Jesteśmy przyzwyczajeni do postrzegania gadżetów z ekranem E Ink jako prostych „czytników” do tekstu. Jednak nowoczesne urządzenia ewoluują w kierunku wszechstronnych narzędzi typu „wszystko w jednym”, które z łatwością mogą zastąpić papierowy notatnik lub uzupełniać smartfon. Bigme B10 to świetny przykład tej ewolucji. Ma 10,3-calowy kolorowy wyświetlacz Kaleido 3, pełnoprawny system Android 14 i łączność 4G, co czyni go potężnym narzędziem do pracy, nauki i czytania w drodze lub w domu.

Dzięki mocnemu sprzętowi Bigme B10 działa zaskakująco szybko i płynnie, nawet podczas wykonywania wielu zadań naraz. W tej recenzji sprawdzimy, czy naprawdę otwiera nowy rozdział w technologii kolorowego E Ink, czy jest po prostu drogim „e-czytnikiem” w pięknej obudowie. I nie zamierzam go oszczędzać: skoro producent przedstawia model B10 jako szczytowe osiągnięcie swojej inżynierii, będę go oceniać według najwyższych standardów i dokładnie analizować każdą wadę.
TREŚĆ ARTYKUŁU:
Dane techniczne
- Wyświetlacz: 10,3-calowy kolorowy wyświetlacz E Ink z podświetleniem, oparty na technologii E Ink Kaleido 3
- Wymiary: 225,4 × 196,5 × 6,1 mm
- Waga: 438 g
- Rozdzielczość: 1240 × 930 pikseli (150 PPI dla treści kolorowych) oraz 2480 × 1860 pikseli (300 PPI dla treści czarno-białych)
- Procesor: ośmiordzeniowy chipset o taktowaniu do 2,6 GHz, łączący rdzenie ARM Cortex-A55 i ARM Cortex-A78
- Pamięć: 8 GB RAM / 256 GB pamięci wewnętrznej, z obsługą kart microSD do 2 TB
- System operacyjny: Android 14 z obsługą Google Play
- Łączność bezprzewodowa: Wi-Fi 6 (2,4/5 GHz), Bluetooth 5.3
- Łączność komórkowa: obsługa 4G LTE przez kartę Nano-SIM do połączeń i transmisji danych
- Aparaty: tylny aparat 20 MP z autofokusem i lampą błyskową, zoptymalizowany pod kątem OCR opartego na sztucznej inteligencji (rozpoznawanie tekstu); przedni aparat 5 MP
- Dźwięk: wbudowany zestaw 8 mikrofonów z redukcją szumów, podwójne głośniki
- Bateria: 6900 mAh, ładowana przez USB-C
- Rysik: rysik magnetyczny z 4096 poziomami czułości na nacisk i bezprzewodowym ładowaniem, w zestawie
- Nawigacja: wbudowany GPS/Galileo/BeiDou
- Dodatkowe funkcje: 3 fizyczne przyciski, czujnik zbliżeniowy, czujnik G do automatycznego obracania ekranu, skaner linii papilarnych, magnetyczna obudowa
- Cechy wyświetlacza: autorska technologia xRapid zapewniająca szybszą częstotliwość odświeżania ekranu
Przeczytaj też: Recenzja Bigme B1051: Tablet z kolorowym wyświetlaczem E Ink, rysikiem i klawiaturą
Pozycjonowanie i cena
Bigme B10 to urządzenie stworzone z myślą o użytkownikach, dla których zwykły e-czytnik to za mało. To pełnoprawny czytnik z systemem Android, dostępem do Google Play, obsługą rysika, łącznością 4G i 10,3-calowym kolorowym wyświetlaczem E Ink. Z łatwością radzi sobie z czytaniem, robieniem notatek i podstawowymi zadaniami mobilnymi, co czyni go wszechstronnym narzędziem do pracy, nauki czy podróży. Kosztując około 700 dolarów, urządzenie to stanowi swego rodzaju pomost między tradycyjnymi czytnikami a pełnoprawnymi tabletami.
