Bezprzewodowy zestaw słuchawkowy Motorola Moto SP106 jest jednym z ostatnich w swoim rodzaju. To gatunek zagrożony wyginięciem. Jednak nie tylko w sensie negatywnym, ale również pozytywnym. Począwszy od obudowy, a skończywszy na… peryferiach.

To również interesujące: Recenzja Anker soundcore Liberty 5: wielofunkcyjne słuchawki TWS
TREŚĆ ARTYKUŁU:
Specyfikacje
- Przetworniki: 10 mm
- Autonomia (muzyka): do 11 godzin
- Czas rozmów: 8 godz.
- Czas ładowania: 2,5 godz.
- Wymiary: 20×12×17 mm
- Waga: 14 g
Cena i opakowanie
Koszt tego zestawu słuchawkowego wynosi 35 USD lub około 30 EUR. I nawet biorąc pod uwagę zniżkę, która trwa w momencie pisania tej recenzji, mamy oczywistego przedstawiciela na pograniczu średniego i podstawowego budżetu.

Opakowanie Motoroli Moto SP106 jest podstawowe – kabel USB, zestaw zapasowych silikonowych końcówek i instrukcja obsługi.
Wygląd
Pod względem designu słuchawki są niezwykle oldschoolowe. Składają się z elastycznego pałąka wokół szyi, który jest połączony z dwoma plastikowymi modułami. Od nich z kolei odchodzą cienkie przewody do słuchawek. SP106 dostępne są tylko w jednym kolorze – czarnym.

Przyciski sterujące, dwa mikrofony i gniazdo ładowania USB znajdują się na prawym „module”. Same słuchawki są tak proste, jak to tylko możliwe, wykonane w kształcie stożka, z małymi wskaźnikami L / R w miejscu, w którym łączy się z nimi kabel.
Specyfikacja
Ważąc zaledwie 14 g, Motorola Moto SP106 jest super lekka i bardzo dyskretna. Są to generalnie najlżejsze słuchawki w tej obudowie, jakie widziałem. Jednocześnie nie mogę powiedzieć, że istnieje kompromis w zakresie baterii – jej pojemność nie jest określona, ale inne cechy są.

Impedancja wynosi tutaj 32 Ohm, pasmo przenoszenia od 20 do 20 000 Hz, a głośniki mają 10 mm. Ochrona obudowy przed wilgocią to IPX5, w czym pomaga silikonowa zatyczka na złączu USB. Nie da się jej jednak wyjąć paznokciem i bardzo trudno nawet igłą, bo ogonek jest malutki i istnieje ciągła obawa o całkowite wyrwanie wtyczki. Obsługa kodeków to tylko SBC.

Jeśli chodzi o autonomię, chciałbym pozytywnie odnotować do 11 godzin pracy przy połowie głośności, do 8 godzin rozmów i ładowanie w maksymalnie 2,5 godziny.
Dźwięk i efektywność energetyczna
Trójwymiarowa scena jest powściągliwa, ale obecna, zauważyłem skoki w źródłach wokalu w Puscifer – Momma Sed (Tandemonium Mix), ale ogólnie dźwięk jest raczej suchy, a wysokie częstotliwości przy maksymalnej głośności są bolesne, jak np. w Nelly Furtado – Say it right.
Jednocześnie zauważam, że nawet przy 70% głośności izolacja akustyczna na standardowym rozmiarze końcówek była wystarczająca, aby odizolować mnie od głośności wentylatora działającego w tle i nie słyszałem tarcia twardego kabla o moją brodę. Ponieważ jeśli wyłączysz dźwięk, tarcie jest słyszalne i bardzo silne.

Wygodnie słuchało mi się również filmów na YouTube, w tym przy 90% głośności. Jakość mikrofonu jest również dobra – ale głównie ze względu na fakt, że mikrofon jest oddzielny i niższy. Dlatego możesz po prostu zbliżyć moduł z mikrofonem do ust. Jednak ruchy głowy mogą dodawać szumy, których nie pokona żaden tłumik szumów.
Urządzenia peryferyjne
Teraz. Główną wadę Motoroli Moto SP106 zostawiłem na koniec. Tak, to wersja USB… To microUSB, a nie Type-C. I to jest ogromny problem, bo choćbym nie wiem jak się starał, to nie jestem w stanie usprawiedliwić takiej decyzji w 2025 roku absolutnie niczym.

Apple już przeszło na Type-C. A Unia Europejska przyjęła rezolucję. A ostatni mniej lub bardziej solidny smartfon z microUSB został wydany 9 lat temu. Był to Samsung Galaxy S7 Edge, jeśli ktoś jest zainteresowany. A biorąc pod uwagę, że modele TWS w tej samej cenie od Chińczyków mają Type-C, podobną żywotność baterii i redukcję szumów, nie ma wymówek.
Konkluzja
Nawet pomimo swojej wygody, pomimo rekordowo niskiej wagi – a 14 g to niewiarygodnie mało – i pomimo odpowiedniego dźwięku, Motorola Moto SP106 jest przedstawicielem wymierającego gatunku słuchawek microUSB. I mogę polecić ten model tylko wtedy, gdy macie pod ręką kilka kabli z tym przestarzałym złączem. I zawsze macie pod ręką igłę, bo wtyku gniazda ładowania nie da się zdjąć paznokciem.
Przeczytaj również:
