Nigdy nie spotkałem nikogo, kto naprawdę lubi myć okna. Jest to jedna z tych prac, które znajdują się na przecięciu żmudnego i nieco niebezpiecznego, zwłaszcza gdy mieszkasz w miejscu z rzeczywistą pogodą i szkłem, które zbiera brud szybciej niż sumienie pozwala ci go zignorować. W ciągu ostatnich kilku lat obserwowałem, jak roboty do mycia okien ewoluowały od ciekawostki z nocnych infomercial do półlegalnego narzędzia domowego, ale każdy model, który badałem, wydawał się zatrzymywać w tym samym punkcie: rozmazałby wodę wokół kompetentnie, a następnie pozostawił mętne szkło po wyschnięciu. Kiedy ogłoszono SP10 z wbudowanymi skrobakami, zdecydowałem, że jest to albo prawdziwa okazja, albo kolejny gadżet, który prawie istnieje. Po pewnym czasie użytkowania mogę powiedzieć, że jest to w większości to pierwsze, z jednym upartym zastrzeżeniem, które ma znaczenie.

Na pierwszy rzut oka SP10 nie różni się znacząco od innych maszyn HOBOT. Jest to kompaktowa kwadratowa jednostka, która przylega do szyby za pomocą ssania próżniowego, poruszając się w celowych poziomych przejściach, podczas gdy uwięź zwisa do stałego punktu na wypadek, gdyby silnik kiedykolwiek się zepsuł. Ssanie jest oceniane na 6000 Pa, co jest liczbą, która brzmi jak marketing, dopóki nie zobaczysz, jak robot utrzymuje się stabilnie na zimnych, lekko wypaczonych drzwiach patio, gdy pracuje w poprzek. Istnieje również wewnętrzna bateria UPS, która zapewnia około dwudziestu minut awaryjnej przyczepności w przypadku zaniku zasilania i chociaż nie testowałem tego, szarpiąc za przewód w połowie cyklu, zapasowa lina i ssanie razem sprawiają, że całość wydaje się mniej śmiałym aktem, niż można by się spodziewać. Poziom hałasu jest podany na poziomie 58 dB i osobiście wydaje się to dokładne: wystarczająco głośno, abyś nie zapomniał, że działa, ale nie brutalnie odkurzacz. Uruchomiłem go w weekendowe popołudnie bez potrzeby używania słuchawek lub wycofywania się do innego pokoju.
Konfiguracja jest prosta, ale nie bezmyślna. Ładujesz urządzenie, napełniasz zbiornik o pojemności 120 ml wodą lub rozcieńczonym roztworem czyszczącym i mocujesz linę zabezpieczającą do czegoś solidnego, zanim przykleisz robota do szyby. Kiedy pierwszy raz nacisnąłem start, stałem tam przez trzydzieści sekund, czekając, aż spadnie. Tak się nie stało. Po rozpoczęciu cyklu SP10 porusza się z metodyczną cierpliwością maszyny, która dokładnie wie, dokąd zmierza. Rozpyla przed sobą delikatną mgiełkę, ściereczka szoruje, a następnie skrobaki ściągają brudną wodę w jednym ciągłym ruchu. Jest coś naprawdę satysfakcjonującego w oglądaniu suchego, czystego pasa pojawiającego się za urządzeniem w czasie rzeczywistym, zwłaszcza jeśli kiedykolwiek stałeś na drabinie ze ściągaczką w jednej ręce i wiadrem w drugiej.

To, co mnie przekonało, to system SSS, który oznacza Spray, Sweep i Scrape. Większość robotów okiennych, których używałem lub widziałem, opiera się na podkładkach z mikrofibry i modlitwie: spryskują, wycierają i mają nadzieję, że grawitacja i parowanie zajmą się resztą. SP10 dodaje dwie gumowe skrobaczki, zamontowane w taki sposób, że tylne ostrze pozostaje opuszczone, aby wycisnąć wodę, podczas gdy przednie ostrze unosi się podczas ruchu poziomego, aby uniknąć wciągnięcia starego brudu z powrotem na swoją ścieżkę. W praktyce zmienia to teksturę rezultatu. Kiedy SP10 kończy sekcję, szkło jest nie tylko wilgotne i w większości czyste; jest naprawdę suche w dotyku, z rodzajem przejrzystości, która normalnie wymaga ludzkiej ręki i prawdziwej ściągaczki. Gdy po raz pierwszy uruchomiłem go na oknie w salonie, które nie było dotykane od miesięcy, różnica między oczyszczonym paskiem a nietkniętą krawędzią była niemal zawstydzająco oczywista.

Robot porusza się w standardowym zygzakowatym wzorze, ale ma wbudowane małe zachowanie, które ma większe znaczenie niż się wydaje: po pokryciu głównego obszaru SP10 powraca do obu pionowych krawędzi i ponownie je szoruje. Jest to drobny akcent, ale pokazuje, że ktokolwiek zaprojektował to urządzenie, wie, że krawędzie są miejscem, w którym te maszyny zwykle zawodzą. Urządzenie jest również wyposażone w tak zwane czujniki wycieku krawędzi, które wykrywają, kiedy uszczelka pęka w pobliżu ramy lub bezramowej krawędzi i dostosowują się, zanim robot straci przyczepność.
Przeczytaj również: Recenzja MOVA K30 Mix: Bezprzewodowy odkurzacz 4 w 1 do pracy na mokro i sucho, który zastąpi miotłę, wiadro i mopa

Sterowanie odbywa się za pomocą dołączonego pilota lub aplikacji HOBOT i dostępne są cztery tryby. Większość czasu spędziłem w trybie standardowym, który obsługuje zygzak i ponowne odwiedzenie krawędzi, oraz w trybie unikania uchwytów, który został zaprojektowany do wykrywania przeszkód, takich jak zatrzaski okienne i pracy wokół nich. Tryb Handle Avoidance faktycznie działa; spowalnia w pobliżu sprzętu, dostosowuje swoją ścieżkę i wydaje się mniej podatny na rytmiczne uderzanie o zamek, którego doświadczyłem z innymi urządzeniami. Dostępny jest tryb Fast do lżejszych prac konserwacyjnych i tryb Fine Cleaning do głębszego szorowania, choć z mojego doświadczenia wynika, że tryb Standard to odpowiednia równowaga szybkości i dokładności do regularnej konserwacji. Zbiornik na wodę o pojemności 120 ml wystarczył na kilka średniej wielkości okien, zanim trzeba było go uzupełnić, co oznaczało, że mogłem ustawić go na szybie o wartości całego pokoju bez konieczności opieki nad dziećmi co dziesięć minut.

Wszystko to brzmi jak bezwarunkowa rekomendacja i prawie nią jest. Ale jest jedna rzeczywistość, której nie mogę pominąć i jest to ta sama rzeczywistość, która nękała każdego robota okiennego, jaki kiedykolwiek testowałem: krawędzie. SP10 ma podwójne skrobaki, drugi przejazd specjalnie dla krawędzi i czujniki dostrojone do zachowania krawędzi. Kiedy jednak sprawdziłem szybę po zakończeniu cyklu, w miejscu, w którym rama styka się z szybą, nadal znajdowała się cienka krawędź, na której utrzymywał się brud. To nie jest smuga; to dosłownie nietknięta strefa, której korpus robota i geometria podkładki nie są w stanie uszczelnić. Nadal musiałem przejechać ściereczką z mikrofibry po obwodzie, aby uznać pracę za wykonaną.

Nie jest to fatalna wada. SP10 radzi sobie z dużym, niebezpiecznym, czasochłonnym środkiem okna z kompetencją, która naprawdę robi na mnie wrażenie. Eliminuje pracę na drabinie, choreografię ze ściągaczką i niepokój związany z ręcznym wykonywaniem tej czynności. Ale jeśli jesteś typem osoby, która sprawdza szkło pod kątem w bezpośrednim świetle słonecznym i wymaga perfekcji do absolutnej krawędzi, powinieneś wiedzieć, że robot doprowadzi cię do większości drogi, a ostatni kawałek jest nadal twój.
Przeczytaj również: Recenzja CECOTEC Cecofry&Grill Smokin 8500: Potężny grill powietrzny dla całej rodziny

TREŚĆ ARTYKUŁU:
Werdykt
HOBOT SP10 to pierwszy robot do mycia okien, z którego korzystałem, który faktycznie rozumie, że jego zadaniem nie jest spryskiwanie i wycieranie, ale wykańczanie. Skrobaki nie są sztuczką; są cechą, która sprawia, że to urządzenie czuje się jak dorosłe narzędzie, a nie zabawka. Jeśli masz dużo szkła, jeśli nienawidzisz drabin i jeśli jesteś w stanie zaakceptować fakt, że szybkie ręczne przesuwanie krawędzi jest nadal częścią umowy, SP10 jest najlepszym argumentem za tym, by pozwolić maszynie zająć się twoim widokiem.