Na rynku ukraińskim jego głównymi konkurentami są modele marki ONYX BOOX, zwłaszcza Tab Ultra C Pro i Note Air 3 C, a także PocketBook InkPad Eo. Każdy z nich ma swoje mocne i słabe strony, ale Bigme B10 celuje prosto w „złoty środek”. Oferuje rzadko spotykane połączenie kompaktowości, kolorowego wyświetlacza, wydajności na poziomie flagowych modeli oraz łączności 4G w cenie, w której konkurencja często zmusza cię do kompromisów – albo rezygnacji z kolorów i rozmiaru ekranu, albo zapłacenia znacznie więcej.
Zawartość opakowania
Do tej recenzji dostaliśmy najbardziej kompletny zestaw z modelem B10: samo urządzenie, etui ochronne oraz dodatkowe etui z klawiaturą, które znacznie rozszerza możliwości tabletu. Wszystko zapakowane jest w wysokiej jakości, stylowe białe pudełka z nazwą firmy i hasłem „just for you”. Otwarcie tych pudełek było naprawdę przyjemnym doświadczeniem.
W środku znajdziesz wszystko, czego potrzebujesz, żeby od razu zacząć korzystać z urządzenia. Sam czytnik leży tuż pod folią ochronną, a obok niego jest spory zestaw akcesoriów. W zestawie znajduje się firmowy rysik magnetyczny z bezprzewodowym ładowaniem, etui typu folio z PU, które służy też jako podstawka do korzystania w orientacji poziomej, oraz kabel USB-A do USB-C. Producent dołączył też wyjmowacz tacki na kartę SIM i miły dodatek – zapasową końcówkę do rysika wraz z narzędziem do jej wymiany.
Oczywiście nie zabrakło też standardowych dokumentów – skróconej instrukcji obsługi i karty gwarancyjnej. Producent oszczędził jednak na jednej rzeczy: w pudełku nie ma zasilacza. Wygląda na to, że Bigme delikatnie sugeruje, że do 2026 roku każdy będzie miał w domu przynajmniej jedną ładowarkę do smartfona, która idealnie sprawdzi się z tym urządzeniem.
Etui zrobiło na mnie wrażenie swoją jakością i rozsądną wagą. Sam tablet waży 438 g, a etui nie sprawia, że staje się on niepotrzebnie nieporęczny. Magnetyczne mocowanie pewnie utrzymuje rysik, a specjalna klapka zapobiega jego przypadkowej utracie. Sam rysik ma cylindryczny kształt z płaską, magnetyczną stroną i nie ma żadnych fizycznych przycisków bocznych. Pod względem technicznym wszystko działa bez zarzutu: obsługuje 4 096 poziomów czułości na nacisk i funkcję ignorowania dłoni, choć podczas pisania nadal występuje pewne opóźnienie. Rysowanie i robienie notatek jest wygodne, ale wrażenia nieco psuje twardy, skrzeczący dźwięk, jaki wydaje końcówka o ekranie. Do poruszania się po interfejsie bardziej naturalne i przyjemniejsze jest używanie palca, a rysik sprawdza się najlepiej przy bardziej specjalistycznych zadaniach.
Urządzenie ma też dwa dedykowane fizyczne przyciski do przewracania stron, więc nie musisz ciągle sięgać po ekran czy rysik. Ogólnie rzecz biorąc, pióro wydaje się fajnym, stylowym dodatkiem, który naprawdę może pokazać swój potencjał przy odpowiednim oprogramowaniu. Podsumowując, zestaw Bigme B10 jest wyjątkowo praktyczny: nie ma w nim nic zbędnego, a zawiera wszystko, czego potrzebujesz, żeby zacząć.

Wygląd i ergonomia
Pod względem wyglądu Bigme B10 w pełni zasługuje na miano urządzenia klasy premium: czysty, minimalistyczny design, solidne wykonanie oraz biała ramka, która sprawia, że wyświetlacz wydaje się większy. Ale prawdziwa innowacja tkwi w ergonomii. W przeciwieństwie do konkurencyjnych modeli, B10 ma panel z ośmioma przyciskami dotykowymi, które ułatwiają nawigację. Jednym dotknięciem możesz:
- Wrócić do ekranu głównego lub cofnąć się.
- Przełączać się między uruchomionymi aplikacjami.
- Otworzyć ustawienia, panel sterowania lub centrum optymalizacji E Ink.
- Wymusić odświeżenie strony.
