Root NationGryRecenzje gierRecenzja Pokopia Bubbly Basin: pierwszy dodatek zatapia Cerulean City, a ja wciąż się nie wynurzam

Recenzja Pokopia Bubbly Basin: pierwszy dodatek zatapia Cerulean City, a ja wciąż się nie wynurzam

Denis KoshelevDenis Koshelev

5 sierpnia karmię wygłodniałe Manaphy wodorostami, a ono uczy moje Ditto oddychać pod wodą. Od tamtej pory prawie nie schodzę na ląd.

Na tym stoi całe Bubbly Basin, czyli pierwsza część Expansion Passa do Pokémon Pokopia. Weszło tego samego dnia co darmowa aktualizacja 2.0.0, która po cichu naprawiła połowę moich pretensji do podstawki. Pięć miesięcy po premierze najprzytulniejsza gra na Switchu 2 nurkuje – a najdziwniejsze jest to, że najważniejsza nowość nie kosztuje nic.

Pokopia Bubbly Basin

Najpierw kontekst, bo te liczby dalej wyglądają nierealnie. Pokopia sprzedała się w ponad 5 milionach egzemplarzy w wersjach pudełkowych i cyfrowych, nieco ponad cztery miesiące po premierze 5 marca 2026 roku, przy 2,2 miliona przez pierwsze cztery dni. Nikt nie miał w prognozach rubryki „Ditto buduje domek”, a jednak.

Wejście do dodatku jest banalne i przy okazji rozczulające. Po zaliczeniu głównego celu w Bleak Beach profesor Tangrowth wysyła Ditto na tajemniczą wyspę, gdzie na brzeg wyrzuciło wygłodniałe Manaphy. Wystarczy je nakarmić, a mityczny maluch uczy cię transformacji Dive – czyli w praktyce formy Squirtle’a z podstawki, tyle że z wielką bańką powietrza naciągniętą na głowę. Przy pierwszym podejściu wyrwał mi się śmiech. Do startu płatnej zawartości potrzebujesz jeszcze wykonanego zadania „Raise the environment level!” w Bleak Beach.

Potem pojawia się Popplio i zabiera cię w miejsce, które znasz na pamięć. Bubbly Basin to Cerulean City. Kiedy świat pogrążył się w katastrofie ekologicznej, miasto zniknęło pod wodą, a resztę przysypał piasek. Salę Misty i stary sklep z rowerami znajduję po dwudziestu minutach i siedzę tam chwilę bez ruchu. Ten dodatek robi tę sztuczkę bez przerwy: podsuwa ci ruinę i czeka, aż ją rozpoznasz.

Pokopia Bubbly Basin

Poziomy pod wodą mają zasłużenie fatalną prasę, więc najszybciej kupuje mnie tu sterowanie. Pływasz swobodnie w dowolnym kierunku i możesz zawisnąć na dowolnej głębokości, a obsługa jest banalna – trzymasz B, żeby płynąć do przodu, a razem ze spustami sterujesz górą i dołem; puszczasz wszystko i po prostu łagodnie opadasz. Po godzinie chodzenie zaczyna wydawać się gorszą wersją poruszania. Serio: powrót do Bleak Beach to jak założenie obciążników na kostki.

Budowanie zmienia się kompletnie. Pływające bloki zostają dokładnie tam, gdzie je postawisz, więc konstrukcję zakotwiczysz wszędzie między dnem a powierzchnią – łącznie z budynkami przeniesionymi z innych regionów. Najgłębsze rowy są kompletnie czarne, więc trzeba rozstawiać źródła światła, żeby w ogóle wiedzieć, gdzie się jest. Jest też sporo absurdu: koło wodne działa wszędzie, zupy nie ugotujesz, dopóki nie znajdziesz kieszeni powietrza, ale blender śmiga bez problemu, a opalany ogniem piec dalej zamienia piasek w szkło pod wodą. Przestałem o to pytać.

Pokopia Bubbly Basin

To jednak mieszkańcy trzymają mnie tu najdłużej. Bubbly Basin dorzuca 50 Pokémonów, w przeważającej większości wodnych, i 36 siedlisk do postawienia. To dokładnie te stworki, których podstawka nie miała gdzie upchnąć – szybujące w toni Lumineon, Shellder i Cloyster odbijające się tyłem, Frillish, która uparcie mówi do Ditto „bestie”, oraz Crawdaunt i Sharpedo, którzy strzelają focha o szczypce i kły, żeby ostatecznie zgodnie odpuścić bijatykę. To ostatnie to najlepiej napisana scena w całej grze.

