Dziś proponuję przedstawić Wam ciekawe pełnowymiarowe słuchawki – Kiwi Ears Aventus. Ten sympatyczny headset pozycjonowany jest jako urządzenie dla graczy i DJ-ów. Pierwszy raz spotykam się z takim połączeniem i bardzo mnie ono zainteresowało. Czy słuchawki są naprawdę wąskoprofilowe, czy też są odpowiednie również dla tych, którzy nie należą do żadnej z powyższych grup docelowych? Planuję znaleźć odpowiedź na to pytanie. Jednocześnie planuję zrozumieć mocne i słabe strony Kiwi Ears Aventus.
Również interesujące:
- Recenzja Kiwi Ears Airoso: 5-driverowe słuchawki IEM dla audiofilów w przystępnej cenie
- Recenzja słuchawek FiiO FT1 Pro: Kolejny triumf
TREŚĆ ARTYKUŁU:
Specyfikacja Kiwi Ears Aventus
- Typ: pełnowymiarowe, zamknięte
- Przetworniki: dynamiczne, 40 mm + 10 mm, konfiguracja współosiowa
- Zakres częstotliwości: 20 Hz – 40 kHz
- Połączenie: Bluetooth 5.4
- Kodeki: SBC, AAC
- Redukcja szumów: ANC (układ 5 mikrofonów, do -32dB)
- Złącza: USB Type-C, 3,5 mm
- Bateria: 1000 mAh
- Żywotność baterii: do 82 godzin
- Waga: około 350 g
- Cechy: tuning Harman, Multi-Device, składana konstrukcja, dołączone etui, podświetlenie na kubkach, obsługa asystentów głosowych
Cena i pozycjonowanie
Pozycjonowanie Kiwi Ears Aventus nie jest typowe – dla fanów gier komputerowych i tych, którzy „kręcą płyty” na konsoli DJ. Cena słuchawek wynosi 90 USD ( lub 80 EUR), ale możesz je kupić ze zniżką za nieco ponad 70 USD na oficjalnej stronie internetowej.

Nie możemy więc powiedzieć, że Aventus to super budżetowy model, ale jest dość przystępny cenowo. Ma jednak dość interesującą charakterystykę. Słuchawki wykorzystują podwójne przetworniki dynamiczne (40 mm i 10 mm), a na rynku nie ma wielu podobnych pełnowymiarowych słuchawek. Co już jest interesujące i sugeruje, że dźwięk powinien być bardzo przyzwoity. Co z niecierpliwością czekam, aby sprawdzić.
Co znajdziesz w opakowaniu?

Słuchawki Kiwi Ears Aventus dotarły do nas w dość masywnym, markowym pudełku, które przypomina karton – aby je otworzyć, musisz pociągnąć za język po prawej stronie. Wewnątrz pierwszą rzeczą, którą widzimy, jest gęste etui z ramą. Ma tekstylną powierzchnię, karabińczyk, dzięki któremu możesz przymocować go do plecaka i niezwykle złożony kształt. Został on zaprojektowany w taki sposób, aby słuchawki można było umieścić w środku w formie złożonej i w rezultacie zajmować mniej miejsca.
Otwieramy etui i znajdujemy w nim same słuchawki, a także kieszenie z przewodami. Są ich aż 3: mały USB-A do Type-C do ładowania, a także dwa pełnoprawne do połączenia przewodowego: 3,5 mm na 3,5 mm oraz 3,5 mm na Type-C.
Warto zauważyć, że część kabla jest skręcona spiralnie, co daje większą swobodę, jeśli jesteś w ruchu. Tak jak na przykład DJ-e podczas swoich setów. Lub jeśli jednostka systemowa jest nieco oddalona. Dawno nie widziałem „spirali” na słuchawkach, ale tutaj jest to miłe powitanie z przeszłości – tysiąc lat temu miałem przewodowe słuchawki „DJ” (miały nawet przejściówkę z 3,5 mm na 6,35 mm w zestawie) od SVEN i spędziłem w nich dużo czasu. Nostalgia…
Co jeszcze znajdziecie w zestawie? Literatura towarzysząca to rzecz oczywista, ale są też specjalne piankowe wkładki do kubków. Z ich pomocą możesz dodatkowo zmiękczyć i zbalansować dźwięk, jeśli zajdzie taka potrzeba.
