Root NationElektronikaCzytniki elektroniczneRecenzja Bigme B6 Color: Kiedy e-czytnik próbuje być tabletem - i nie do końca mu się to udało

Recenzja Bigme B6 Color: Kiedy e-czytnik próbuje być tabletem – i nie do końca mu się to udało

-

Recenzuję gadżety od tak wielu lat, że często zastanawiam się – co może mnie jeszcze zaskoczyć? Jestem przyzwyczajony do tego, że urządzenia są interesujące, dziwaczne, imponujące lub po prostu przeciętne. Ale tym razem nie mogłem zebrać słów. Być może dlatego, że powinna to być pochlebna recenzja mniejszego e-czytnika/tabletu Bigme B7, który kiedyś naprawdę podbił moje wybredne serce i pozostawił po sobie ciepły, bardzo przyjemny posmak.

Również interesujące: Wszystkie materiały o czytnikach

Bigme B6 Color

W praktyce jednak nie do końca tak było. Dziś przyglądamy się jego mniejszemu bratu – Bigme B6. Na papierze różnica jest niewielka: podobne elementy wewnętrzne, ta sama ogólna koncepcja. Ale doświadczenie… doświadczenie jest zupełnie inne. Nie jest to ani porażka, ani katastrofa, ale kontrast jest uderzający.

B6 Color jest sprzedawany jako tablet z 6-calowym kolorowym ekranem dotykowym E-Ink i na pierwszy rzut oka wydaje się, że co może pójść nie tak? Jednak gdy zaczniesz go używać, zdasz sobie sprawę, że nawet niewielkie zmiany mogą całkowicie zatrzeć urok starszego modelu, pozostawiając poczucie, że coś istotnego zostało utracone po drodze.

Przeczytaj również: Recenzja e-czytnika Bigme B7: kiedy e-book postanowił stać się tabletem – i to się udało!

Specyfikacja Bigme B6 Color

  • Ekran: 6″ Color E Ink, 1072×1448 (300 ppi dla czerni i bieli, 150 ppi dla koloru)
  • Procesor: MediaTek Helio P35, 8-rdzeniowy 2,2 GHz
  • System operacyjny: Android 14, obsługa AI
  • Pamięć: 4/128 GB (slot microSD do 1 TB)
  • Bateria: 2100 mAh
  • Aparat, rysik: nieobsługiwane
  • Interfejsy bezprzewodowe: Wi-Fi, Bluetooth 5.1
  • Interfejsy: USB-C, mikrofon i głośnik, 1 przycisk fizyczny
  • Wymiary: 108,0×149,30×6,98 mm, waga: 176 g
  • Formaty plików: TXT, PDF, EPUB, FB2, AZW3, DJVU, CBZ, CBR, ZIP, RTF, HTM, HTML, MOBI, DOC, DOCX, XLSX, PPT, PPTX
  • Dodatkowe funkcje: przednie podświetlenie z regulacją ciepłego/chłodnego światła (36 poziomów), obsługa skanowania OCR za pomocą kamery, obsługa Google Play i aplikacji mobilnych.

Pozycjonowanie i cena

Pod względem pozycjonowania, Bigme B6 Color, wyceniony na 169 USD, zajmuje dość wąską niszę 6-calowych kolorowych urządzeń E-Ink. Jego konkurentami są tradycyjne e-czytniki, takie jak PocketBook Verse Pro Color, który również posiada 6-calowy wyświetlacz (plus wodoodporność) za około 185 USD, oraz Kobo Clara Colour, który oferuje 6-calowy kolorowy ekran E-Ink za około 160 USD – spadając do zaledwie 100 USD podczas wyprzedaży 11.11.

Bigme B6 Color

Na tle swoich konkurentów, Bigme B6 Color prezentuje się jako intrygujący kompromis – rodzaj hybrydy pomiędzy budżetowym e-czytnikiem i małym tabletem. Ale co tak naprawdę zapewnia w praktyce? I czy w ogóle jest wart swojej ceny? To pytanie nieoczekiwanie staje się kluczowe dla całej historii. Urządzenie oferuje 4 GB pamięci RAM i 128 GB pamięci masowej, działa z pełnym systemem Android 14, zawiera funkcje sztucznej inteligencji i umożliwia dostosowanie do dowolnej aplikacji do czytania. Pod względem elastyczności i scenariuszy użytkowania, B6 Color oferuje większą swobodę niż tradycyjne czytniki e-booków, dzięki czemu jego stosunek jakości do ceny jest jednym z najbardziej rozsądnych w swojej klasie. Jednak, jak zawsze, jest pewien haczyk.