To świetne rozwiązanie dla każdego, komu gesty na ekranie wydają się niewygodne. Elementy dotykowe reagują bez zarzutu zarówno na dotyk palca, jak i rysika. Twórcy zachowali też fizyczne przyciski na urządzeniu, które służą do tradycyjnego przewracania stron podczas czytania książek albo do regulacji głośności w odtwarzaczu multimediów.

Konstrukcja Bigme B10 pokazuje też, że firma wyciągnęła wnioski z poprzednich błędów. Port USB-C w końcu przeniesiono na dolną krawędź, co oznacza, że możesz wygodnie ładować urządzenie przy zamkniętej obudowie. Właściciele poprzednich modeli, takich jak B7 Pro, na pewno pamiętają, jak irytujące było musieć trzymać etui otwarte tylko po to, żeby naładować urządzenie. Przycisk zasilania ma teraz wbudowany skaner linii papilarnych i znajduje się na górnej krawędzi. Na dole jest uniwersalna tacka, która obsługuje zarówno karty microSD o pojemności do 2 TB, jak i kartę nano-SIM. Dzięki łączności 4G urządzenie radzi sobie z aplikacjami do wysyłania wiadomości, odbiera SMS-y, a nawet pozwala dzwonić. Prawdopodobnie jednak będziesz chciał używać słuchawek Bluetooth do rozmów lub słuchania muzyki, bo nie ma tu tradycyjnego gniazda audio 3,5 mm.
Przeczytaj też: Recenzja Bigme B7 Pro: Złoty standard dla kolorowych e-czytnikow
Wyświetlacz
Każdy miłośnik czytników może śmiało powiedzieć, że wyświetlacz to serce każdego czytnika. To od niego zależy, jak wygodne będzie ogólne korzystanie z urządzenia podczas czytania i pracy. Bigme B10 ma 10,3-calowy kolorowy panel E Ink Kaleido 3. Wykorzystuje on rozdzielczość hybrydową: treści monochromatyczne wyświetlane są w ostrej rozdzielczości 2480 × 1860 pikseli (300 PPI), natomiast treści kolorowe, jak można się spodziewać, mają rozdzielczość 1240 × 930 pikseli (150 PPI).
Aby rozwiązać odwieczny problem technologii E Ink – efekt „ghostingu”, czyli pozostawanie śladów obrazu – producent wprowadził ulepszoną technologię odświeżania, która sprawia, że przewijanie i wpisywanie tekstu przebiega płynniej. Jest też specjalny przycisk dotykowy do ręcznego odświeżania ekranu. Ale prawdziwa magia tkwi w podświetleniu ComfortGaze zintegrowanym z panelem Kaleido 3. Ta technologia firmy E Ink ma na celu zmniejszenie zmęczenia oczu podczas długotrwałego użytkowania. Pozwala precyzyjnie dostosować zarówno ciepłą, jak i zimną temperaturę barwową w ramach kilkudziesięciu poziomów jasności. Mogę to potwierdzić z własnego doświadczenia: adaptacyjne podświetlenie działa naprawdę świetnie praktycznie w każdych warunkach oświetleniowych. Twoje oczy pozostają wypoczęte nawet po kilku godzinach ciągłego czytania.
Na szczególną uwagę zasługuje też autorska technologia xRapid. W połączeniu z potężnym ośmiordzeniowym procesorem zapewnia ona temu wyświetlaczowi E Ink imponująco wysoką częstotliwość odświeżania. Jak na matowy ekran z technologią E Ink to prawdziwy przełom. Dzięki temu wrażenia z użytkowania są niezwykle zbliżone do tych z tradycyjnych tabletów LCD, a jednocześnie zachowane są kluczowe zalety technologii E Ink: praktycznie brak odblasków w bezpośrednim świetle słonecznym oraz czytanie, które jest znacznie mniej męczące dla oczu. Szczerze mówiąc, to pierwsze urządzenie z ekranem E Ink, z którego korzystałem, które tak bardzo zaimponowało mi swoją responsywnością. Firma twierdzi, że technologia xRapid może zapewnić nawet 80 klatek na sekundę, więc przyszłe aktualizacje mogą sprawić, że wyświetlacz Bigme B10 będzie działał jeszcze szybciej.