Również interesujące:
- Recenzja Anker soundcore Liberty 5: wielofunkcyjne słuchawki TWS
- Recenzja słuchawek Oppo Enco Buds 3 TWS: komfort, żywotność baterii i jakość dźwięku
Projekt, konstrukcja i główne elementy
Design Kiwi Ears Aventus z jednej strony jest dość klasyczny jak na pełnowymiarowe słuchawki, a z drugiej wyróżnia się na tle wielu podobnych modeli. W dużej mierze jest to zasługa jasnego podświetlenia w postaci logo marki na zewnętrznych bokach muszli. To dość stylowy akcent, który posiada trzy tryby pracy – ciągłe palenie, migotanie lub wyłączenie. Oczywiście w dzisiejszych czasach nie da się już nikogo zaskoczyć podświetleniem, ale moim zdaniem Aventus ma jedno z najbardziej estetycznych podświetleń spośród wielu zestawów słuchawkowych, które trzymałem w rękach.

Główne części obudowy wykonane są z wysokiej jakości matowego plastiku. Nie widać na nim prawie żadnych śladów użytkowania. Zastosowano tu również metal, ale tylko po zewnętrznej stronie przedłużacza. Jeśli więc nie zwiększysz rozmiaru pałąka podczas użytkowania, nie będą one widoczne.

Pałąk pokryty jest miękką skórą proteinową. Jak zwykle, po wewnętrznej stronie opaski znajduje się warstwa pianki. Pod miękkim pałąkiem na zewnątrz znajdują się trójwymiarowe nacięcia w alfabecie Braille’a – litery L i R – dzięki czemu użytkownik może łatwo znaleźć właściwą stronę, jeśli korzysta ze słuchawek w ciemności lub ma problemy ze wzrokiem.
Przejdźmy teraz do misek. Są one idealnie okrągłe i, jak wspomniałem powyżej, posiadają ozdobny panel z podświetleniem na zewnątrz. Nauszniki są pokryte tym samym materiałem co pałąk i oczywiście mają dużą warstwę miękkiej pianki.
Co ważniejsze, Kiwi Ears Aventus mają składaną konstrukcję i obrotowe miseczki. Dzięki temu są łatwe w przechowywaniu/transporcie i wygodniej jest zawiesić je na ramionach, gdy nie są używane – poduszki uszne nie będą naciskać na podbródek.
Teraz zapoznajmy się z elementami sterującymi i gniazdami. Na lewym kubku możesz zobaczyć otwór na jeden z mikrofonów (w sumie jest ich 5 dla wysokiej jakości działania ANC), wskaźnik LED, gniazdo 3,5 mm, a także przyciski głośności i przycisk wielofunkcyjny. Po prawej stronie znajduje się złącze Type-C do ładowania, przycisk ANC i sterowanie podświetleniem.
Ergonomia
Pomimo nie najskromniejszej wagi (Kiwi Ears Aventus ważą około 350 g), słuchawki są całkiem wygodne. Nie czujesz w nich żadnego ucisku dzięki dobremu i pewnemu dopasowaniu, a także bardzo miękkim poduszkom nausznym. Jednak nadal są one wykonane ze sztucznej skóry. Nie wiem więc, jak będzie w innych porach roku, ale latem, podczas wielogodzinnego maratonu, skóra pod nimi nadal się poci. Myślę, że nie jest to zaskoczeniem.