Opakowanie i zawartość

Od pierwszych chwil rozpakowywania, jasne jest, że Bigme ma swoją własną filozofię, jeśli chodzi o pakowanie: prawie sprawia wrażenie, jakby składali każdą jednostkę losowo. Jeden klient może otrzymać kabel do ładowania, podczas gdy inny otrzyma tylko samo urządzenie. Z tego, co udało mi się ustalić, wydaje się, że podejście Bigme bardziej przypomina loterię niż ustandaryzowany zestaw dołączonych akcesoriów.

Niektórzy kupujący otrzymują pełny zestaw premium rozłożony na trzy pudełka: tablet w jednym, oryginalne magnetyczne etui w drugim i 80 cm kabel USB-A do USB-C z klipsem microSD w trzecim. Inni otrzymują tylko dwa pudełka – tablet i etui – pozostawiając kabel do ładowania i klips do wyobraźni. Jest też opcja „boleśnie minimalna”, którą otrzymałem: pojedyncze pudełko zawierające tylko urządzenie i skróconą instrukcję obsługi. Nie jest to katastrofa, ale jest to niezaprzeczalnie frustrujące.

Bigme B6 Color
Zdjęcie z oficjalnej strony marki

Ironia polega na tym, że to magnetyczne etui jest w rzeczywistości częścią samego urządzenia, a nie tylko opcjonalnym akcesorium. W rzeczywistości menu urządzenia zawiera dedykowaną sekcję do zarządzania funkcjami etui. Tak więc to, jak czasami może go brakować w opakowaniu, pozostaje tajemnicą – która wydaje się nie mieć logicznego wyjaśnienia.

Bigme B6 Color
Zdjęcie z oficjalnej strony marki

Dla tych, którzy mieli szczęście, magnetyczne etui działa dokładnie tak, jak obiecano, zgodnie z recenzjami: tablet mocno zatrzaskuje się na magnesach, pokrywa pozostaje bezpiecznie zamknięta, otwarcie jej aktywuje ekran, a zamknięcie powoduje przejście urządzenia w tryb gotowości – regulowany za pomocą ustawień. Najszczęśliwsi użytkownicy otrzymują pełny zestaw premium, wraz z kablem i klipsem do tacki na kartę SD, gotowy do użycia od razu po wyjęciu z pudełka. Niestety, nie dane mi było doświadczyć tego małego skarbu. Dzięki, Bigme, za to… niezwykłe doświadczenie.

Przeczytaj również: Recenzja Bigme B1051: Tablet z kolorowym wyświetlaczem E Ink, rysikiem i klawiaturą

Konstrukcja, budowa i wyświetlacz

Przynajmniej jeśli chodzi o design, Bigme B6 Color radzi sobie całkiem dobrze. Podczas gdy często narzekam w recenzjach na duże, nieporęczne i nieporęczne urządzenia (z wyjątkiem wytrzymałego Cubot KingKong Mini 4, oczywiście), nie jest to jeden z tych przypadków. Urządzenie jest kompaktowe i wygodnie leży w dłoni, mierząc 6,98 mm grubości i ważąc zaledwie 176 g – jego lekkość jest zdecydowanym plusem.

Dostępny jest w kilku wersjach kolorystycznych: czarnej, białej i wariancie z białą ramką i jasnozielonym tyłem. B6 Color posiada ekran dotykowy i pojedynczy fizyczny przycisk na górze. Dolna krawędź zawiera wskaźnik LED, port USB-C, mikrofon i gniazdo microSD (z możliwością rozszerzenia do 1 TB). Górna krawędź zawiera głośnik i czerwony przycisk zasilania. Matowe wykończenie jest podatne na zarysowania, a odciski palców są łatwo widoczne.

