Root NationGryArtykuły o grachNintendo Switch 2 – dwa miesiące później. Gier wciąż brak, ale grać i tak nie chce się nigdzie indziej

Nintendo Switch 2 – dwa miesiące później. Gier wciąż brak, ale grać i tak nie chce się nigdzie indziej

-

Nintendo Switch 2 – ciekawa, choć mało zaskakująca nowinka. Jak tak długo wyczekiwaną premierę, Switch 2 wcale nie okazał się szczególnie oryginalny. Podobny design, zbliżona koncepcja i brak prawdziwych niespodzianek sprawiają, że wielu porównuje go raczej do wyczekiwanej „wersji Pro” niż do pełnoprawnej nowej generacji. A jednak – premiera była ogromnym sukcesem i pobiła wiele rekordów sprzedaży. Teraz jednak mamy już sierpień, a część osób, które kupiły konsolę w dniu premiery, zaczyna się zastanawiać, czy nie zrobiły tego zbyt pochopnie. Ja się do nich nie zaliczam – choć rozumiem część wątpliwości, nadal z pełną świadomością ignoruję wszystkie inne platformy. Jak to możliwe?

Również ciekawe: Recenzja Nintendo Switch 2: Przesuń się, Steam Deck!

Nintendo Switch 2

Pamiętam, że kiedy stałem w kolejce po swój przedpremierowy egzemplarz, rozmawiałem z kolegą o tym, „po co mi to właściwie”. Kolejka zajęła mi ponad dwie godziny i nie udało mi się go przekonać – zresztą nawet nie próbowałem. Moja motywacja była prosta: kupowałem nie tyle konsolę, co grę. Od dzieciństwa jestem fanem Mario Kart, jeszcze od czasów N64 w latach 90., więc od lat wyczekiwałem nowej odsłony. Po 11 latach spędzonych z Mario Kart 8 byłem gotów na coś świeżego. To właśnie dla tej gry sięgnąłem po portfel – a konsolę wziąłem przy okazji.

Powiecie: dziwny powód. Może i tak. Ale pieniądze miałem odłożone od dawna, więc byłem przygotowany. Czy trochę żałowałem, że nowa konsola nie jest bardziej oryginalna? Trochę tak. Ale nie byłem zaskoczony – nie wierzyłem ani przez chwilę, że Nintendo zrezygnuje z maszynki do robienia złota, która zdominowała cały rynek. Podobnie było zresztą w czasach Game Boya.

Wielu znajomych myślało podobnie – też kupili sprzęt głównie dla jednej gry. Problem w tym, że minęły już ponad dwa miesiące, a rekordowo sprzedająca się konsola zaczyna niepokoić brakiem nowych premier. Owszem, jeśli chodzi o ekskluzywy, nie jest źle – zaledwie dwa tygodnie temu wyszła Donkey Kong Bananza, która już zgarnia nominacje do Game Awards. Ale poza tym? Nawet po dwóch prezentacjach biblioteka gier dla Switcha 2 nie urosła znacząco.

Również ciekawe: Recenzja Donkey Kong Bananza – Król platformówek powraca

Donkey Kong Bananza

Switch 2 jest w dziwnym miejscu. Z jednej strony – to obecnie najlepsza konsola przenośna na rynku. Z drugiej – wsparcie ze strony zewnętrznych deweloperów jest mocno ograniczone. W eShopie zobaczymy setki gier, ale jeśli włączymy filtr „tylko dla Switch 2”, lista kurczy się do śmiesznych rozmiarów. Nowe tytuły wychodzą niemal codziennie, ale w większości są to gry zoptymalizowane wyłącznie pod poprzednią generację.

Przykład? Chciałem pograć w Islanders: New Shores – prostą wizualnie grę, którą Switch 2 powinien uruchamiać w 120 kl./s z palcem w nosie. W praktyce dostałem rozmyty obraz i fatalną płynność. Napisałem do wydawcy, a w odpowiedzi usłyszałem, że patcha pod nową konsolę nie będzie. Później na Reddicie twórcy stwierdzili, że jednak będzie – ale „kiedyś”. Podobne obietnice składa dziś wielu deweloperów. Powód zawsze ten sam: brak devkitów. Bez specjalnej wersji sprzętu tworzenie gier dla Switcha 2 jest niemożliwe, a w tej generacji większość studiów ich po prostu nie dostała. To dziwne, bo w przypadku pierwszego Switcha już po miesiącu sklep był zalany nowymi tytułami.

blank

Trudno powiedzieć, czemu tym razem dostęp do devkitów otrzymali tylko wybrani. Jeszcze trudniej przewidzieć, kiedy sytuacja się unormuje i pojawi się stabilny dopływ dopracowanych portów. Na razie wybór jest skromny – trzeba sięgać po starsze tytuły lub te nieliczne nowości, które jednak wyszły na czas. Nie jest to koniec świata, ale i nieco kuriozalna sytuacja, która szybko się raczej nie rozwiąże.

Czy mnie to martwi? Oczywiście, że tak. Ale też nie zamierzam oddawać konsoli. Wciąż mam w co grać – codziennie ścigam się z przyjaciółmi w Mario Kart, powoli przechodzę perfekcyjną Bananzę, a świetne porty Cyberpunka 2077 i No Man’s Sky idealnie nadają się na momenty, gdy mam ochotę na coś innego. Na innych platformach też wychodzą świetne gry, ale na razie jakoś nie ciągnie mnie z powrotem przed telewizor. Ale to tylko mój punkt widzenia – jeśli wolicie poczekać, aż reszta deweloperów wskoczy na pokład, doskonale to rozumiem.

Denis Koshelev
Denis Koshelev
Recenzent technologii, dziennikarz gier, entuzjasta Web 1.0. Od ponad dziesięciu lat piszę o technologii.
Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 Comments
Najnowsze
NajstarszeNajwięcej głosów