Root NationGryRecenzje gierRecenzja Drag x Drive: genialny pomysł, ale niewiele więcej

Recenzja Drag x Drive: genialny pomysł, ale niewiele więcej

-

Każda nowa konsola Nintendo to pewnego rodzaju manifest. Wii pokazało światu sterowanie ruchem i całkowicie zmieniło to, kto gra w gry. Switch zaryzykował hybrydową formą – i wygrał spektakularnie. Switch 2 również ma swój dziwaczny, odważny akcent i jest nim właśnie Drag x Drive.

Na pierwszy rzut oka to sportowa gra 3-na-3, coś pomiędzy koszykówką na wózkach a Rocket League. Ale sedno nie tkwi w samym sporcie – chodzi o zupełnie nowy system sterowania, możliwy tylko dzięki nowym kontrolerom Joy-Con 2 i ich trybowi „mouse mode”. To ewidentnie pokazowa gra technologii, zaprojektowana od podstaw po to, by nauczyć gracza zupełnie nowego ruchu.

Efekt? Jedno z najciekawszych, najbardziej wymagających fizycznie i… ostatecznie pustych doświadczeń growych ostatnich lat.

Drag x Drive

Powiedzmy to od razu: sterowanie w Drag x Drive jest naprawdę fajne. Kładziesz każdy Joy-Con 2 płasko na powierzchni – i nagle stają się niezależnymi myszkami komputerowymi. Aby poruszyć pojazd, wykonujesz ruch przypominający popychanie kół wózka inwalidzkiego. Płynne, równoczesne pchnięcia obiema rękami wysyłają cię do przodu. Pchnięcie tylko jednym kontrolerem skręca ostro w przeciwną stronę. Haptyka jest tak precyzyjna, że czujesz kliknięcia i tarcie kół o beton. System jest bezpośredni, wymagający i zupełnie nowy.

Pierwsza godzina to jednak chaos – kręcisz się w kółko, obijasz o ściany, próbujesz pogodzić dwie sprzeczne czynności naraz. Aż w końcu… zaskakuje. Zaczynasz sunąć po arenie z lekkością, robić ciasne skręty, hamować w punkt. Strzał wymaga podniesienia ręki i lekkiego „flicka”, blokowanie jest tak proste, jak uniesienie obu ramion. W momencie, gdy wczujesz się w rytm, przestajesz czuć, że „grasz w grę” – zaczynasz czuć, że naprawdę opanowałeś nową, fizyczną umiejętność. To genialny design.

Przeczytaj także: Recenzja Donkey Kong Bananza – Król platformówek powraca

Drag x Drive

I tutaj dochodzimy do zgrzytu. Mecze 3-na-3 są przyjemne, ale brakuje im strategicznej głębi Splatoona czy zwariowanej energii Mario Kart. Areny są surowe, stalowo-betonowe, bardziej przypominają parking pod centrum handlowym niż świat Nintendo pełen kolorów i życia.

Największa wada gry to brak osobowości. ARMS dało nam zapadające w pamięć postacie pełne charakteru. Drag x Drive oferuje anonimowe awatary w generycznych kaskach. Odblokowywania praktycznie nie ma – poza kilkoma wariantami hełmów. Trybu dla jednego gracza wciągającego na dłużej? Brak. Rozwoju postaci, fabuły, czegokolwiek, co motywowałoby do dalszej gry? Nie ma.

Drag x Drive

Paradoksalnie, gra oparta na tak fizycznym i ludzkim ruchu okazuje się sterylna i bezduszna. Ma całą techniczną precyzję produkcji Nintendo, ale brakuje jej serca. Nie można powiedzieć, że jest zła – działa, kosztuje tylko 20 dolarów, daje spróbować czegoś świeżego. Ale jest też ewidentnie niedopieczona. Nawet prosta oprawa mogłaby się obronić, gdyby towarzyszyły jej ciekawe postacie albo soundtrack w klimacie Tony Hawk’s Pro Skater. A tak pozostaje skojarzenie z innym „brilliant failure” – Destruction AllStars od Sony. Tam też zabawa była fajna, ale bez postaci, progresji i stylu całość wyparowała z pamięci.

Przeczytaj także:Super Mario Party Jamboree – Nintendo Switch 2 Edition + Jamboree TV to ambitna, niedoskonała, ale niesamowicie wciągająca impreza

Drag x Drive

Werdykt

Drag x Drive sprawia wrażenie bardziej proof of concept niż pełnoprawnej gry. To 20-dolarowe demo technologiczne, pokaz możliwości Joy-Conów 2. I jako takie – błyszczy. Sterowanie to obowiązkowe doświadczenie dla każdego, kto interesuje się przyszłością interfejsów.

Ale jako gra, do której chce się wracać dzień po dniu – zawodzi. Bez uroku, postaci i głębi typowej dla najlepszych tytułów Nintendo, nowość sterowania szybko blaknie, a zostaje kompetentna, lecz łatwa do zapomnienia sportówka. To fascynujący eksperyment, ale przypominający raczej pierwszy szkic niż gotowe dzieło – genialny pomysł wciąż czekający na swoją wielką grę.

OCENY WEDŁUG SEKCJI
Prezentacja
6
Dźwięk
6
Grafika
7
Optymalizacja [Switch 2]
10
Rozgrywka
8
Drag x Drive sprawia wrażenie bardziej proof of concept niż pełnoprawnej gry. To 20-dolarowe demo technologiczne, pokaz możliwości Joy-Conów 2. I jako takie – błyszczy. Sterowanie to obowiązkowe doświadczenie dla każdego, kto interesuje się przyszłością interfejsów.
Denis Koshelev
Denis Koshelev
Recenzent technologii, dziennikarz gier, entuzjasta Web 1.0. Od ponad dziesięciu lat piszę o technologii.
Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 Comments
Najnowsze
NajstarszeNajwięcej głosów
Drag x Drive sprawia wrażenie bardziej proof of concept niż pełnoprawnej gry. To 20-dolarowe demo technologiczne, pokaz możliwości Joy-Conów 2. I jako takie – błyszczy. Sterowanie to obowiązkowe doświadczenie dla każdego, kto interesuje się przyszłością interfejsów.Recenzja Drag x Drive: genialny pomysł, ale niewiele więcej