebnych plików warto bezpiecznie odłączyć dysk w systemie Windows, odłączyć kabel USB i zasilający, a potem podłączyć zasilanie i uruchomić Muse 300 jak zwykle.
To w zasadzie tryb serwisowego uruchamiania. Praktycznie nie ma sposobu, żeby samodzielnie domyślić się, że trzeba przytrzymać pokrętło podczas podłączania zasilania, a system MUSE OS nie daje na ten temat żadnej wskazówki. To dobry przykład ciekawej funkcji z mało intuicyjnym interfejsem użytkownika.
Po podłączeniu mojego urządzenia znalazłem w katalogu głównym foldery „cust” i „fonts”, a także pliki „SynwitManifest.cfg” oraz „ui.bin”. Co ciekawe, w instrukcji producent nazywa katalog na obrazy użytkownika „Custom”, podczas gdy na samym urządzeniu z systemem MUSE OS 2.2 ma on krótszą nazwę „cust”. W moim przypadku znajdował się w nim już plik „custom1”.
Katalog „cust” jest przeznaczony specjalnie na niestandardowe wygaszacze ekranu. Zgodnie z instrukcją MuseHiFi system obsługuje maksymalnie pięć obrazów zdefiniowanych przez użytkownika, co odpowiada pięciu pozycjom w menu „Custom Screensaver”.
Po podłączeniu urządzenia znalazłem w katalogu głównym pamięci foldery „cust” i „fonts”, a także pliki „SynwitManifest.cfg” i „ui.bin”. Co ciekawe, w instrukcji producent nazywa katalog z obrazkami użytkownika „Custom”, podczas gdy na samym urządzeniu z systemem MUSE OS 2.2 ma on krótszą nazwę – „cust”. W moim przypadku w folderze znajdował się już plik o nazwie „custom1”.
Zanim zaczniesz eksperymentować z pamięcią, radzę skopiować całą jej zawartość na komputer. Oprócz plików użytkownika dysk zawiera też zasoby systemowe. Folder „fonts” prawdopodobnie zawiera czcionki interfejsu, a „cust” przechowuje grafiki użytkownika. Bardziej interesujące są pliki „SynwitManifest.cfg” i „ui.bin” o rozmiarze około 13 MB. Sądząc po nazwach, ten pierwszy wydaje się być manifestem usług, a ten drugi może być skompilowanym obrazem lub pakietem zasobów dla interfejsu MUSE OS. Bez dokumentacji technicznej nie nazwałbym jednak pliku ui.bin kompletnym oprogramowaniem układowym urządzenia.
Sama struktura pamięci wskazuje na możliwość przyszłych aktualizacji przez USB-C. Technicznie rzecz biorąc, producent mógłby udostępniać nowe wersje systemu MUSE OS – a przynajmniej jego część graficzną – jako pliki przeznaczone dla trybu serwisowego.
Problem polega na tym, że w momencie pisania tej recenzji firma MuseHiFi nie udostępnia osobnego pakietu oprogramowania, listy zmian ani instrukcji ręcznej aktualizacji systemu dla modelu Muse 300. W oficjalnym Centrum pobierania dla tego modelu znajdziesz sterownik audio USB i skróconą instrukcję obsługi, ale nie ma tam oprogramowania do pobrania.
Dlatego nie polecałbym zastępowania pliku ui.bin, edytowania pliku SynwitManifest.cfg ani usuwania plików systemowych tylko dla zabawy. Nie wiadomo, czy istnieje prosta procedura przywracania systemu na wypadek, gdyby nieudana modyfikacja uniemożliwiła uruchomienie urządzenia.
Dodatkowe oprogramowanie dla systemu Windows
Na stronie producenta jest też dostępny „sterownik”, ale nie ma tam zbyt wielu informacji o tym, do czego właściwie służy. W rzeczywistości nie jest to oprogramowanie do sterowania Muse 300, tylko pakiet sterowników audio USB – BRAVO-HD Software Package v3.11.0.36 (HS, ASIO, iAP) od SAVITECH CORP. Pakiet ten pochodzi z lat 2021–2022 i jak na dzisiejsze standardy wygląda na dość przestarzały.