Jednak ten cud jeszcze się nie wydarzył i wciąż musisz zapłacić cenę za agresywne częstotliwości odświeżania i wydajność kolorów. Fizyczne ograniczenia tej technologii nigdzie nie zniknęły. Przy najwyższych częstotliwościach odświeżania widać lekkie pozostawanie obrazu na ekranie. Te artefakty są całkowicie normalne dla paneli Kaleido 3 i wynikają z architektury wyświetlacza, który wykorzystuje matrycę filtrów kolorowych (CFA). Własne oświetlenie przednie ComfortGaze pomaga to zniwelować, oferując 36 poziomów precyzyjnej regulacji. Dzięki tak dokładnej kontroli możesz z łatwością dostosować temperaturę barwową do swoich preferencji: wybierz ciepłe bursztynowe odcienie do wieczornego relaksu lub chłodniejsze odcienie bieli do produktywnej pracy w ciągu dnia.
W trybie monochromatycznym (300 PPI) tekst pozostaje wyjątkowo ostry, ale gdy tylko włączysz kolor, zauważalna staje się lekka ziarnistość. To nieodłączny kompromis związany z technologią Kaleido 3. Tło ekranu jest nieco bardziej szare niż w klasycznych czarno-białych panelach E Ink, ale przednie podświetlenie ComfortGaze świetnie poprawia kontrast i równomierność – choć kosztem szybszego rozładowywania baterii. Matowa powłoka bezbłędnie eliminuje odblaski. Głównym narzędziem do precyzyjnej regulacji obrazu jest E Ink Center, które oferuje cztery tryby:
- Domyślny: wyważony kompromis między odwzorowaniem kolorów, szybkością a ziarnistością.
- Magazyn: sprawia, że kolory są bardziej nasycone i zmniejsza ziarnistość, ale ekran może lekko migotać.
- Komiks: zwiększa kontrast, dzięki czemu idealnie nadaje się do ilustracji i mangi.
- Wideo: stawia na maksymalną szybkość odświeżania, ale znacznie obniża ostrość.
Ogólnie paleta kolorów jest dość ograniczona. W trybach „Domyślny” i „Wideo” odcienie zieleni, różu i pomarańczy wyglądają na dość stonowane. Jednak profile „Magazyn” i „Komiks” ożywiają obraz, dzięki czemu przeglądanie magazynów i komiksów jest całkiem przyjemne. Mimo to, jeśli chodzi o głębię czerni i ostrość zwykłego tekstu, ten hybrydowy wyświetlacz wciąż nieco ustępuje klasycznym monochromatycznym czytnikom e-booków.
Po kilku tygodniach testowania tego urządzenia mam jasny werdykt: w kategorii dużych, 10-calowych kolorowych czytników Bigme B10 to bez wątpienia opcja z najwyższej półki. Firma Bigme wykorzystała tu technologię Kaleido 3 do granic możliwości, zapewniając doskonałą ostrość, żywe kolory i imponującą responsywność.
Przeczytaj też: Recenzja Bigme HiBreak Pro Color: Smartfon z wyświetlaczem E Ink
Oprogramowanie i sprzęt
Dzięki potężnemu ośmiordzeniowemu procesorowi interfejs Bigme B10 działa wyjątkowo płynnie, a aplikacje uruchamiają się i działają bez zarzutu. 8 GB pamięci RAM pozwala na utrzymywanie w pamięci dużej liczby otwartych aplikacji bez zauważalnych spowolnień. Jednak, jak wspomniano wcześniej, prawdziwym atutem urządzenia jest osiem przycisków dotykowych. W codziennym użytkowaniu okazały się one niezwykle wygodne, sprawiając, że nawigacja jest znacznie szybsza i bardziej intuicyjna.
Funkcja Global Handwriting to prawdziwy ratunek podczas pracy w aplikacjach innych producentów, takich jak OneNote, bo wyraźnie zmniejsza opóźnienia przy wprowadzaniu danych. W Bigme B10 ta autorska funkcja systemu pozwala pisać rysikiem bezpośrednio w praktycznie każdym polu tekstowym w systemie Android 14. Technologia ta automatycznie rozpoznaje twoje pismo i natychmiast przekształca je w tekst pisany na klawiaturze, eliminując potrzebę wyświetlania standardowej klawiatury ekranowej. Jednak konstrukcja wyświetlacza powoduje niewielki efekt paralaksy. Górna warstwa ekranu tworzy niewielką odległość między końcówką rysika a samym panelem wyświetlacza, więc trzeba się trochę przyzwyczaić, żeby precyzyjnie rysować lub pisać odręcznie.