Wyświetlacz jest matowy, co zapobiega odblaskom, ale wydaje się raczej przyciemniony. W bezpośrednim świetle słonecznym treść jest czytelna tylko przy maksymalnej jasności lub w trybie wysokiego kontrastu. Z technicznego punktu widzenia, Bigme B6 Color posiada 6-calowy trójkolorowy ekran Kaleido E-Ink o rozdzielczości 1720×1448 pikseli. Gęstość pikseli wynosi 300 PPI dla treści czarno-białych i 150 PPI dla kolorów. Ekran jest zlicowany z ramką i chroniony warstwą szkła. Posiada przednie podświetlenie o 36 poziomach intensywności. Oczywiste jest również, że ten e-czytnik nie obsługuje wprowadzania danych rysikiem.

Bigme B6 Color

Chociaż ustawienia obejmują tryby zoptymalizowane pod kątem grafiki, komiksów, wideo i różnych aplikacji, rzeczywistość jest zupełnie inna. Warstwa kolorów na E-Ink ma charakterystyczną „teksturę” i nie musisz nawet uważnie się przyglądać, aby zauważyć ziarnistość. Jest ona widoczna w około 95% przypadków. Można by pomyśleć, że to tylko kwestia przyzwyczajenia – ale tak nie jest.

W przypadku czytania tekstu w aplikacjach takich jak PocketBook, Kindle, BookShelf, Kobo lub Rakuten, nadal możesz, tak jak ja, pobrać zwykłe białe tło i użyć go pod tekstem – ale samo menu urządzenia nie pozwala na tę sztuczkę. Zamiast tego otrzymujesz widok wielokolorowych pikseli. I to bez wspominania o trwałych artefaktach, które pojawiają się podczas przełączania między sekcjami menu lub stronami. Zmiana trybu odświeżania ekranu – nawet na tak zwane „ekstremalne” ustawienie (jedno z czterech dostępnych), przeznaczone dla wideo i komiksów – nie rozwiązuje problemu. Przyspiesza działanie systemu, ale pozostałości poprzednich obrazów pozostają widoczne.

Bigme B6 Color

A oto największa ironia: Bigme dodał osobny gest w ustawieniach o nazwie „Pełne odświeżanie”, który robi dokładnie jedną rzecz – całkowicie odświeża ekran, aby usunąć artefakty i zjawy. Innymi słowy, zamiast naprawić problem na poziomie systemu, po prostu dodali gest „czyszczenia” ekranu. Po co poświęcać dodatkowy wysiłek, prawda?

Urządzenie twierdzi również, że obsługuje dzielenie ekranu na dwie strefy w celu wielozadaniowości (co, szczerze mówiąc, jest naciągane dla pojedynczego 6-calowego wyświetlacza), ale technicznie działa – choć powoli. Nie miałem cierpliwości, aby czekać na aktualizacje treści w tym trybie, ale mogę potwierdzić, że to działa.

Kolejnym punktem, o którym warto wspomnieć, jest dolny panel z pięcioma przyciskami dotykowymi, co znacznie zmniejsza użyteczny obszar ekranu. Lub, jak lubi twierdzić Bigme, „wizualnie rozszerza” 6-calowy wyświetlacz do efektywnych 6,3 cala. Z perspektywy użytkownika nie jest to tego warte. Przycisków nie można usunąć, ale możesz przypisać do nich akcje z gotowej listy. Domyślne funkcje są w większości bezużyteczne – może z wyjątkiem szybkiego dostępu do Ustawień lub menu głównego.

Bigme B6 Color

Tak, generalnie nie jestem fanem fizycznych przycisków, takich jak te w moim PocketBooku, ale te zawsze włączone przyciski dotykowe nie są wcale lepsze. Zamiast oferować czysty ekran, jak w Bigme B7, lub sprawić, by przyciski znikały, gdy nie są używane, aby zwolnić cały obszar do czytania, Bigme wybrał ten dziwny dolny panel, który zauważalnie szkodzi ogólnemu wyglądowi urządzenia, zwłaszcza gdy jest używany bez etui.

Kolejne dziwactwo: czasami, gdy podnosisz urządzenie bez naciskania głównego przycisku zasilania, ekran włącza się sam, a zanim przeniesiesz go do miejsca, w którym chcesz go użyć, już stuknąłeś kto wie co. Podejrzewam, że te incydenty zostałyby zminimalizowane – lub całkowicie wyeliminowane – dzięki magnetycznemu etui. Pomogłoby to również utrzymać urządzenie w czystości, zamiast pokrywać je irytującą warstwą odcisków palców.