Dzięki temu, że słuchawki mają składaną konstrukcję i dołączone etui, nie ma problemów z ich transportem czy przechowywaniem. Nawiasem mówiąc, samo etui jest bardzo wygodne i ma kieszenie na przewody lub inne drobne przedmioty. Podoba mi się również fakt, że muszle są obrotowe. Jeśli musisz zdjąć słuchawki na chwilę i zawiesić je na szyi, nie będą przeszkadzać ani uciskać, ponieważ obracają poduszki nauszne w dół. Kolejną fajną rzeczą jest to, że w zestawie znajdują się dwa przewody (3,5 mm i Type-C), dzięki czemu możesz podłączyć je do dowolnego nowoczesnego urządzenia. Na przykład, nie mam gniazda audio w moim smartfonie, więc obecność kabla w pudełku jest bardzo ważna. Przewody mają również spiralną część, co jest fajne, więc nie ograniczają twoich ruchów, a ich długość nie przeszkadza.
Również interesujące:
- Recenzja EarFun Air Pro 4: przyzwoite słuchawki Hi-Res za mniej niż 100 USD
- Recenzja Huawei FreeBuds Pro 4: prawdopodobnie najlepsze uniwersalne słuchawki TWS na co dzień
Łączność
Oprócz połączenia przewodowego, Kiwi Ears Aventus można podłączyć przez Bluetooth. Tutaj mamy wersję protokołu 5.4. Słuchawki nie mają aplikacji, więc łączą się bezpośrednio ze źródłami dźwięku. Słuchawki przełączają się w tryb parowania, naciskając przycisk wielofunkcyjny przez 5 sekund. Usłyszysz polecenie asystenta głosowego „Parowanie”, a następnie wszystko będzie jak zwykle. Wyszukaj Aventus na liście dostępnych urządzeń i gotowe.

Warto zauważyć, że słuchawki mogą łączyć się z dwoma źródłami dźwięku przez Bluetooth. Przełączanie między nimi jest dość szybkie, choć z lekkim opóźnieniem. Wystarczy wstrzymać odtwarzanie na jednym urządzeniu i od razu włączyć muzykę na drugim, a w ciągu kilku sekund słuchawki „przełączą się” na aktualny gadżet.
Elementy sterujące Kiwi Ears Aventus
Nie odczujesz braku aplikacji do sterowania działaniem i trybami słuchawek, ponieważ mają one pełną kontrolę nad przyciskami na obudowie. Każdy z nich pełni kilka funkcji, dzięki czemu możesz łatwo skonfigurować słuchawki. Mamy następujący schemat sterowania.
Przyciski głośności:
- Pojedyncze naciśnięcie – zwiększa/zmniejsza głośność;
- długie naciśnięcie – przełączanie ścieżek.
Przycisk wielofunkcyjny (umieszczony pomiędzy przyciskami głośności);
- przytrzymaj przez 3 sekundy – włącz lub wyłącz zestaw słuchawkowy;
- pojedyncze naciśnięcie – odtwarzanie/pauza, odbieranie połączeń;
- przytrzymaj przez 1,5 sekundy – odrzuć połączenie przychodzące;
- podwójne naciśnięcie podczas połączenia – przełączanie między liniami;
- kliknij dwukrotnie, aby wywołać asystenta głosowego.
Przycisk ANC:
- Pojedyncze naciśnięcie przełącza między trybami ANC, normalnym i przezroczystym;
- Podwójne naciśnięcie, aby przełączać między trybami odtwarzania muzyki i normalnym.
Przycisk podświetlenia:
- jednokrotne naciśnięcie – przełącza między stałym podświetleniem, migotaniem i wyłączeniem.