Sekretów jest więcej, niż się spodziewam. Porozrzucane ozdobne Poké Balle – Great Ball za Centrum Pokémon, Heal Ball zakopany przy dużym moście, Dive Ball za nakrapianą gwiazdkami skałą obok sali w Cerulean – składają się na siedlisko Mermaid’s Gym, które ściąga Starmie z powrotem na dawną arenę Misty. Przy tym wydałem z siebie dźwięk. Manaphy wprowadza się do miasteczka na stałe po ukończeniu Świątyni Oceanu, a Phione wymaga lalki Starmie i cierpliwego losowania Dream Islands.

Pokopia Bubbly Basin

I tu moja prawdziwa ocena wartości: darmowa łatka może być ważniejszą premierą. Portal Pod, zwędzony prosto z laboratorium Billa, pozwala schować rzeczy w jednej lokacji i wyjąć je w drugiej, co jednym ruchem likwiduje najgorszą harówkę w Pokopii – taszczenie materiałów przez ekrany ładowania. Do tego Magnet Rise anulujesz bez potwierdzania, Graveler wciąga i niszczy głazy, Smearguru maluje kilka przedmiotów w jednej rozmowie, profesor Tangrowth wycenia kilka reliktów naraz, a limit generatorów na świat został podwojony. Budowy też idą szybciej – projekty, które kiedyś były „gotowe jutro”, kończą się po jakiejś godzinie.

No i pieniądze. Expansion Pass kosztuje 34,99 dolara, do tego podstawka za 69,99, i nie będę udawał, że za jedno miasteczko to mało. Gdyby dało się kupić samo Bubbly Basin taniej, mówiłbym: bierz to. Widać też wyraźne doczytywanie obiektów w tej wielkiej pustej kolumnie wody między powierzchnią a dnem, a fabuła kończy się szybciej niż w którymkolwiek regionie z podstawki. Nic z tego nie powstrzymało mnie przed przebudowaniem całego systemu magazynowania wokół Portal Podów.

Tę samą energię widać na YouTubie, gdzie dodatek zamienił się w plac zabaw dla budowniczych. Ktoś poświęcił cały materiał na błyskawiczne postawienie steampunkowej łodzi podwodnej, którą gra bez mrugnięcia uznaje za dom, krążą trzygodzinne sesje ASMR, a poradniki doszły już do Phione i kompletnego Pokédexu Basin.

Pokopia Bubbly Basin

Będzie więcej. Część druga wychodzi pod koniec 2026 roku z akcesoriami do przebierania Pokémonów, dodatkowymi meblami i nowymi stworkami, ale bez nowego miasteczka – na razie pokazano tylko Snubbulla – a część trzecia w 2027 roku dorzuci kolejne miasto do odbudowy. Event ze zbieraniem łusek dla Feebasa trwa od 13 sierpnia i kończy się dzisiaj.

Poziomy pod wodą wkurzają mnie od trzydziestu lat. Z tego jednego nie chciało mi się wynurzać. I za to płacę te 34,99.

Werdykt

Bubbly Basin to rzadki przypadek dodatku, który nie tyle przedłuża grę, co ją ulepsza. Zatopione Cerulean City jest najładniejszym miejscem w całej Pokopii, pływanie bije chodzenie na głowę, a wodne Pokémony wreszcie dostały teren, który należy do nich. Fabuła jest cienka, doczytywanie obiektów faktycznie kłuje w oczy i nie będę ściemniał – 149,80 zł za jedno miasteczko dziś boli. Tyle że nie kupujesz jednego miasteczka, tylko drugą porcję pod koniec roku i trzecie miasto w 2027, a ta pierwsza część jest na tyle dobra, że przestałem się o ten zakład martwić. Skończyłeś Pokopię i tęsknisz? To jest odpowiedź. Odbiłeś się od podstawki? Nic tu tego nie zmieni.

OCENY WEDŁUG SEKCJI
Prezentacja
8
Dźwięk
8
Grafika
8
Narracja
7
Rozgrywka
9
Bubbly Basin to rzadki przypadek dodatku, który nie tyle przedłuża grę, co ją ulepsza.
Denis Koshelev
Denis Koshelev
Recenzent technologii, dziennikarz gier, entuzjasta Web 1.0. Od ponad dziesięciu lat piszę o technologii.
Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 Comments
Najnowsze
NajstarszeNajwięcej głosów
Bubbly Basin to rzadki przypadek dodatku, który nie tyle przedłuża grę, co ją ulepsza.Recenzja Pokopia Bubbly Basin: pierwszy dodatek zatapia Cerulean City, a ja wciąż się nie wynurzam