Bigme B6 Color

Jedną z wyraźnych zalet jest przednie światło – jest naprawdę jasne, ma 36 poziomów intensywności i można je dobrze regulować w zakresie kolorów niebieskiego (w ciągu dnia) i żółtego (w nocy). Jest to dokładnie taki rodzaj oświetlenia, jakiego można oczekiwać od tabletu, a nie e-czytnika. Tutaj nie ma żadnych skarg. Jedyne zastrzeżenie: bez podświetlenia korzystanie z B6 Color jako czytnika jest niezwykle trudne – praktycznie niemożliwe, czy to w dzień, czy w nocy. Ekran jest tak przyciemniony, że prawie nic nie widać. Więc po prostu włącz oświetlenie, a doświadczenie stanie się wykonalne.

Przeczytaj również: Recenzja czytnika ebooków Kobo Clara Colour: Piękno tkwi w kolorze

Dźwięk w Bigme B6

Krótko o łączności i dźwięku (nie jestem fanem audiobooków, więc krótki przegląd): B6 obsługuje Wi-Fi 2,4/5 GHz i Bluetooth 5.1. Możesz podłączyć słuchawki bezprzewodowe, słuchać audiobooków przez wbudowany głośnik lub przez zestaw słuchawkowy Bluetooth. Głośność jest regulowana za pomocą suwaka dotykowego w rozwijanym menu – najlepiej pozostawić go wyłączonym, chyba że aktywnie słuchasz.

Przewodowe słuchawki nie są obsługiwane, a dźwięk USB-C nie działa. Mały głośnik zewnętrzny jest przynajmniej obecny, ale osobiście wolę mniej, dobrze wykonanych funkcji niż szeroką gamę na wpół upieczonych. Ze względu na plastikową obudowę i inne czynniki, jakość dźwięku jest słaba; powyżej około 60% głośności zniekształca się. Podsumowując: używaj słuchawek.

Urządzenie twierdzi również, że obsługuje wprowadzanie głosowe, które może być używane do notatek głosowych. Oferowane jest również tłumaczenie online, choć z jeszcze bardziej ograniczonego zestawu języków. W praktyce funkcje te są ledwo użyteczne – działają słabo i z zauważalnym opóźnieniem, co czyni je bardziej pomysłem marketingowym niż niezawodnym narzędziem.

Przeczytaj również: Recenzja PocketBook InkPad 4: Flagowy czytnik elektroniczny

Wydajność, oprogramowanie i sprzęt

Teraz przechodzimy do jednej z najciekawszych sekcji: oprogramowania, sprzętu i wydajności. Według producenta, urządzenie jest napędzane przez 8-rdzeniowy procesor. Pamięć wynosi 4 GB RAM i 64 GB pamięci masowej, z rozszerzeniem microSD do 1 TB – miły bonus, choć dlaczego ktoś miałby potrzebować aż tyle, to już inna kwestia.

Co dokładnie potrafi Bigme B6? W praktyce dla większości użytkowników sprowadza się to do jednej rzeczy: wygodnego czytania, tak, ale to wszystko.

I to tylko wtedy, gdy podejmiesz świadomy wysiłek, aby zagłębić się w ustawienia. Próbujesz czytać komiksy, słuchać audiobooków bez słuchawek, uzyskać dokładne rozpoznawanie głosu, przewijać kanały mediów społecznościowych lub – nie daj Boże – oglądać filmy? Zapomnij o tym. Urządzenie po prostu nie poradzi sobie z żadną z tych rzeczy, bez względu na to, jak bardzo inżynierowie lub marketingowcy Bigme mogą chcieć, abyś uwierzył, że jest inaczej.

Czytnik jest zasilany przez MediaTek Helio P35 (12 nm), więc nie należy oczekiwać natychmiastowej reakcji – ale jak na urządzenie E-Ink, wydaje się zaskakująco żwawy, prawie tak, jakby starał się zrobić dobre wrażenie. Niestety, optymalizacja szybko podważa ten potencjał, do czego przejdziemy wkrótce.