Również interesujące:
- Recenzja Logitech G522: zestaw słuchawkowy do gier i nie tylko
- Recenzja flagowych słuchawek dousznych Huawei FreeBuds 6
Dźwięk
W końcu dotarliśmy do najciekawszej części. Za dźwięk w Kiwi Ears Aventus odpowiada współosiowy system składający się z dwóch przetworników – 40 mm i dodatkowego 10 mm. Pozwala to uzyskać wysokiej jakości „odseparowany” i szczegółowy dźwięk. Do bezprzewodowego połączenia wykorzystywany jest Bluetooth 5.4, ale obsługiwane są tylko podstawowe kodeki – SBC i AAC. Dla współczesnych użytkowników, rozpieszczonych certyfikatem Hi-Res i obsługą atpX i LDAC, jest to oczywiście wada. Ale wszystko trzeba przetestować i wyciągnąć wnioski „na żywo”. Podzielę się swoimi spostrzeżeniami.

Zanim zacznę, powiem, że zestaw urządzeń do testów jest jak najbardziej domowy – smartfon (Galaxy S23 FE) i kilka laptopów (służbowy ASUS Zenbook 14 i gamingowy GIGABYTE G5 MF), a do muzyki używam YouTube Music. A oto, co „usłyszałem”.
Dźwięk przez Bluetooth
Jest to metoda połączenia, z której korzystam najczęściej, więc zainteresowała mnie w pierwszej kolejności. Co mamy w przypadku Kiwi Ears Aventus? Od razu powiem, że od pierwszego podłączenia dźwięk nie do końca przypadł mi do gustu. Nie powiem, że był zły – miał wysokiej jakości bas i soczyste średnie tony, ale wysokie były szczerze mówiąc przytłaczające. Ten brak równowagi jest szczególnie słyszalny w wokalach z syczeniem, a czasami w dętych blaszanych, talerzach, a nawet gitarze, gdy bierze górę. W niektórych gatunkach efekt ten w ogóle mi nie przeszkadzał. Na przykład w muzyce elektronicznej (Trance, EDM) i pop. Koneserom tych gatunków brzmienie powinno się spodobać, ale fanom np. Davida Bowie już raczej nie. Chciałbym więc bardziej uniwersalnego brzmienia. Wspomniałem o dodatkowych wkładkach dousznych, aby wyrównać spadek w wysokim zakresie. I owszem, pomogło to wyrównać dźwięk, ale nadal nie był on taki, jakiego bym sobie życzył.
Nie poddawałem się jednak i dalej szukałem optymalnego brzmienia. Zdecydowanie jest ono gdzieś w pobliżu, bo parametry techniczne słuchawek są dobre. W trakcie poznawania słuchawek dowiedziałem się, że posiadają one 2 tryby odtwarzania (przełączane poprzez dwukrotne kliknięcie przycisku ANC) – normalny i muzyka. Domyślnie Kiwi Ears Aventus działają w pierwszym trybie, a po przełączeniu na drugi uzyskujemy znacznie lepszy efekt. W ten sposób otrzymujemy dość jasny i wielowymiarowy dźwięk z lepszą „separacją” – czyli bardziej wyrazistym efektem stereo. Jeśli utwór jest złożony i „wielopoziomowy”, na pewno to usłyszysz. Bas jest gęsty, średnie tony są wyraźne, a zakres wysokich częstotliwości jest gładszy i bardziej zrównoważony. Wciąż jednak było go trochę za dużo jak na mój gust muzyczny.

Nie wydaje mi się, aby dostosowywanie dźwięku za pomocą korektora było sportowe, więc przetestowałem dźwięk z Dolby Atmos na moim smartfonie. Dźwięk był dla mnie po prostu 10 na 10 – oprócz tego, że był nieco głośniejszy (chociaż tutaj nie mogę narzekać na poziom głośności), wysokie i średnie tony zostały dodatkowo zmiękczone, instrumenty w tle były lepiej słyszalne, aw rezultacie dźwięk stał się bardziej szczegółowy, bogaty i żywy. W takich warunkach pojawia się ta sama panorama (no, tam gdzie w ogóle jest zapewniona), kiedy wyraźnie czujesz separację instrumentów i wokali, zwłaszcza gdy wykonawców jest kilku. Brzmi to bardzo fajnie w każdym gatunku, czy to muzyka instrumentalna, indie pop, alternatywa, jazz, metal itp. Dokładnie tego spodziewałem się po Kiwi Ears Aventus. A nawet więcej.