Do standardowego odtwarzania PCM w systemie Windows 10/11 osobny sterownik nie jest konieczny – Muse 300 działa przez standardowy interfejs audio USB. Pakiet ten może się jednak przydać w aplikacjach obsługujących ASIO, gdzie potrzebny jest bezpośredni dostęp do urządzenia audio i konfiguracja bufora. Z mojego doświadczenia wynika, że sam panel sterowania BRAVO-HD nie był zbyt stabilny.
Wady systemu MUSE OS
MUSE OS 2.2 ma też kilka zauważalnych wad. Nie da się całkowicie wyłączyć wyświetlacza przez menu – w praktyce musisz zamiast tego wybrać jeden z dostępnych wygaszaczy ekranu. Miernik VU i analizator widma wyglądają imponująco, ale reagują na muzykę z zauważalnym opóźnieniem.
Zegar w moim egzemplarzu spieszy się o prawie minutę dziennie, więc bez regularnej ręcznej korekty Muse 300 nie sprawdza się zbyt dobrze jako zegar na biurko. Dostępne są też tylko trzy wbudowane animacje. Osobiście ostatecznie zdecydowałem się na klasyczny motyw interfejsu i jedno z moich własnych zdjęć jako wygaszacz ekranu.
Przeczytaj też: Recenzja Fosi Audio IM4: Szeroko otwarty dźwięk za 99 dolarów
Brzmienie MuseHiFi Muse 300
Sercem Muse 300 jest układ ESS ES9039 Ultra z architekturą HyperStream IV. Producent nie podaje pełnej nazwy handlowej konkretnego wariantu tego układu. W ścieżce sygnałowej wykorzystano dwa wzmacniacze operacyjne OPA1612, dwa układy ES9603 oraz parę modułów wzmacniających opartych na układzie TPA6120A2. Sygnał jest przetwarzany w obwodzie w pełni różnicowym, dzięki czemu zbalansowane wyjście 4,4 mm może dostarczyć nawet 2200 mW przy obciążeniu 32 omów. Niebalansowane wyjście 6,35 mm zapewnia do 1100 mW przy tym samym obciążeniu.

Trzy poziomy wzmocnienia pozwalają urządzeniu dostosować się do różnych obciążeń. Poziom „Low” nadaje się do czułych słuchawek dousznych (IEM), „Medium” sprawdza się z większością pełnowymiarowych słuchawek, a „High” jest przeznaczony dla modeli o wysokiej impedancji lub mniej czułych.
Oto poprawiona wersja, zachowująca dokładność techniczną i styl recenzji:
W praktyce przetestowałem Muse 300 z trzema moimi zestawami słuchawkowymi:
- Słuchawki douszne (IEM): Kiwi Ears Quintet – impedancja 32 omy, czułość 106 dB SPL/mW.
- Pełnowymiarowe słuchawki zamknięte: Kiwi Ears Ardor – połączenie przewodowe, impedancja 32 omy, czułość 100 dB.
- Półotwarte słuchawki pełnowymiarowe: Beyerdynamic DT 880 PRO – impedancja 250 omów, czułość 96 dB.

Nawet Beyerdynamic DT 880 PRO o impedancji 250 omów Muse 300 napędza bez problemu przy niskim wzmocnieniu (Low Gain). Do wygodnego słuchania w pomieszczeniu wystarczyło mi 60–70% głośności, co pozostawiało spory zapas, więc nie musiałem przełączać się na wyższy poziom wzmocnienia. Moje modele o impedancji 32 omów były wygodne przy głośności około 50%. Jako wzmacniacz słuchawkowy Muse 300 z łatwością poradził sobie ze wszystkimi trzema modelami.
Tryby dźwięku
Jedną z głównych cech sekcji audio Muse 300 są trzy tryby dźwięku. Zamiast opierać się na tradycyjnym cyfrowym korektorze, są one realizowane poprzez przełączanie elementów w analogowej ścieżce sygnału. Według producenta takie podejście pozwala zmieniać charakter brzmienia bez dodatkowego przetwarzania cyfrowego i opóźnień.
Osobiście przez większość czasu używam trybu „Balanced”, ale od czasu do czasu przełączam się na „Tube”. Nie będę tu nawet próbował doradzać, który tryb lepiej pasuje do poszczególnych gatunków muzycznych. Brzmią one naprawdę różnie, a każdy z nich wyraźnie zmienia charakter brzmienia. Myślę, że właściciele Muse 300 szybko znajdą swój ulubiony tryb – albo po prostu będą przełączać się między trybami w zależności od utworu, słuchawek i nastroju.