Bigme B6 Color działa pod kontrolą zmodyfikowanej wersji Androida 14 z niestandardowym interfejsem dostosowanym do ekranów E-Ink. Podczas gdy obsługiwane są cztery różne tryby odświeżania ekranu, zwiększenie częstotliwości odświeżania w celu uzyskania naprawdę płynnego przewijania znacznie obniża jakość obrazu. Co więcej, ghosting z poprzednich ekranów pozostaje widoczny, jak wspomniano wcześniej.

Aplikacje potrzebują około sekundy na uruchomienie, ale kiedy już to zrobią, zazwyczaj działają dość płynnie. I szczerze mówiąc, dlaczego miałbyś potrzebować ciężkiej wielozadaniowości na urządzeniu, na którym 90% czasu spędzasz tylko na czytaniu? Miałoby to więcej sensu, gdyby Bigme B6 nie próbował odgrywać roli tabletu. Przy 4 GB pamięci RAM trudno jest w pełni wykorzystać pamięć, ale powrót do aplikacji do czytania, która cicho „drzemała” w tle, może czasami spowodować pełne ponowne uruchomienie aplikacji. Bądź na to przygotowany.

Bigme B6 Color

Jedną z głównych funkcji Bigme jest centrum sterowania E-Ink, które gromadzi szeroki zakres ustawień w jednym miejscu. Pozwala ono na dość precyzyjne dostosowanie do osobistych preferencji.

Na szczycie listy znajduje się wybór częstotliwości odświeżania. Domyślnie aktywny jest tryb HD 256, który zastępuje standardowe 16 odcieni szarości 256. Tryb ten jest reklamowany do czytania e-booków, oferując głęboką czerń tekstu na neutralnym tle. Inne tryby obejmują HD, Regal i FAST. FAST najlepiej nadaje się do uruchamiania aplikacji lub przeglądania stron internetowych. Nie ma trybu do oglądania wideo – co ma sens, ponieważ robienie tego na czytniku E-Ink jest straconą sprawą.

Jeśli chodzi o rekomendacje, nie mogę udzielić uniwersalnej odpowiedzi. Po eksperymentach wybrałem stary tryb niestandardowy i w pełni dostosowałem czytnik do własnych preferencji dotyczących wyświetlania. Nie oglądam filmów, nie gram nawet w proste gry i nie przewijam mediów społecznościowych – po prostu czytam – więc wszystkie moje ustawienia były dostosowane do tego.

Jeśli chodzi o bezpieczeństwo, nie ma tu odblokowywania twarzą lub odciskiem palca. Wszystko jest klasyczne: hasło, PIN lub blokada wzorem – wybierz własną „ścieżkę samuraja”.

Po podłączeniu do Wi-Fi urządzenie natychmiast otrzymuje aktualizacje oprogramowania. W ciągu prawie miesiąca użytkowania otrzymałem dwie aktualizacje. Dwukrotnie zmieniły one interfejs (z nieznanych powodów), dodały dodatkowy – w większości niepotrzebny – launcher, ale nie naprawiły oczywistych problemów z optymalizacją.

Bigme B6 Color

Jeśli chodzi o dodatkowe funkcje, urządzenie obsługuje Miracast do przesyłania obrazu. W praktyce Miracast działa jak bezprzewodowe dublowanie ekranu, z nieodłącznymi ograniczeniami wyświetlacza E Ink. Samo połączenie jest stabilne, ale ze względu na wolniejszą częstotliwość odświeżania atramentu elektronicznego obraz wydaje się zauważalnie mniej responsywny, szczególnie podczas animacji. W przypadku statycznych przypadków użycia – takich jak prezentacje, dokumenty lub notatki – Miracast jest użyteczny. Nie nadaje się jednak do płynnego odtwarzania wideo.

Bardziej problematyczna jest ogólna optymalizacja oprogramowania. System sprawia wrażenie pozbawionego spójnego nadzoru projektowego. Aplikacje są rozrzucone po menu bez wyraźnej struktury organizacyjnej, a kilka funkcji jest zduplikowanych lub nawet potrojonych – pojawiają się jako samodzielne aplikacje, pozycje w menu szybkiego dostępu i oddzielne akcje przypisane do dolnego przycisku dotykowego. Na przykład BigmeGPT jest wielokrotnie przywoływany w całym interfejsie, ale jego praktyczna użyteczność jest ograniczona. Nie jest w stanie dostarczyć wyjaśnień lub kontekstu historycznego dla wybranego fragmentu tekstu pobranego bezpośrednio z książki otwartej w sąsiednim oknie. Dla kontrastu, Kindle radzi sobie z podobnymi zadaniami bez problemu. To, czy różnica ta jest związana ze wsparciem Kindle dla Gemini, pozostaje niejasne.