Inteligentne funkcje AI sprawiają, że B10 to naprawdę wszechstronne urządzenie. Jednym z szczególnie przydatnych narzędzi jest oparte na AI optyczne rozpoznawanie znaków (AI-OCR), które wykorzystuje główny aparat o rozdzielczości 20 MP. Działa to niesamowicie prosto: zrób zdjęcie wydrukowanej strony lub odręcznych notatek, a wbudowana sztuczna inteligencja szybko przekształci zawartość w wygodny plik tekstowy. Szybkość przetwarzania robi wrażenie, a obsługa języka ukraińskiego obok angielskiego sprawia, że ta funkcja jest szczególnie przydatna podczas nauki lub pracy biurowej.
Oprócz rozpoznawania tekstu B10 oferuje też podstawowe narzędzia AI do poprawiania zeskanowanych obrazów. Mogą one automatycznie wyprostować strony, poprawić kontrast i usunąć niechciane cienie. Ale największa zaleta tego systemu leży gdzie indziej. Pełnoprawny system Android 14 z dostępem do Google Play oznacza, że możesz zainstalować praktycznie wszystko – od oficjalnych aplikacji ChatGPT czy Gemini po lokalne narzędzia do tłumaczenia. Przejrzysty interfejs Androida, bez przeładowanej, własnej nakładki, działa szybko i przewidywalnie. Znane aplikacje, takie jak Kindle, PocketBook, AIReader, przeglądarki i komunikatory, instalują się bez żadnych problemów. W połączeniu z połączeniami 4G, obsługą SMS-ów i słuchawkami Bluetooth urządzenie z łatwością radzi sobie z codziennymi zadaniami bez zauważalnych opóźnień.
Bigme zastosowało dość radykalne podejście do żywotności baterii, wyposażając model B10 w ogromną – jak na standardy tej kategorii – baterię o pojemności 6900 mAh. Dla porównania: typowe 10,3-calowe tablety mają zazwyczaj baterie o pojemności około 3000–4000 mAh. Dzięki takiej baterii urządzenie spokojnie wytrzymuje 3–7 dni aktywnego użytkowania, co robi wrażenie jak na kolorowe urządzenie z ekranem E Ink i systemem Android 14. Oczywiście rzeczywisty czas pracy baterii zależy w dużej mierze od tego, jak z urządzenia korzystasz. Jeśli głównie czytasz tekst w trybie HD z wyłączoną łącznością bezprzewodową, B10 może działać nawet 2–3 tygodnie. Jeśli jednak włączysz xRapid do przewijania lub odtwarzania filmów, czas pracy baterii może spaść do około 10–12 godzin. Podświetlenie ma też spory wpływ: gdy diody LED ComfortGaze działają z maksymalną jasnością, korzystanie z urządzenia w nocy może zużyć nawet 40% baterii. No i jeszcze 4G LTE. Korzystanie z mobilnego internetu w podróży, kiedy urządzenie nieustannie szuka stacji bazowych, wyczerpuje baterię B10 znacznie szybciej niż zwykłe korzystanie z Wi-Fi.
Przeczytaj też: Recenzja przenośnego monitora E-Ink Bigme B13: Dla kogo jest przeznaczony i do czego się nadaje?
Magnetyczne etui z klawiaturą do Bigme B10 to oryginalne akcesorium, które dzięki stykom POGO z łatwością zamienia tablet E Ink w mobilną stację roboczą. Jego największą zaletą jest pełna autonomia: nie potrzeba połączenia Bluetooth ani osobnego ładowania, bo klawiatura czerpie energię bezpośrednio z tabletu po przymocowaniu magnetycznym. Etui jest wykonane z praktycznej, teksturowanej sztucznej skóry i ma wygodną, rozkładaną podpórkę do korzystania na biurku. Poruszanie się po systemie Android 14 jest też wygodniejsze dzięki dużemu wbudowanemu touchpadowi z fizycznym sprzężeniem zwrotnym przy kliknięciach lewym i prawym przyciskiem.