Mówiąc o bezprzewodowym połączeniu z laptopem, dźwięk był natychmiast bardziej miękki niż z telefonu. A po przełączeniu na tryb muzyczny stał się jeszcze przyjemniejszy i bardziej zrównoważony. Ale nadal jest trochę za dużo wysokich tonów. I podczas gdy na smartfonie poprawiłem je za pomocą trybu Dolby Atmos, na laptopie możesz grać tylko z korektorem. Ale ogólnie dźwięk jest znacznie lepszy niż na telefonie od samego początku.
Dźwięk przez kabel
Ogólnie rzecz biorąc, nie ma tu nic nieoczekiwanego. Kabel to kabel, więc nie będziesz musiał tańczyć z tamburynem. Dźwięk domyślnie jest bogaty, gęsty, szczegółowy, ale pozostaje wrażenie, że jest trochę za dużo wysokich tonów. Sugeruje to, że słuchawki zostały zaprojektowane w ten sposób. I tutaj albo trzeba się z tym pogodzić (choć dla niektórych taki dźwięk może być najlepszy), albo dodać korektę za pomocą korektorów.
Jak Kiwi Ears Aventus sprawdzają się w grach?
Przez kabel są po prostu świetne. Dzięki podwójnym emiterom dźwięk jest bardziej szczegółowy, łatwiej wyczuć w nim wszelkie niuanse, dzięki czemu pozycjonowanie wroga jest idealnie określone. Ale z Bluetooth dźwięk jest prostszy – nie tak bogaty i mniej szczegółów jest odczuwalnych. Jest to jednak logiczne. Gdyby Aventusa można było podłączyć również drogą radiową, moglibyśmy uzyskać mniej więcej parytet między połączeniem przewodowym i bezprzewodowym. Bluetooth przegrywa jednak z oboma pod względem szybkości i dokładności transmisji.

W ramach wstępnego podsumowania powiem, że dla mnie Kiwi Ears Aventus stał się przypomnieniem, że bez względu na to, jak modny jest dziś certyfikat Hi-Res, nie jest to jedyna rzecz, która zapewni naprawdę fajny dźwięk bez kabli w nowoczesnych zestawach słuchawkowych. Zwłaszcza jeśli chodzi o słuchawki z podwójnymi przetwornikami. Dlatego jeśli wątpisz, że ten model jest gorszy od tych, które obsługują solidniejsze kodeki audio, to nie. Dźwięk jest bardzo przyzwoity.
Tryb słuchawkowy i ANC
Kiwi Ears Aventus doskonale radzą sobie z transmisją głosu w pomieszczeniu. Rozmówca nawet nie widzi różnicy między smartfonem a słuchawkami. Jednak gdy dodasz do tego dźwięki z zewnątrz, takie jak wiatr lub hałas uliczny, czystość, głośność i ogólna jakość stają się gorsze. Tak więc w pomieszczeniach możesz bezpiecznie „odebrać telefon” za pomocą zestawu słuchawkowego, ale na zewnątrz lepiej jest przełączyć się bezpośrednio na smartfon.
Redukcję szumów w słuchawkach zapewnia układ 5 mikrofonów. I trzeba przyznać, że całkiem dobrze radzi sobie z filtrowaniem szumów. Na przykład, jeśli w innym pomieszczeniu znajduje się odkurzacz, to dzięki ANC usłyszysz 15-20% hałasu, a następnie około 50 m od Ciebie. Redukcja hałasu jest dość silna, dlatego czujesz pewien nacisk na uszy. Ale działa naprawdę dobrze. Jego antagonista, tryb przezroczystości, jest również dość skuteczny. Nie mogę powiedzieć, że słyszysz wszystko tak samo, jak bez słuchawek, ale jest znacznie lepiej, jeśli chcesz z kimś porozmawiać bez ich zdejmowania lub pozostać w kontekście otoczenia, jeśli jesteś gdzieś w mieście.