Jeśli chodzi o funkcje tłumaczeniowe i wsparcie językowe wyraźnie reklamowane przez producenta, aspekty te zasługują na osobną krytykę. Na urządzeniu wycenionym na 165 USD i więcej nie ma poprawnie zaimplementowanej obsługi języka ukraińskiego, rosyjskiego ani – co jeszcze bardziej zaskakujące – angielskiego. Ogólne doświadczenie przypomina aplikacje towarzyszące wczesnej generacji, w których lokalizacja wydawała się niekompletna i niespójna, a nie celowo zaprojektowana.

Warto również ostrzec użytkowników, którzy mogą rozważać Bigme B6 przede wszystkim do czytania komiksów lub mangi. W praktyce ten przypadek użycia nie jest dobrze obsługiwany. Podczas gdy specyfikacje wymieniają „kolorowy wyświetlacz”, rzeczywisty wynik odpowiada temu, co można zobaczyć na przykładowych obrazach. Tekst wewnątrz dymków dialogowych ulega znacznemu rozmyciu, stając się trudnym lub niemożliwym do odczytania. W rezultacie komiksy i manga nie są praktycznym zastosowaniem dla tego urządzenia.

Jeśli chodzi o odwzorowanie kolorów, urządzenie nie pozwala na znaczące docenienie grafiki. Zamiast przekazywać szczegóły, wyświetlacz prezentuje widoczne artefakty i wyraźne ziarno, wymagając od użytkownika wnioskowania o podstawowym obrazie, a nie wyraźnego postrzegania go. To dodatkowo ogranicza praktyczność kolorowego ekranu w przypadku treści bogatych wizualnie.

Wśród bardziej nietypowych zaobserwowanych zachowań jest pozorna autonomia czytelnika w przyznawaniu uprawnień aplikacji, w szczególności dostępu do danych geolokalizacyjnych. Uprawnienia pokazane na wspomnianym obrazku nie zostały wyraźnie zatwierdzone przez użytkownika. Jest to godne uwagi, ponieważ dostęp do lokalizacji jest zazwyczaj domyślnie wyłączony na różnych urządzeniach i aplikacjach. Po dalszej analizie nazwa aplikacji wyświetlana chińskimi znakami wydaje się odpowiadać chińskiej usłudze książek cyfrowych. Chociaż może to nie wskazywać na bezpośrednie złośliwe zachowanie, brak wyraźnej zgody i przejrzystości w zakresie zarządzania uprawnieniami budzi obawy co do podejścia oprogramowania do prywatności i kontroli użytkownika.

Przeczytaj również: Test czytnika PocketBook Era: Nowa era czytania?

Żywotność baterii

Na koniec czas pracy na baterii. Trudno ocenić ten aspekt pozytywnie. Jedynym korzystnym porównaniem, które przychodzi mi na myśl, jest Bigme B7, który wykazał się dużą wytrzymałością i sugerował, że podobna wydajność może rozciągać się na jego mniejszy odpowiednik. W praktyce tak nie jest.

Bigme B6 Color wyposażony jest w baterię o pojemności 2100 mAh. W oderwaniu od innych urządzeń, pojemność tę można by uznać za wystarczającą dla typowego e-czytnika. Jednak pod względem funkcjonalności urządzenie jest bliższe tabletowi, a przy takich oczekiwaniach pojemność baterii staje się raczej czynnikiem ograniczającym niż zaletą.

Bigme B6 Color

Niezależnie od tego, czy wpływ na to wrażenie ma długotrwałe korzystanie z urządzeń PocketBook, w których żywotność baterii może wydłużyć się do kilku tygodni, czy też jest to po prostu koszt uruchomienia funkcji Androida – takich jak odbieranie powiadomień Telegram bez sięgania po telefon – wynik pozostaje taki sam. W praktyce Bigme B6 Color nie wytrzymuje 12 godzin na jednym ładowaniu.