Dzięki autorskiemu trybowi wyświetlania xRapid akcesorium zapewnia doskonałą responsywność: opóźnienie wprowadzania danych jest minimalne, a wpisany tekst pojawia się na ekranie niemal natychmiast. Ponieważ klawiatura została zaprojektowana specjalnie pod format 10,3 cala, jest dość kompaktowa. W rezultacie kilka klawiszy znakowych po prawej stronie zostało zmniejszonych do mniej więcej połowy standardowej szerokości, a przyzwyczajenie się do układu klawiatury zajmuje trochę czasu. Jednocześnie urządzenie jest bardzo wygodne w użyciu dzięki rzędowi dedykowanych klawiszy skrótów, które zapewniają szybki dostęp do kluczowych funkcji Androida, w tym regulacji jasności wyświetlacza i temperatury barwowej, robienia zrzutów ekranu oraz przełączania się między aktywnymi aplikacjami.

Warto zwrócić uwagę na kilka szczegółów konstrukcyjnych. Po pierwsze, klawiatura nie ma podświetlenia, więc pisanie w ciemności może być trudne. Wyświetlacz E Ink po prostu nie jest w stanie oświetlić otoczenia tak, jak robi to panel IPS. Po drugie, etui nie ma specjalnego uchwytu na firmowy rysik. Magnetyczny rysik Bigme po prostu przyczepia się z boku tabletu i może łatwo się poluzować w torbie. Masywne elementy mocujące etui sprawiają też, że nieco trudniej jest szybko dotrzeć do przycisku zasilania, w którym znajduje się skaner linii papilarnych.
Aparat i łączność
Za możliwości fotograficzne Bigme B10 odpowiada główny aparat o rozdzielczości 20 MP z lampą błyskową LED. Jego obiektyw jest zlicowany z tylnym panelem, co jest celowym zabiegiem projektowym: kiedy piszesz lub rysujesz rysikiem na biurku, tablet nie chwieje się i pozostaje idealnie płaski. Mimo to warto używać etui, żeby chronić szkło obiektywu przed zadrapaniami. Dzięki autofokusowi i lampie błyskowej aparat dobrze radzi sobie z robieniem zdjęć dokumentów, nawet w słabo oświetlonych pokojach czy salach lekcyjnych. Oczywiście aparat jest przeznaczony przede wszystkim do praktycznych zadań – skanowania notatek, rozpoznawania kodów QR i podobnych czynności – a nie do artystycznej fotografii czy nagrywania filmów w rozdzielczości 4K. Mimo to całkiem nieźle radzi sobie z podstawowymi ujęciami, co widać na poniższych przykładach.
Przedni aparat o rozdzielczości 5 MP umieszczono w szerokiej ramce z boku. To bardzo praktyczne rozwiązanie, bo podczas rozmów wideo tablet zazwyczaj trzyma się poziomo albo mocuje na magnetycznej klawiaturze. Rozdzielczość jest więcej niż wystarczająca do rozpoznawania twarzy i wygodnych spotkań online przez Zoom, Skype, Google Meet czy WhatsApp.
Pakiet łączności bezprzewodowej jest kompleksowy: masz obsługę 4G LTE przez kartę nano-SIM z prędkością do 150 Mbps, dwuzakresowe Wi-Fi (2,4/5 GHz) oraz Bluetooth 5.3. W praktyce łączność komórkowa okazała się stabilna – rozmowy, SMS-y i komunikatory działały bez problemów. Moduł Wi-Fi utrzymuje niezawodne połączenie w paśmie 5 GHz nawet w odległości do 10 metrów od routera, a Bluetooth łączy się ze słuchawkami bezprzewodowymi niemal natychmiast. Wbudowany głośnik mono zapewnia czysty, przyjemny dźwięk, ale praktycznie nie ma basu. W zupełności wystarcza do rozmów, ale do słuchania muzyki czy audiobooków lepiej sprawdzają się słuchawki. Pamiętaj, że ciągłe włączenie 4G może skrócić żywotność baterii urządzenia o około 20–30% w ciągu dnia.