Balanced
„Balanced” to główny i najbardziej neutralny tryb. Producent opisuje go jako naturalną, precyzyjną i wszechstronną opcję z dobrze zarysowanym basem i czystym brzmieniem instrumentów. Z mojego doświadczenia wynika, że nazwa ta dobrze do niego pasuje: zakres częstotliwości wydaje się dobrze wyważony, bas jest mocny, a subbas wyraźnie wyczuwalny. Przy tym samym ustawieniu głośności ten profil jest też najgłośniejszy z całej trójki.
Wzmacniacz lampowy
Nazwa „Wzmacniacz lampowy” może być myląca: w Muse 300 nie ma żadnych prawdziwych lamp próżniowych. To raczej tryb analogowy dostrojony sprzętowo, który ma naśladować niektóre charakterystyczne cechy brzmienia lampowego. Producent obiecuje pełniejszy średni bas, bogatsze wokale, łagodniejsze wysokie tony i ogólnie cieplejszy charakter brzmienia.
Z mojego doświadczenia wynika, że ten tryb naprawdę łagodzi atak, dodaje ciepła średniom, a brzmienie staje się mniej analityczne. Przy tym samym ustawieniu głośności brzmi ciszej niż tryb „Balanced”, z mniejszą ilością subbasu i ogólnie bardziej wyraźnym charakterem vintage.
ACG
ACG to skrót od Anime, Comics i Games. Producent przeznacza ten tryb przede wszystkim do energicznej muzyki pop i treści ACG, oferując jaśniejsze i szybsze brzmienie, które podkreśla wokal, górne średnie tony i atak. To najbardziej charakterystyczny z tych trzech profili.
Przy tym samym ustawieniu głośności ACG jest najcichszym z trzech profili, a zakres niskich częstotliwości jest wyraźnie stłumiony. W przypadku utworów rockowych słychać mniej basu, a w niektórych nagraniach subbas może prawie zniknąć. Ten profil jest prawdopodobnie przeznaczony przede wszystkim do muzyki pop, elektronicznej i techno, gdzie niskie częstotliwości są często już podkreślone w samym nagraniu.
Filtry cyfrowe ESS
Dostępnych jest też osiem filtrów cyfrowych ESS. Różnice między nimi są generalnie znacznie subtelniejsze niż te między trzema sprzętowymi trybami dźwięku, więc traktowałbym tę funkcję raczej jako narzędzie do precyzyjnego dostrajania niż sposób na zasadniczą zmianę charakteru brzmienia.