To znacznie ogranicza jego przydatność do dłuższego użytkowania z dala od źródła zasilania. Zabranie go w podróż jest możliwe, ale tylko z kablem do ładowania, który nie jest dołączony do zestawu. Scenariusze takie jak czytanie przez kilka godzin przed snem w ciągu tygodnia są nierealne. Urządzenie rozładowuje się w sposób ciągły, również w nocy.

Na szczególną uwagę zasługuje fakt, że takie zachowanie występuje nawet przy włączonym trybie oszczędzania energii. W tym trybie Wi-Fi i Bluetooth są domyślnie wyłączane po przejściu urządzenia w stan uśpienia, który jest automatycznie uruchamiany po zamknięciu pokrywy – oczywiście zakładając, że pokrywa jest rzeczywiście obecna.

Warto zauważyć, że producent wyraźnie ogranicza swoją odpowiedzialność za zachowanie tego trybu, stwierdzając: „Niektóre sceny mogą odświeżać się nieprawidłowo; dotknij ekranu lub przesuń palcem, aby przywrócić normalny tryb”. W praktyce ta wskazówka nie rozwiązuje problemu. Jedyną zaobserwowaną zmianą jest zwiększone zużycie baterii, gdy włączony jest „Tryb wydajności”.

W rezultacie czytnik jest efektywnie używany w trybie samolotowym przez cały czas, z jak największą liczbą wyłączonych funkcji. Nawet w tych warunkach urządzenie nadal traci około 40-45% naładowania podczas dwu- lub trzygodzinnej sesji czytania. Możliwe, że przyszłe aktualizacje oprogramowania mogą rozwiązać to zachowanie, ale obecnie pozostaje ono znaczącym ograniczeniem.

Doświadczenie użytkownika

Z każdym dniem użytkowania stawało się coraz bardziej jasne, że urządzenie to jest w swej istocie raczej e-czytnikiem z rozszerzonymi ambicjami niż prawdziwym tabletem. Przy takim założeniu, cena powinna odzwierciedlać bardziej skoncentrowaną rolę. Usunięcie niektórych drugorzędnych funkcji i udoskonalenie pozostałej podstawowej funkcjonalności mogłoby zaowocować dobrze wyważonym e-czytnikiem klasy podstawowej.

W swojej obecnej formie urządzenie stara się jednak służyć dwóm celom jednocześnie. W rezultacie nie udaje mu się w pełni spełnić żadnej z tych ról, pozostawiając ogólne wrażenia raczej fragmentaryczne niż spójne.

Główny problem z Bigme B6 Color leży w poczuciu nieograniczonych możliwości wynikających z korzystania z Androida. System operacyjny zachęca użytkowników do instalowania aplikacji takich jak Telegram, Pocket, Gmail, a nawet pełnej przeglądarki internetowej. W praktyce jednak interakcja z tymi aplikacjami na 6-calowym wyświetlaczu E Ink jest uciążliwa. Ograniczenie to nie jest kwestią wydajności sprzętu, ale fizycznych ograniczeń technologii atramentu elektronicznego, które oprogramowanie Bigme próbuje – bez pełnego sukcesu – obejść.

W rezultacie urządzenie stara się spełniać wiele ról jednocześnie. Zamiast osiągnąć wszechstronność, osiada w przestrzeni pośredniej: bardziej złożonej niż skoncentrowany e-czytnik, ale niezdolnej do wygodnego funkcjonowania jako tablet. Rezultatem jest produkt o szerokich intencjach, ale ograniczonej praktycznej spójności.

Czy można przyzwyczaić się do Bigme B6 Color? Tak, przy odrobinie wysiłku. Użytkownik gotowy poświęcić wieczór lub dwa na dostosowanie urządzenia – wyłączenie niepotrzebnych usług, usunięcie niechcianych aplikacji, zainstalowanie odpowiedniej aplikacji do czytania i w dużej mierze ignorowanie Google Play – może osiągnąć funkcjonalne wrażenia z e-czytania. W takich warunkach urządzenie może służyć jako podstawowy czytnik e-booków.

Pomimo swoich dziwactw, niespójności i okazjonalnych frustracji, Bigme B6 Color może stać się zaskakująco niezawodnym towarzyszem do czytania. Kiedy jest używany do swojego podstawowego celu – wyświetlania tekstu, przewracania stron i przekazywania historii – oferuje spokojne i skoncentrowane doświadczenie czytania. W kontekście intensywnej codziennej rutyny ta cecha jest szczególnie cenna.