Wrażenia z użytkowania Bigme B10
Po kilku tygodniach używania B10 jako mojego głównego czytnika e-booków nadal byłem pod wrażeniem wyświetlacza Kaleido 3. Tekst wygląda tak, jakby był wydrukowany na prawdziwym papierze – nie ma tu tego sztucznego „błyszczącego” efektu, który występuje w zwykłych tabletach. Kolorowe ilustracje i okładki książek prezentują się bardzo przyjemnie, a przeglądanie kolorowych czasopism, podręczników, komiksów i encyklopedii sprawia szczególną frajdę. Nawet po kilku godzinach ciągłego czytania moje oczy nie bolą ani nie są zmęczone – co zdarza mi się regularnie w przypadku wyświetlaczy IPS i OLED. Kolejną dużą zaletą jest równomierne, ciepłe podświetlenie przednie, bez tego nieprzyjemnego niebieskiego blasku. Dla mnie komfort dla oczu to najważniejszy czynnik, a pod tym względem urządzenie wypadło na 100%.

Urządzenie to nie zastąpi w pełni tabletu ani laptopa, bo wyświetlacze E Ink mają nieuniknione ograniczenia, jeśli chodzi o odtwarzanie filmów, odwzorowanie kolorów i dynamiczne gry. Ale w moim przypadku okazało się to raczej zaletą niż wadą: mniej czynników rozpraszających uwagę sprawia, że łatwiej mi się zanurzyć w lekturze. Mogę śledzić podróż Frodo na mapie, sprawdzać terminologię podczas czytania badań Roberta Sapolsky’ego, robić notatki z powieści Domontovycha w mojej ulubionej aplikacji do notatek, przeglądać kolorowe numery „Forbes Ukraine” i „National Geographic” oraz, oczywiście, korzystać z wygodnego czytnika PDF-ów. To ostatnie jest szczególnie ważne, bo własne aplikacje Bigme wciąż wyraźnie wymagają dopracowania. Na szczęście przejrzyste środowisko Androida daje ci swobodę w tworzeniu własnego, wygodnego i intuicyjnego sposobu pracy.

Ogromną zaletą jest dla mnie całkowita swoboda wyboru oprogramowania. W końcu możesz czytać praktycznie wszystko – od oficjalnej aplikacji Kindle po dowolną aplikację dla Androida od innych twórców – bez martwienia się o ograniczenia ekosystemu. Książki ładują się błyskawicznie, przewracanie stron przebiega płynnie, a różne tryby odświeżania ekranu pozwalają łatwo znaleźć idealną równowagę między jakością obrazu a szybkością działania.
Kolejną zaletą są fizyczne przyciski do przewracania stron. Okazały się tak wygodne i ergonomiczne, że wolałem przewracać strony właśnie nimi, zamiast stukać w ekran. W codziennym użytkowaniu Bigme B10 sprawia wrażenie dojrzałego, dobrze przemyślanego urządzenia, a nie jakiegoś niedopracowanego, eksperymentalnego gadżetu. Podejrzewam, że pewną rolę odegrało tu doświadczenie firmy zdobyte podczas tworzenia modelu Bigme B1051. Dodałbym też, że czytnik jest wystarczająco duży, by wygodnie obsługiwać większość plików PDF, a jednocześnie na tyle kompaktowy, że można go nosić przy sobie bez uczucia, że jest nieporęczny lub niewygodny.
Podsumowanie
Bigme B10 to moment, w którym kolorowe urządzenia z ekranem E Ink w końcu wyrosły z roli „zabawek dla geeków” i stały się pełnoprawnymi, dojrzałymi gadżetami. Dzięki połączeniu świetnie wykonanego wyświetlacza Kaleido 3, czystego Androida 14 i łączności 4G ten czytnik znacznie wykracza poza możliwości zwykłego e-czytnika. Dla mnie osobiście stał się on zdecydowanym liderem wśród urządzeń 10-calowych. Model B10 zapewnia doskonałą równowagę między przyjemnym, przypominającym czytanie z papieru doświadczeniem a funkcjonalnością nowoczesnego tabletu, radząc sobie z szerokim zakresem codziennych zadań mobilnych bez konieczności pójścia na znaczące kompromisy.
Gdzie kupić Bigme B10