Również interesujące:
- Recenzja Anker Soundcore Liberty 4 Pro: flagowy zestaw słuchawkowy TWS z unikalnymi funkcjami
- Recenzja słuchawek JBL Tune 245 NC TWS
Autonomia słuchawek Kiwi Ears Aventus
Dobrą wiadomością jest to, że nie będziesz musiał często ładować słuchawek. Dzięki baterii 1000 mAh deklarowany czas pracy na jednym ładowaniu wynosi do 82 godzin. Dzieje się tak przy wyłączonym podświetleniu i ANC. Jeśli dodamy redukcję szumów, żywotność baterii spada do 45 godzin, a z podświetleniem – do 18 godzin. Istnieje również wsparcie dla szybkiego ładowania, które pozwala uzyskać do 4 godzin użytkowania w zaledwie 10 minut. Więc nawet jeśli się spieszysz, a zestaw słuchawkowy jest martwy, uzyskanie kilku godzin odtwarzania nie zajmie dużo czasu.
Wnioski i konkurencja
Czy słuchawki Kiwi Ears Aventus są przeznaczone wyłącznie dla DJ-ów i graczy? Oczywiście, że nie. Nie należę do żadnej z tych kategorii, ale bardzo polubiłem ten model. Używam ich do relaksującej muzyki po pracy, filmów i gier.

Co spodobało mi się w Kiwi Ears Aventus? Po pierwsze, wygląd, składana konstrukcja i ergonomia. Po drugie, obsługuje połączenie przewodowe i bezprzewodowe. Po trzecie, oczywiście dźwięk. W końcu podwójne przetworniki to podwójne przetworniki, a one a priori wytwarzają bardziej obszerny i szczegółowy dźwięk niż konwencjonalne modele. Nie przejmuj się więc brakiem certyfikatu Hi-Res – Aventus nie zawiedzie pod względem dźwięku. Wśród miłych dodatków są pełnoprawne elementy sterujące na obudowie, ładne podświetlenie, świetna żywotność baterii, dobry mikrofon do rozmów w pomieszczeniach i fajny ANC. Jedynym minusem jest lekkie nastawienie na wysokie tony. Oczywiście to kwestia gustu i dla wielu osób nie będzie to problemem, ale ja jednak jestem za równowagą. A jeśli już odchylenie, to tylko w stronę basów.
Jakie modele można wziąć pod uwagę, jaka jest alternatywa dla Kiwi Ears Aventus? Jeśli mówimy o modelach przeznaczonych specjalnie dla DJ-ów, prawdopodobnie zwróciłbym uwagę na OneOdio Studio Wireless Pro C. Są to słuchawki klasy podstawowej, więc są o połowę tańsze, z certyfikatem Hi-Res. Mają również składaną konstrukcję i znaczną żywotność baterii, ale emitery są pojedyncze (dynamiczne 50 mm) i mają dość masywną konstrukcję.
Również w ofercie producenta można znaleźć model słuchawek o podobnej charakterystyce (i najwyraźniej tych samych podwójnych przetwornikach), ale skierowany bardziej do klasycznego słuchania muzyki – Kiwi Ears Ardor. Słuchawki te kosztują nieco więcej, ale różnica w cenie jest nieznaczna, a także są bardziej kompaktowe i nieco bardziej autonomiczne.
Jeśli szukasz modelu z dwoma emiterami bez odniesienia do pozycjonowania, EarFun Tune Pro wygląda interesująco. W niemal identycznej cenie co Aventus, posiadają przetworniki dynamiczne 40 mm i 10 mm, a także certyfikat Hi-Res Audio.
Również interesujące:
Gdzie kupić