W takich momentach drobne wady stają się mniej zauważalne, a ekran urządzenia zapewnia miękkie, wygodne środowisko do czytania, przypominające wieczorne czytanie pod lampą. W tym sensie atrakcyjność Bigme B6 Color leży mniej w jego specyfikacji technicznej lub liście funkcji, a bardziej w jego zdolności do dostarczania satysfakcjonujących, wciągających wrażeń podczas czytania, gdy jest używany zgodnie z przeznaczeniem.

Przeczytaj także: Recenzja Bigme HiBreak Pro: Prawie idealny smartfon do cyfrowego detoksu

Wnioski

Plusy:

  • Otwarty Android 14 (swoboda działania, jeśli tego potrzebujesz)
  • Kolorowy ekran (mimo wszystko)
  • Dobra jakość wykonania i kompaktowość, świetny wygląd
  • Dużo pamięci (4/64 GB + karta pamięci)
  • Wysokiej jakości podświetlenie z regulacją temperatury

Wady:

  • Fatalna lokalizacja i chaotyczne menu
  • Słaba żywotność baterii (jak na urządzenie E Ink)
  • „Brudne” tło ekranu (i artefakty)
  • Niewygodna ergonomia oprogramowania (dolny panel)
  • Komponenty to loteria
  • Surowe oprogramowanie z mnóstwem błędów.

Bigme B6 Color najlepiej nadaje się dla kreatywnych użytkowników lub tych, którzy są nowicjuszami w ekosystemie E Ink. Przypadnie do gustu osobom, które uważają zamknięte środowisko Kindle lub półzamknięty system PocketBook za ograniczające i które wolą zachować dostęp do swoich ulubionych aplikacji na Androida podczas czytania.

Jednak dla użytkowników poszukujących prostego, niezawodnego e-czytnika z długą żywotnością baterii do codziennego czytania – takiego, który może wytrzymać kilka tygodni na jednym ładowaniu – Bigme B6 Color może nie być najodpowiedniejszym wyborem.

Bigme B6 Color

W tym momencie pojawia się rozsądne pytanie: czy problem tkwi w samym urządzeniu, czy w naszych oczekiwaniach wobec niego? Być może B6 nigdy nie miał być bezpośrednim następcą B7 lub w pełni funkcjonalnym tabletem. Być może jego celem było po prostu służyć jako niedrogi e-czytnik, zapewniając jednocześnie dostęp do ekosystemu Androida.

Wygląda na to, że Bigme nie zakomunikowało jasno tego celu – ani użytkownikom, ani być może samemu urządzeniu – pozostawiając małą, ale intrygującą dwuznaczność w tym, jak B6 Color jest postrzegany i używany.

Gdzie kupić

OCENY WEDŁUG SEKCJI
Design i wygląd zewnętrzny
8
Oprogramowanie i sprzęt
7
Wyświetlacz
7
Wszechstronność
6,5
Autonomia
6
Cena
7
Bigme B6 Color to odważna, ale kontrowersyjna próba połączenia czytnika i tabletu: maksymalna swoboda dzięki systemowi Android, ale z kompromisami w zakresie autonomii i oprogramowania. Potencjał jest, ale bez poważnych poprawek oprogramowania pozostaje on raczej obietnicą na przyszłość niż gotowym produktem.
Julia Alexandrova
Julia Alexandrova
Miłośnik kawy. Fotograf. Piszę o nauce i kosmosie. Myślę, że jest za wcześnie, abyśmy mogli spotkać kosmitów. Śledzę rozwój robototyki, na wszelki wypadek…
Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 Comments
Najnowsze
NajstarszeNajwięcej głosów
Bigme B6 Color to odważna, ale kontrowersyjna próba połączenia czytnika i tabletu: maksymalna swoboda dzięki systemowi Android, ale z kompromisami w zakresie autonomii i oprogramowania. Potencjał jest, ale bez poważnych poprawek oprogramowania pozostaje on raczej obietnicą na przyszłość niż gotowym produktem. Recenzja Bigme B6 Color: Kiedy e-czytnik próbuje być tabletem - i nie do końca mu się to udało