- Faza minimalna – wszechstronny, neutralny filtr z minimalnym efektem pre-ringingu. Dobry wybór domyślny dla większości rodzajów muzyki.
- Faza liniowa z apodizacją i szybkim spadkiem – mocno tłumi składowe ultradźwiękowe, jednocześnie zmniejszając efekt pre-ringingu. Subiektywnie może to lekko zmiękczyć skrajne wysokie częstotliwości.
- Faza liniowa z szybkim spadkiem – bardzo dokładny filtr o fazie liniowej ze stromym spadkiem. Zapewnia płaską charakterystykę częstotliwościową i bardzo skuteczne tłumienie składowych poza pasmem przepustowym.
- Faza liniowa, szybki spadek, niskie tętnienia – podobny do poprzedniego filtra, ale zoptymalizowany pod kątem jeszcze bardziej płaskiej charakterystyki częstotliwościowej. Różnica słyszalna jest minimalna i zauważalna głównie przy bezpośrednim porównaniu A/B.
- Filtro fazie liniowej z powolnym spadkiem – łagodniejszy filtr o fazie liniowej z bardziej stopniowym spadkiem. Może dawać nieco łagodniejsze i mniej agresywne brzmienie w wysokich częstotliwościach.
- Szybki spadek z fazą minimalną – łączy strome tłumienie z zachowaniem fazy minimalnej i praktycznie zerowym pre-ringingiem. Dobra opcja uniwersalna, która zachowuje wyraźne transjenty.
- Minimalna faza z łagodnym spadkiem – najłagodniejszy z filtrów o minimalnej fazie, z stopniowym spadkiem i minimalnym opóźnieniem. Może lepiej pasować do słuchawek o jasnym brzmieniu lub nagrań z nadmiernie wyeksponowanymi wysokimi częstotliwościami.
- Minimalna faza, powolny spadek, niska dyspersja – wyważona opcja z niskim opóźnieniem, minimalnym pre-ringingiem i zmniejszoną dyspersją fazową. Zapewnia płynne, naturalne brzmienie bez wprowadzania zauważalnych zmian w balansie tonowym.
Szczerze mówiąc, nie usłyszałem żadnych znaczących różnic między filtrami – trzy tryby brzmienia mają znacznie bardziej wyraźny wpływ na ogólny efekt. Jeśli już korzystasz z MuseHiFi Muse 300 i masz inne wrażenia, podziel się nimi w komentarzach.
Przeczytaj też: Recenzja słuchawek FiiO JT7: Słodki punkt między wydajnością a praktycznością
Podsumowanie
MuseHiFi Muse 300 to jeden z bardziej charakterystycznych stacjonarnych przetworników cyfrowo-analogowych z wzmacniaczem w swoim przedziale cenowym. Duży kolorowy wyświetlacz, metalowa obudowa w kształcie klina, trzy motywy interfejsu i wygaszacze ekranu sprawiają, że urządzenie to stanowi efektowny dodatek do każdej domowej instalacji. Jednocześnie jego efektowny wygląd idzie w parze z solidną platformą audio, która sprawdzi się nie tylko ze słuchawkami, ale też z aktywnymi głośnikami lub osobnym wzmacniaczem.

Jednocześnie nie należy przeceniać możliwości systemu MUSE OS. To specjalistyczny, wbudowany system sterowania dla przetwornika cyfrowo-analogowego, a nie uniwersalny system operacyjny, taki jak Android, z obsługą aplikacji innych firm i serwisów streamingowych. Brak sterowania dotykowego, pilota i aplikacji mobilnej też trochę ogranicza jego wykorzystanie poza zestawem na biurku.

Przy cenie około 440 dolarów Muse 300 raczej nie będzie uniwersalną rekomendacją: ci, którzy wolą funkcjonalny minimalizm, mogą znaleźć tańsze lub mocniejsze alternatywy. Jednak dla tych, którzy szukają nie tylko wysokiej jakości dźwięku, ale też ciekawego gadżetu na biurko, Muse 300 oferuje rzadkie połączenie funkcji, designu i możliwości personalizacji.
Plusy:
- charakterystyczny i rozpoznawalny wygląd
- solidna aluminiowa obudowa
- duży 5-calowy wyświetlacz IPS
- trzy motywy interfejsu i własne wygaszacze ekranu
- przetwornik cyfrowo-analogowy ESS ES9039 Ultra
- w pełni zbalansowana architektura
- moc wyjściowa do 2,2 W przez wyjście 4,4 mm
- trzy poziomy wzmocnienia
- tryby sprzętowe: zbalansowany, wzmacniacz lampowy i ACG
- Bluetooth 5.4 z LDAC i aptX Lossless
- Wejścia USB, optyczne i koncentryczne
- Wyjścia RCA i zbalansowane XLR
- można go używać jako przedwzmacniacza
- wyświetlacz pod wygodnym kątem
- intuicyjna obsługa za pomocą jednego pokrętła
Wady:
- System operacyjny MUSE nie obsługuje instalowania aplikacji ani samodzielnego streamingu
- wyświetlacz bez funkcji dotykowej
- brak pilota
- brak aplikacji mobilnej
- słabo dopracowane wygaszacze ekranu i ograniczone opcje sterowania wyświetlaczem
- część ceny wynika raczej z wyglądu i wyświetlacza niż z samego sprzętu audio
Gdzie kupić MuseHiFi Muse 300




































